Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Po krótkiej przerwie Adrian Meronk wrócił do rywalizacji w Challenge Tour. W turnieju Hauts de France Golf Open na polu Aa Saint-Omer GC zajął dzielone 22. miejsce.
Miejsce w trzeciej dziesiątce oznaczało wypłatę w wysokości 1,692 euro i przesunęło Polaka na 63. miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu. A tam jest o co się bić. Czołowa „15” zyskuje stałe prawo gry w European Tour, czyli w turniejach o zdecydowanie wyższym poziomie i większych wypłatach. Pozycja Meronka wydaje się odległa, ale sezon dopiero zbliża się do półmetka, a on jeszcze nie miał ani jednego spektakularnego wyniku. Przed rokiem „odpalił” w drugiej części sezonu.
Gra Polaka we Francji to takie falowanie – tak wynika z analizy jego karty wyników. Dwie rundy na 68 uderzeń, dwie na 75. Efekt to +2 na koniec turnieju i osiem uderzeń straty do zwycięzcy Stuarta Manley’a. Na dystansie 72 dołków Meronk miał 16 birdie, ale też 14 bogeyów oraz dwa podwójne bogeye. Tyle mówią liczby, ale one nie zawsze oddają dobrze to, co się na polu działo. Ale i tak Polak turniej opuszcza w lepszym nastroju niż przed rokiem, gdy nie przeszedł cuta.
Meronk z Francji przenosi się do Szkocji, gdzie, także w ramach Challenge Tour, zagra w turnieju SSE Scottish Hydro Challenge hosted by Macdonald Hotels & Resorts. W grze na polach typu links zawsze czuł się dobrze. Przed rokiem w Szkocji zajął bardzo dobre 13. miejsce.





