Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
– Przez jeden słabszy dzień, nie osiągnąłem sukcesu indywidualnie, ale drużynowo zajęliśmy drugie miejsce, co mnie cieszy. Pokazałem się z jak najlepszej strony – mówi Adrian Meronk, który jako pierwszy Polak zagrał w turnieju z cyklu European Tour.
Szkocki turniej Alfred Dunhill Links Championship był pierwszym zawodowym turniejem Meronka. Polak w klasyfikacji indywidualnej zajął 117. miejsce z wynikiem +3. Cuta nie przeszedł, zabrakło mu sześciu uderzeń, ale świetnie zagrał za to w turnieju Pro-Am. Razem z Johanem Eliaschem, brytyjskim milionerem i szefem firmy Head, zajęli drugie miejsce, ustępując jedynie Danny’emu Willetowi i jego caddie’emu Johnathanowi Smartowi. Polak za drugie miejsce zarobił 30 tys. dol. To jego pierwsza golfowa wypłata.
G&R: Zawodowy debiut masz już za sobą. Wszystko poszło zgodnie z planem?
A. M.: Wręcz przeciwnie. To w ogóle nie było planowane. W poniedziałek dowiedziałem się, że mogę zagrać już w czwartek. Zdecydowałem się błyskawicznie. To przecież marzenie każdego golfisty, by zacząć swoją zawodową karierę w tak legendarnym miejscu jak St. Andrews.
G&R: Pojawiła się trema debiutanta?
A. M.: Był stresik, tego ciężko uniknąć. Po pierwszych dołkach opanowałem się, ale nie było to łatwe. Po raz pierwszy grałem na polu, gdzie było aż tylu kibiców. Wiedziałem, że będą, miałem styczność z graniem w takich warunkach i byłem na to przygotowany, ale na pewno nie na taką skalę. Wszystko było dla mnie nowe i wyjątkowe. Starałem się cieszyć z każdej minuty spędzonej na polu.
Jeśli chodzi o wynik, to nie wszystko było jak należy. Przez jeden słabszy dzień, nie osiągnąłem sukcesu indywidualnie, ale drużynowo zajęliśmy drugie miejsce, co mnie cieszy. Pokazałem się z jak najlepszej strony. Miło, że polska flaga mogła powiewać na turnieju tej rangi w takim miejscu.
G&R: Mówisz, że słabsza runda zawaliła wynik indywidualny, ale po zagraniu 80 uderzeń w piątek, dzień później poprawiłeś się zdecydowanie.
A. M.: Następnego dnia warunki były łatwiejsze. Bardzo cieszy mnie to, że po tak złej rundzie byłem w stanie się odbudować i zagrać dobrze. Obym grał teraz tylko takie rundy.
G&R: Zagrałeś już w setkach turniejów golfowych, ale na poziomie amatorskim. Czym się różni European Tour?
A. M.: Jeśli chodzi o otoczkę, to wszystko się różni i muszę się przyzwyczaić do tej atmosfery. Mi się to podobało i dobrze się tam czułem. Chciałbym się tam znaleźć na dobre i będę o to walczył. Nie ma to porównania z amatorskim graniem.
G&R: A jeśli chodzi o poziom? Przecież rywalizowałeś z gwiazdami golfa, które nie tak dawno podziwiałeś w telewizji.
A. M.: Na pewno poziom jest wyższy niż w turniejach, w których grałem do tej pory, ale nie czuję, żeby od tych graczy dzieliła mnie przepaść. Ostatniego dnia grałem razem z Dannym Willettem. Miałem w podświadomości, że to przecież jeden z najlepszych graczy na świecie, zwycięzca tegorocznego Masters, ale ja skupiałem się na swojej grze. Graliśmy równo, a gdyby zliczyć wyniki indywidualnie, to chyba go nawet ograłem. To na pewno dodaje mi pewności siebie.
G&R: Na polu pojawili się też polscy kibice. To pomogło?
A. M.: To było bardzo miło. Przyjechała Polonia, która mieszka w Szkocji. Byłem zaskoczony ich wizytą, ale się ucieszyłem. Mieliśmy okazję porozmawiać, poznać się. Wiem, że mój występ wzbudził wiele emocji, głośno było w mediach społecznościowych, coś się ruszyło w golfowym środowisku.
G&R: Ledwie tydzień jesteś zawodowcem, a już zarobiłeś pierwsze pieniądze. Jakąś nagrodę sobie już sprawiłeś?
A. M.: Nie myślałem o tym. Pieniądze nie wpłynęły jeszcze na konto, ale teraz najważniejszy jest dla mnie start w QSchool, więc pewnie przeznaczę pieniądze na przygotowania.
G&R: Zawodowy debiut masz za sobą. To pomoże w walce w QSchool?
A. M.: Na pewno pomoże mi psychicznie. Szlak mam przetarty. Teraz muszę się dobrze przygotować. Będę trenował we Wrocławiu, a gdy dowiem się, w którym hiszpańskim turnieju gram, kilka dni wcześniej polecę zaaklimatyzować się i rozegrać kilka rund treningowych już tam.
[fot]fot. Alfred Dunhill Links Championship/Getty Images[/fot]





