Agent do zadań specjalnych
Redaktor naczelna magazynu "Golf&Roll" oraz strony internetowej czasopisma. Z pismem…
Pod koniec XX w. przez amerykański magazyn „Sport Illustrated” ogłoszony „najbardziej wpływowym człowiekiem w światowym sporcie”, menedżer, założyciel i wieloletni prezes firmy IMG World. Uważa się, że to właśnie on zapoczątkował nową erę w historii marketingu sportowego. Opowieść o wielkim sukcesie Marka McCormacka rozpoczyna się w 1960 r., kiedy uścisk dłoni staje się symbolem zawartego porozumienia między nim a wielkim golfistą tamtych czasów – Arnoldem Palmerem.
Początki
U Marka McCormacka miłość do golfa zrodziła się już w młodości. Ranny w wypadku samochodowym w wieku 6 lat, za radą lekarzy, musiał unikać sportów kontaktowych, takich jak football czy koszykówka, dlatego też zainteresował się dyscypliną, którą chętnie uprawiał jego ojciec. Był obiecującym golfistą, doszedł nawet do całkiem niezłego poziomu gracza krajowego. Swego czasu startował z dużym powodzeniem w reprezentacji swojej szkoły średniej (The College of Willam & Mary), urastając w niej na prawdziwą gwiazdę. W 1958 r. 28-letni wówczas Mark zakwalifikował się nawet do U.S. Open. Występ zakończył jednak bez sukcesu – nie przeszedł cuta. Potem co jakiś czas brał udział także w innych turniejach w USA i Wielkiej Brytanii. Po skończeniu studiów przez jakiś czas pracował jako prawnik w Cleveland. Chyba jeszcze wtedy nie wiedział, że ze sportem zwiąże się zawodowo na całe życie.
McCormack miał okazję grać przeciwko Palmerowi jeszcze w college’u . Podobno to wtedy Arnie zrobił na Marku spore wrażenie. Młody Arnold miał to wszystko, by stać się ulubieńcem tłumów: posturę atlety, wielkie umiejętności golfowe i charyzmę hollywoodzkiej gwiazdy. Piłki z tee przy uderzeniu wręcz wgniatał, mimo że nie zawsze leciały one prosto. Wkrótce potem Palmer przeszedł na zawodowstwo. W dalszym ciągu miał kontakt z Markiem a ich stosunek z czasem przemienił się w przyjaźń. Miała ona w przyszłości zaowocować partnerstwem, które na zawsze zmieniło obraz sportu i biznesu. I o ile Palmer nie był pierwszym golfowym supergwiazdorem, to McCormack stał się z pewnością pierwszym w historii superagentem, który w Arnie’em zauważył nie tylko zdobywane przez niego birdie i eagle, ale coś więcej.
Droga na szczyt
Kiedy w 1960 r. obaj panowie w geście zawartego porozumienia uścisnęli sobie ręce, był to początek przynajmniej dwóch rzeczy: przyszłej wielkiej sławy Palmera i firmy IMG World, tej samej, która jest obecnie światowym liderem w dziedzinie marketingu sportowego z przeszło 80 oddziałami w ponad 30 państwach. Palmer został pierwszym klientem IMG i mimo upływu 30 lat jest nim do dzisiaj.
Współpraca między nimi od początku układała się bardzo pomyślnie. Podczas gdy Palmer zdobywał tytuły w turniejach wielkoszlemowych, Mark zajmował się negocjowaniem m.in. kontraktów sponsorskich, ustalaniem wysokości nagród z organizatorami zawodów sportowych, tworzeniem kalendarza startów, inwestowaniem zarobionych pieniędzy a potem także sprzedawaniem praw do transmisji telewizyjnych z turniejów. Panowie znakomicie się uzupełniali. Z jednej strony Arnold, którego charyzma, sposób gry, a także wspaniałe zwycięstwa szybko zjednały mu rzeszę fanów, ze względu na liczebność nazwaną później „Arnie’s Army”, z drugiej obrotny Mark, który umiał dbać o interesy swojego przyjaciela jak nikt inny. Dla wielu golf nie istniał przed pojawieniem się Palmera a sportowy management przed pojawieniem się McCormacka. Już pod koniec lat 50. Palmer zauważył pozytywny wpływ fanów na wyniki, jakie osiągał. Gdy zaczął grać jako zawodowiec, publiczność nadal faworyzowała Sama Sneada i Bena Hogana. Ostatnia runda słynnego U.S. Open w 1960 roku zjednała mu serca widzów. Nigdy wcześniej taki tłum kibiców nie cieszył się z jego dobrych uderzeń. Palmer przyznał później, iż być może to wsparcie przyczyniło się do jego zwycięstwa. I mimo że Arnie nie osiągał tak dobrych wyników, jak chociażby Nicklaus, jeden z jego głównych rywali, to właśnie on stał się pupilkiem publiczności i powoli zaczął urastać na ikonę golfa. Jego twarz gromadziła przed telewizorami tysiące widzów. Był osobą medialną i bardzo bliską ludziom, którzy kibicowali mu przez wszystkie lata jego kariery golfowej.
„Zanim pojawił się Mark…”
Działania rozpoczęte już we wstępnym okresie współpracy Palmera i McCormaca były tak efektywne, że wkrótce oni sam stali się bardzo bogatymi ludźmi. Po dwóch latach współpracy z Markiem, dochody Arnolda spoza pola golfowego wzrosły z 6 000 $ rocznie do 500 000 $. Mark zaś budował od fundamentów firmę, która wkrótce miała stać się gigantem w dziedzinie marketingu sportowego. Liczby mówią same za siebie. IMG na przełomie XX i XXI w. pośredniczyło w umowie sponsorskiej pomiędzy Tigerem Woodesem a firmą Nike, opiewającej na 100 mln $ rocznie.
Wielu pewnie zastanawia się, jak potoczyłyby się losy IMG, jeśliby sam Palmer nie był tak energiczną, charyzmatyczną i utalentowaną postacią. To ważne pytanie. Niewątpliwie jednak McCormack znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie i był odpowiednią osobą do tego, czym się zajmował. Poznał się na potencjale przyjaciela, zdobył i przez ponad 30 lat utrzymał jego zaufanie oraz pozwolił mu skupić się wyłącznie na tym, co tamten kochał – grze. W tym czasie sam zajął się jego pieniędzmi, maksymalizując dochody swego podopiecznego spoza pola golfowego. Pod jego opieką, wystarczyło robić swoje, nie martwiąc się o sponsorów, kontakty. Wkrótce klientami McCormacka zostały kolejne golfowe sławy m.in. Jack Nickalus i Gary Player, ówcześni dwaj główni rywale Arnie’go. Zajął się zatem 3 największymi golfistami tamtych lat. Z biegiem czasu swoje zainteresowania rozszerzył o tenis, zawierając kontrakt ze słynnym Australijczykiem Rodem Laverem. Potem przyszła pora na kolejne dyscypliny. Wśród klientów IMG w trakcie prawie 50-letniej historii znalazły się takie sportowe gwiazdy jak brazylijski piłkarz Pele, golfiści Nick Faldo, Tiger Woods, Sergo Garcia, Colin Montgomerie, tenisiści: Martina Navrátilová, Chris Evert, Andre Agassi, Serena Williams, kierowca Formuły 1: Michael Schumacher. Spod skrzydeł jego firmy wychodziły kolejne pokolenia sportowców, którzy osiągali i osiągają dochody, o których ich koledzy nie mogli marzyć przed tym, jak McCormack na nowo zdefiniował marketing sportowy.
W czym tkwił klucz tak ogromnego sukcesu McCormacka? Po prostu jako jeden z pierwszych zdał sobie sprawę z tego, że sportowiec może stać się marką, pod którą podpisać się będzie chciało wielu. Wierzył, że popularność sportowców może przekraczać granice, kultury, języki. Ci, z którymi pracował, jako pierwsi dostawali od sponsorów ubrania, zegarki, uczestniczyli w pokazowych meczach na całym świecie, grali w golfa czy tenisa z decydentami, właścicielami firm. Czy to poprzez aranżowanie golfowych pojedynków Palmera z prezesami wielkich firm za 500 $ za grę, czy poprzez organizację w Chinach serii pokazów duetu słynnych tenisistów – Bjorna Borga i Jimmy’ego Connorsa, Mark miał umiejętność zapewniania ludziom, w których interesie działał, nie tylko rozpoznawalnej twarzy, ale również znacznych dochodów. „Zanim pojawił się Mark, byli oczywiście ludzie, którzy reprezentowali sportowców, ale nikomu z nich nie udało się zrobić czegoś na większą skalę ”, powiedział o nim Bob Kain, 30-letni weteran a obecnie prezes IMG World, „Jego konkurenci w tamtych latach myśleli lokalnie, czasem narodowo, ale nikt nie dostrzegł globalnego potencjału sportu w sposób, jaki zrobił to on.” Pomysł na biznes Marka, który w dobie rozwoju telewizji dostrzegł możliwości marketingowe związane ze sportem, okazał się strzałem w dziesiątkę. Amerykanin upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu, łącząc pasję do golfa z żyłką biznesu, jaką w sobie niewątpliwie posiadał. Jeszcze we wczesnych latach działalności specjalna jednostka w IMG – Trans World International (TWI) – rozpoczęła filmowanie najważniejszych turniejów golfowych i wkrótce stała się największym na świecie producentem relacji telewizyjnych i dystrybutorem praw do nich. Dodatkowo dzięki temu posunięciu klienci firmy mogli być promowani na niewyobrażalną dotąd skalę a ich wizerunki stać się rozpoznawalne na całym świecie. Tak, na wzór filmowych, rodziły się sportowe gwiazdy. Szacuje się, że dzisiaj TWI produkuje średnio 5 000 godzin programów sportowych rocznie, które dystrybuowane są do przeszło 200 krajów na całym świecie. Wśród programów, których producentem lub współproducentem jest TWI są takie tytuły, jak: World’s Strongest Man, American Gladiators, FIFA Futbol Mundial, English Premiere League i wiele innych. Grupa IMG zajęła się również reprezentowaniem wielu wydarzeń sportowych (np. turniejem World Match Play Championship), w tym tych z najwyższej półki jak major. Statystyki pokazują, że codziennie średnio w 11 wydarzeniach poza- i czysto sportowych organizuje właśnie ta agencja. Pod jej nadzorem marketingowym na całym świecie działa obecnie szereg akademii golfa, m.in. słynne akademie Davida Leadbettera.
Działania firmy McCormacka szybko wybiegły również poza sport. Amerykanin był menedżerem aktorek i modelek (Kate Moss, Elizabeth Hurley, Liz Taylor) oraz wielu muzyków. Swoją potęgę zbudował jednak na sporcie, ściślej biorąc dwóch dyscyplinach – golfie i tenisie. Nic dziwnego, że jeszcze za życia McCormacka uważano nie tylko za najbardziej wpływowego człowieka w golfie („Golf Digest”), czy tenisie („Tennis Magazine”), ale również w całym światowym sporcie („Sport Illustrated” 1990). Brytyjski „Sunday Times” umieścił go na liście tysiąca osób, które miały największy wpływ na wydarzenia XX wieku. Po śmierci w 2004 r. wpisano go do Tennis Hall of Fame, jak i Golf World Hall of Fame.
Reprezentowanie czołowych sportowców z różnych dyscyplin sportu, organizowanie i opieka nad światowymi turniejami, pionierski jak na tamte czasy pomysł globalnych relacji telewizyjnych z wydarzeń sportowych, a z drugiej strony szeroko zakrojona działalność charytatywna (ufundował McCormack-Nagelsen Tennis Center przy swojej dawnej szkole College of William nad Mary), to wszystko spowodowało, że McCormac zapisał się na dobre w historii sportu. Jego wpływ na rozwój marketingu sportowego jest ogromny. To, co nie ulega wątpliwości to fakt, że to on właśnie wskazał wartość sportu jako efektywnego narzędzia marketingowego. I pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od jednego uścisku dłoni.
„Golf24 Magazine”





