Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
Europa, po raz pierwszy od 13 lat, wyrwała Puchar Rydera z rąk Amerykanów na ich własnej ziemi. Stało się to po niewiarygodnym powrocie Stanów Zjednoczonych, który zamienił tę nowojorską niedzielę w prawdziwy thriller.
Goście rozpoczynali dzień z, wydawałoby się, miażdżącą przewagą 11½ do 4½, ale w niedzielę czekała ich prawdziwa przeprawa i walka o każdy dołek. Ostatecznie to Shane Lowry zapewnił, że słynne trofeum trafiło do rąk Europejczyków, a Tyrrell Hatton przypieczętował ostateczne zwycięstwo na 15 do 13.
Amerykańska drużyna stała na krawędzi totalnej kompromitacji, ale w niedzielę golfiści z USA powstali z kolan i byli o krok od dokonania cudu – największego powrotu w dziejach sportu. Strategia Bradleya, by wystawić najsilniejszych graczy na początku, opłaciła się. Amerykański sen wciąż żył. Kiedy w meczach singlowych w niedzielę Stany Zjednoczone wygrały pięć z siedmiu pierwszych pojedynków, losy pucharu stały się absolutną niewiadomą.
W tym właśnie niepewnym momencie na wysokości zadania stanął Ludvig Åberg, który pokonał Patricka Cantlaya 2&1, podczas gdy Matt Fitzpatrick zremisował z Brysonem DeChambeau, przygotowując tym samym scenę dla Lowry’ego.
Irlandczyk przegrywał już o dwa dołki, mając przed sobą zaledwie cztery, ale jego oszałamiający approach na 15. dołku sprawił, że na ostatnią prostą pojedynku z Russellem Henleyem wkraczał ze świadomością, że zwycięstwo zatrzyma puchar w Europie.
Henley posłał piłkę w piasek, ale zdołał się stamtąd wydostać i wybił ją tuż obok dołka, by po chwili z niedowierzaniem zobaczyć, jak piłka Lowry’ego ląduje jeszcze bliżej, dokładnie na tej samej linii.
Amerykanin spudłował, a Lowry posłał swoją piłkę prosto do celu, po czym eksplodował radością, tańcząc po greenie, by za moment zalać się łzami szczęścia.
Chwilę później Hatton popisał się kolejnym cudownym uderzeniem na ostatnim dołku, remisując z Collinem Morikawą i pieczętując piąte zwycięstwo Europy na amerykańskiej ziemi, pierwsze od 1979 roku.
Robert MacIntyre i Sam Burns podzielili się punktami w ostatnim starciu. Inne mecze padły łupem Stanów Zjednoczonych. Cameron Young wygrał z Justinem Rose 1 UP, a Justin Thomas, Scottie Scheffler i Ben Griffin pokonali odpowiednio Tommy’ego Fleetwooda, Rory’ego McIlroya i Rasmusa Højgaarda (po 1 UP). Xander Schauffele pokonał Johna Rahma 4&3, a J.J. Spaun uporał się z Seppem Straką 2&1.
To zwycięstwo czyni Luke’a Donalda zaledwie drugim europejskim kapitanem po Tonym Jacklinie, który wygrał Ryder Cup zarówno na europejskiej ziemi, jak i na wyjeździe. To także drugie zwycięstwo Europy z rzędu po triumfie w 2023 roku w Marco Simone Golf & Country Club.
„To było najbardziej stresujące 12 godzin w moim życiu”, wyznał Donald. „Chylę czoła przed Amerykanami, przed Keeganem. Wiedziałem, że będzie ciężko. Nie sądziłem, że w niedzielę postawią aż tak twarde warunki, walczyli jak lwy, więc cały szacunek dla nich. Ale to zwycięstwo znaczy dla mnie i dla tej drużyny niewyobrażalnie wiele. Przyjechaliśmy tu ze świadomością, jak potwornie trudne czeka nas zadanie. Nie mógłbym być bardziej dumny z tych chłopaków, z tego, co przeszli, jak się zjednoczyli, jak grali dla historii, dla tych, którzy byli przed nimi. Teraz, przez pokolenia, będą o nich mówić jako o tych, którzy zapisali się na kartach historii. Jestem z nich bezgranicznie dumny.”
Gorzki smak triumfu
Europa ma zdecydowanie powody do świętowania. Kiedy jednak już gdy wyschły już strumienie szampana, w ustach pozostał gorzki posmak.
Wielu europejskich graczy musiało znosić potworne obelgi z trybun, wulgaryzmy i głęboko osobiste, raniące zniewagi. Ofiarą amerykańskich fanów padł min. Rory McIlroy, podobnie jak jego żona Erica.
„Byłem tam przez dwa dni z Ericą McIlroy, a ilość obelg, które musiała znieść, była po prostu szokująca” – powiedział Irlandczyk Shane Lowry. „A sposób, w jaki stała tam, wspierając swojego męża i swoją drużynę, zasługuje na uznanie.”
Sytuacja wokół grupy McIlroya w sobotnie popołudnie stała się tak napięta, że na pole sprowadzono policjantów z psami, by zapewnić ochronę.
„Szkoda, że nie spuścili tych psów ze smyczy”, zażartował gorzko McIlroy, który przyznał, że wdawał się w dyskusje z fanami w momentach, gdy miarka po prostu się przebrała.
W sieci krąży wideo z 18. dołka w sobotni poranek, na którym widać, jak McIlroy odwraca się do kibiców i krzyczy: „Zamknijcie, k***a, mordy!”. Chwilę później wziął głęboki oddech i posłał piłkę tuż obok dołka. To było „cholernie satysfakcjonujące”, skwitował.
McIlroy próbował obrócić to w żart w chwili chwały swojej drużyny, ale nie zamierza zamiatać pod dywan fali nienawiści, która spadła na niego i jego żonę.
„Liczba policjantów i ochrony była szalona”, powiedział. „Nie doszłoby do fizycznej konfrontacji, ale padło mnóstwo słów, które były po prostu niedopuszczalne i obelżywe”.
Potem podczas konferencji mówił także: „Nie słyszałem dziś wielu okrzyków dla Scottiego (Schefflera), ale słyszałem mnóstwo przeciwko mnie. Nie sądzę, że powinniśmy kiedykolwiek akceptować coś takiego w golfie. Uważam, że od golfa powinno się wymagać więcej niż to, co widzieliśmy w tym tygodniu. Golf ma moc jednoczenia ludzi. Golf daje nam wiele wspaniałych życiowych lekcji. Uczy etykiety. Uczy, jak grać zgodnie z zasadami. Uczy, jak szanować ludzi”.
Turnieje Ryder Cup słyną z gorącej atmosfery, a gospodarze liczą na wsparcie swoich fanów. Tym razem jednak, według wielu, coś poszło nie tak.
Tymczasem Rory McIlrroy i drużyna Europy opuszcza Nowy Jork ze świadomością, że to oni śmiali się ostatni, że wznieśli się ponad tę wrzawę i odnieśli zwycięstwo. Brawo Team!
fot. Getty Images





