Now Reading
Golf jak na stadionie. Tylko dla graczy o stalowych nerwach

Golf jak na stadionie. Tylko dla graczy o stalowych nerwach

Takich tłumów nie ma nigdzie indzie. Tak żywiołowej, wręcz stadionowej publiczności też. Gdy w sobotę Francesco Mollinari trafił na 16. dołku w TPC Scottsdale hole in one wszyscy wpadli w ekstazę.

[youtube]HQpwVIVXq1w[/youtube]

Waste Management Phoenix Open to turniej w kalendarzu PGA Tour absolutnie wyjątkowy. Przyciąga dziesiątki tysięcy kibiców, zwłaszcza na legendarny dołek numer 16. Przez 51 tygodni w roku to w sumie dość proste par 3, na którym nawet golfista-amator może zrobić birdie. Podczas Phoenix Open przemienia się w prawdziwego potwora, gdzie sukces odnoszą tylko gracze o stalowych nerwach. Powód? Wszystko odbywa się niczym na stadionie. Z każdej strony są wysokie rzędy trybun, które wypełniają bardzo żywiołowo reagujący kibice. Ich zachowanie bliże jest stadionowych ultrasów niż dystyngowanej ciszy jak na The Open. Ale golfiści to uwielbiają.

Presja jest niesamowita. Często niemal 30 tys. par oczu wlepionych jest w swing, a gdy tylko kij styka się z piłką, tumult robi się niesłychany. Porównania do koncertów rockowych są jak najbardziej na miejscu. Pamiętacie hole in one Tigera Woodsa z 1997 roku?

[youtube]zJHVTcnGzcI[/youtube]

Publiczność na 16. dołku jest jednak dość specyficzna. Stara się raczej przeszkadzać, nakładać presję i dekoncentrować niż wspierać. Okrzyki, wrzaski, rzucanie butelkami czy kubeczkami z piciem – czasami bywa nieprzyjemnie. Głównie ze względów bezpieczeństwa Woods nie grał w Phoenix w ostatnich 14 latach.

Pages: 1 2
Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia