Dziennikarka, podróżniczka, była PR Manager w Polskim Związku Golfa, początkująca…
Były bramkarz reprezentacji Polski to znany promotor golfa w Polsce. Jako ambasador kolejnych turniejów stara się obalać krzywdzące dla tej dyscypliny stereotypy. Serce ma podzielone między futbol a golf, dlatego półfinałowe mecze EURO 2016 obejrzy na polu golfowym. A kto, według niego, wygra środowe spotkanie: Walia!
G&R: Kilka lat temu byłeś twarzą Ogólnopolskiego Dnia Golfa, wiadomo że wspierasz liczne turnieje, po raz trzeci zostałeś ambasadorem juniorskiego Faldo Series Poland Championship. Dlaczego według Ciebie tak ważna jest promocja golfa w Polsce, szczególnie wśród młodych ludzi?
Jerzy Dudek: Im wcześniej ludzie w Polsce zrozumieją, że golf to super sport i im wcześniej obalimy krzywdzące stereotypy tym lepiej. Musimy przekonać rodaków, że uprawianie tej dyscypliny, szczególnie gdy spojrzymy w skali całorocznej, może być tańsze niż jazda na nartach, czy nawet wyjścia na fitness i basen. Poza wieloma, oczywistymi dla golfistów, zaletami golf kształtuje osobowość. Często powtarzam „zabierz kogoś na golfa, a zobaczysz, jakim jest człowiekiem”. Miło mi, że trzeci raz z rzędu, wraz z Mateuszem Kusznierewiczem zostaliśmy ambasadorami juniorskich zawodów Faldo Series Poland Championship, które w sierpniu odbędą się na polu Gradi GC pod Wrocławiem. W ubiegłym roku widziałem tam mnóstwo utalentowanych i zaangażowanych chłopaków. Chętnie wspieram młodych golfistów podczas ich rywalizacji, a gdy tylko mają ochotę słuchać starszych kolegów to dzielimy się z nimi naszymi doświadczeniami wyniesionymi z zawodowego uprawiania sportu.
G&R: To jakie masz rady nie tylko dla uczestników tego turnieju, ale w ogóle młodych graczy? Na czym powinni się skoncentrować, chcąc odnosić sportowe sukcesy?
J. D.: Powinni zawsze pielęgnować swoje dobre strony, a pracować nad mankamentami. W zawodowym sporcie ważna jest też radość z tego, co się robi. Czasem ze względu na duże ambicje i fakt, że czasem coś nam nie wychodzi, jak powinno, trening i starty powodują frustrację. A nie można dopuszczać do tego, by uprawiania ukochanego sportu było dla nas karą.
G&R: Uważa się, że droga na szczyt piłkarskiej kariery jest bardzo długa – ogromna jest liczba młodych piłkarzy trenujących futbol na całym świecie i marzących o grze w czołowych klubach. A jak jest z golfem?
J.D.: Jeszcze trudniej. Konkurencja jest wielka, a liczba golfistów mogących startować w turniejach najwyżej rangi stosunkowo mała. Trudno się więc przebić do elity. Znam kilku zawodowych golfistów i jak poznałem historię ich życia i kariery to… cieszę się że jednak byłem piłkarzem.
G&R: Jak się miewa Twój golf?
J.D.: Wracam do startów po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. 1 kwietnia doznałem dyslokacji łokcia i nie było to Prima Aprilis… Wiedząc, że na początku czerwca nie powalczę o medal klubowych mistrzostw Polski (w ubiegłym roku z teamem Warsaw Golf Links wywalczył srebro – przyp.red.) zdecydowałem się na przejście do Krakowskiego Klubu Golfowego, aby jako kapitan tej drużyny pomóc im wyjść z drugiej dywizji i dopiero w przyszłym roku walczyć o mistrzowski tytuł. Także jutro rozpoczynamy udział w klubowych MP gr. B w Naterkach pod Olsztynem.
G&R: A wyścigi samochodowe?
J.D.: Po trzech latach startów zakończył się Volkswagen Golf Cup. W styczniu spełniłem marzenie, biorąc udział w 24-godzinnym wyścigu na torze w Dubaju. Wraz z załogą RTG by Gładysz Racing, obsługiwaną przez Volkswagen Racing Polska, zajęliśmy trzecie miejsce w swojej kategorii (2 litry turbo) mimo awarii samochodu. Teraz marzy mi się udział w podobnym wyścigu we wrześniu w Barcelonie we wrześniu i pewnie pojadę jako gość w Audi TT Cup.
G&R: Za kogo trzymasz dziś kciuki w półfinale piłkarskich mistrzostw Europy – Walię czy Portugalię?
J.D.:Walia jest według mnie rewelacją i czarnym koniem tych rozgrywek, a dotychczasowa gra Portugalii nie przekonuje, by im dalej kibicować. Już nie wspominając o tym, że Portugalczycy dotarli do tej fazy Euro 2016, choć nie regulaminowym czasie nie wygrali żadnego spotkania. W środę wieczorem spodziewam się ciekawej konfrontacji Garetha Bale’a z Cristiano Ronaldo, czyli klubowych kolegów z Realu Madryt. Ostatnio CR7 pocieszał Lukę Modrica, po tym jak Chorwaci przegrali w dogrywce z Portugalią, a teraz to pewnie Bale będzie musiał pocieszać Ronaldo.
G&R: A kto zostanie czempionem Starego Kontynentu?
J.D.: Ten zespół, który wygra czwartkowy półfinał, czy Francuzi lub Niemcy.
Niemcy są jak walec – może nie czarują swoją grą, ale powoli i solidnie rozjeżdżają wszystkich. Na mistrzostwach świata prezentowali bardziej atrakcyjny futbol, tym razem nie rozpieszczają kibiców, ale jednak grają dojrzale. Francuzi mają za to duży potencjał w postaci dobrych indywidualnie zawodników z przodu boiska.
G&R: Przez 15 lat pozostałeś „najdroższym Polakiem w historii krajowego futbolu” – za twój transfer z Feyenoordu Rotterdam klub z Liverpoolu w 2001 roku zapłacił 7,2 mln dolarów. Aż do niedzieli, gdy Grzegorz Krychowiak potwierdził na Twitterze, że przechodzi z Sevilli do Paris Saint-Germain, a według nieoficjalnych informacji to transfer za ok. 30 mln euro….
J.D.: Bardzo się cieszę, bo… to był już lekki wstyd, że moje przenosimy sprzed kilkunastu lat tak długo utrzymywały się na pierwszym miejscu. Trwające mistrzostwa stały się szansą dla wielu polskich zawodników – ciekawie zapowiada się m.in. transfer Kamila Glika do AS Monaco.
Rozmawiała: Anna Kalinowska
[fot]fot. strzalynafairwayu.pl[/fot]





