Johnson z pierwszą wygraną w nowym sezonie
Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
Po czterech dniach oczekiwania, aby turniej Hyndai Tournament of Champions w ogóle się rozpoczął, finałowa runda zawodów zrekompensowała fanom chociaż częściowo okres, w którym wiatr szalejący nad Plantation Golf Course uniemożliwiał zawodnikom wyjście na tee. Tym, który w finale dyktował warunki w Turnieju Mistrzów, był long-hitter Dustin Johnson.
Tego dnia nikt nie miał zagrozić pozycji Johnsona, który wchodził do finału jako lider i pozostał nim do ostatniego dołka. Po drodze po swoje 9 zawodowe zwycięstwo jeden z najdalej uderzających zawodników w lidze PGA Tour miał co prawda jedną poważną wpadkę na 13. dołku, na którym fatalny strzał z tee kosztował go double bogeya, jednak już dołek później Amerykanin wyrównał tamte starty trafiając swojego pierwszego w tym turnieju eagle’a. Do końca rundy golfista utrzymał prowadzenie i wygrał 4 uderzeniami turniej tradycyjnie otwierający nowy sezon PGA Tour. Jako drugi ukończył zawody broniący tytułu sprzed roku Steve Stricker, który ostatnie 18 dołków na górzystym polu Plantation pokonał z kontuzją lewej nogi i mimo to zdołał zapisać na swojej score card bardzo solidny wynik 69 uderzeń.
Na fanów Johnsona po tym, jak na trzynastce par 4 naszukał się piłki z krzakach i głębokiej trawie, padł na chwilę blady strach. Dustin pokusił się na dołku tym o strzał z tee driverem, zamiast ironem a double bogey przypomniał jemu i jego fanom o kilku innych sytuacjach, kiedy Amerykanin złym doborem kijów potrafił zaprzepaścić szansę na tytuł. Do legendy przeszło już jak zawodnik, prowadząc po trzech rundach w wielkoszlemowym U.S. Open, przegrał tytuł, grając w finale 82. W tym samym roku (2010) Johnson pożegnał się z wygraną w innym turnieju Wielkiego Szlama i to na ostatnim dołku po tym, jak otrzymał 2 uderzenia kary za dotknięcie kijem piasku w bunkrze, o którym nie wiedział, że jest bunkrem. Tym razem jednak golfista prowadzenie zdołał utrzymać do końca.
Tournament of Champions, w którym zagrali zwycięzcy turniejów amerykańskiej ligi z poprzedniego sezonu (nie wszyscy – nie wystąpili m.in. Rory McIlroy i Tiger Woods), miał rozpocząć się w zeszły piątek, jednak ze względu na bardzo silny wiatr, jaki przez kilka dni szalał nad hawajską wyspą Maui, zawodnicy rozpoczęli grę dopiero w poniedziałek a same zawody zostały zredukowane do 54 dołków.
Teraz tylko jeden dzień pozostał do rozpoczęcia kolejnego turnieju PGA Tour w tym roku – Sony Open. Całe szczęście zostaną one rozegrane również na Hawajach.
Zobacz wyniki
fot. Sport/Getty Images/Flash Press Media





