Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
23-letni Martin Keskari wygrał Lotos Polish Open. Niemiec gra swój debiutancki sezon jako zawodowy golfista, w lidze Pro Golf Tour wygrał po raz trzeci. Z sukcesów Polaków nie było dane nam się cieszyć.
Było słońce, był też deszcz, ale przede wszystkim wiało. Najbardziej wiało przeciwko reprezentantom Polski. Mateusz Gradecki, z którego grą po bardzo udanej wtorkowej rundzie spore emocje, zaczął solidnie, finiszował też w porządku, ale przeżył dramat na siódmym dołku, który odebrał mu szansę na poprawę miejsca. 21-letni golfista z Obornik Śląski musiał grać dwie piłki prowizoryczne i skończył z dziewięcioma uderzeniami na najtrudniejszym na polu par 4. +5 na koniec dnia, a w sumie +7 po trzech rundach wystarczyło na dzielone 31. miejsce.
Mateusz Jędrzejczyk w środę zagrał +7, po trzech dniach uzyskał wyniki +12 i zajął dzielone 40. miejsce.
Niezbyt dobrze szło zawodowcom zrzeszonym w PGA Polska. Ian Ashenden, Anglik na co dzień uczący golfa w Kraków Valley Golf & Country Club, zagrał najgorszą rundę w turnieju i z wynikiem +7 po trzech dniach wylądował na 29. miejscu. Peter Bronson, przedstawiciel Opolskiego Klubu Golfowego, z wynikiem +16 był 42.
Najlepiej na polu Sierra GC radził sobie młody Niemiec Martin Keskari. 23-latek z Frankfurtu w zawodowym golfie w tym roku stawia pierwsze kroki, ale już widać, że ma i umiejętności, talent i chłodną głowę. Na polu pod Wejcherowem odniósł swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie Pro Golf Tour i trzecie w zawodowej karierze.
Były stypendysta uniwersytetu Santa Clara w Kalifornii był po dwóch rundach drugi, a w środę w finale to on popełnił najmniej błędów i najlepiej odrabiał straty. Na Lotos Polish Open też zaprezentował kawał dobrego golfa. Wysoki, szczupły gracz, który imponuje odległościami, na jakie posyła piłkę, ale też precyzją w grze na greenie. W końcówce musiał czekać na to, co zrobi jego rodak Stephan Gross, lider po dwóch dniach.
28-letni Gross podczas finałowej rundy szedł jak po swoje, ale przeżył dramat na ostatnim dołku. Z 18. tee zagrał do przeszkody wodnej, musiał upuścić piłkę z karnym uderzeniem. Miał jeszcze szansę na dogrywkę, ale przestrzelił putt z siedmiu metrów. Double bogey sprawił, że zamiast wygrać turniej, skończył na drugim miejscu ex aequo z Francuzem Davidem Antonellim.
-Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa. Mam nadzieję, że nie zagram tutaj za rok – powiedział Keskari tym samym wyrażając nadzieję, że przyszły sezon spędzi już o poziom wyżej. Szanse ma na to spore – po zwycięstwie w Polsce awansuje w klasyfikacji Order Of Merit na drugie miejsce na pięć turniejów przed końcem sezonu. W czołówce być warto, bo najlepsza piątka Order of Merit dostanie dzikie karty do Challenge Tour, czyli na drugi poziom europejskiego golfa, gdzie pula nagród jest przynajmniej sześć razy wyższa.
Keskari za wygraną otrzymał pamiątkowy puchar, zegarek oraz czek na pięć tysięcy euro.
Organizatorzy ligi Pro Golf Tour i zawodnicy chwalili przygotowanie pola Sierra GC, które gościło zawodowców z Europy po raz pierwszy. Jest duża szansa, że nie po raz ostatni. Prezes Lotos S.A. Paweł Olechnowicz zapewnił, że turniej będzie miał kolejną edycję, jednak lokalizacji nie zdradził. – Jeszcze nie wiadomo, które pole będzie gościć Lotos Polish Open, pewnie będzie to jeden z pomorskich obiektów, ale decyzję o lokalizacji podejmiemy we wrześniu – powiedział.
[fot]fot. Roman Joche[/fot]








