Kobiety boją się, czy trafią w piłeczkę…
Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
W miniony weekend na polu First Warsaw G&CC odbył się turniej golfowy specjalnie dla pań – Warsaw Open Ladies‘ Golf Cup by Callaway. Ze zwyciężczynią rywalizacji Anną Marciniak rozmawiamy o jej początkach z golfem i o przyczynie, dlaczego wciąż tak mało pań próbuje swoich sił w turniejach.
G&R: Pani początki z golfem?
Anna Marciniak: Do gry w golfa bardzo długo zachęcał mnie tata. Na szczęście nie robił tego zbyt nachalnie, wtedy pewnie osiągnąłby odwrotny efekt. Najpierw wyjaśniał mi zasady, potem wspólnie oglądaliśmy relacje z turniejów golfowych, aż w końcu dałam się namówić na wyprawę na pole golfowe i dopiero wtedy zrozumiałam, że nie jest to w żadnej mierze nudny, ani statyczny sport. Postanowiłam spróbować. Zaczęłam od kursu na zieloną kartę, a jednocześnie w każdy weekend, towarzysząc tacie podczas rund, próbowałam sama grać. Po dwóch miesiącach na urodziny sprawiłam sobie komplet kijów, niezbyt kosztownych, żeby nie było żalu, gdyby jednak okazało się, że nie jest to sport dla mnie. Nie ukrywam, że początki były trudne, ale na szczęście tata nie pozwolił mi się zniechęcić, namawiając mnie do ćwiczeń i dalszej pracy. Gdy już się przekonałam, że gra potrafi przynieść niesamowitą satysfakcję, potrafiłam znaleźć motywację w sobie i tak się zaczęło to bardzo pozytywne uzależnienie.
G&R: Jak dużo czasu poświęca Pani na grę w golfa?
A.M.: Niestety, nie tyle, ile bym sobie tego życzyła. Praca zawodowa w tej chwili jest dla mnie priorytetem, a golf traktuję jako formę relaksu, sposób na aktywne i energetyzujące spędzenie czasu. Rzadko udaje mi się zatem zagrać rundę czy potrenować na range’u w ciągu tygodnia. Natomiast staram się być na polu w każdy weekend, w sobotę i niedzielę, a przy sprzyjających okolicznościach, zagrać więcej niż 18 dołków w ciągu dnia.
G&R: Najmilsze wspomnienie z pola golfowego?
A.M.: Z ostatniej niedzieli, z Warsaw Open Ladies’ Golf Cup by Callaway, gdy po raz pierwszy w życiu wygrałam turniej w klasyfikacji strokeplay brutto. Oczywiście, pamiętam doskonale również swojego pierwszego birdiego, chip-ina i rundy życiowe w każdym sezonie, pierwszy medal i puchar. Natomiast z całą pewnością uczucie, gdy jest się zwyciężczynią tak prestiżowego turnieju jest niesamowite. Szczególnie, że nikt chyba, ze mną na czele, nie spodziewał się takiego finału.
G&R: W Warsaw Open Ladies’ Golf Cup zagrało 47 golfistek – to dużo czy mało?
A.M.: I dużo, i mało. Musimy pamiętać, że wciąż stosunkowo niewiele kobiet gra w golfa w Polsce. Jeśli porównać tę liczbę z liczbą uczestniczek ubiegłorocznych Mistrzostw Polski Kobiet, to myślę, że powinniśmy być bardzo zadowolone z frekwencji. Z drugiej strony, golfistek jest wiele więcej, ale nie wszystkie mają ochotę czy czują się na siłach, by zagrać w turnieju. Najważniejsze jest jednak, by ten turniej stał się rozpoznawalny przez golfistki, był wydarzeniem, które warto wpisać w kalendarz, w którym warto wziąć udział. Do zbudowania brandu, jakim jest Warsaw Open Ladies’ Golf Cup potrzebny jest czas, tak jak jest to w przypadku każdej innej marki, ale organizatorki są na najlepszej drodze ku temu.
G&R: Dlaczego tak mało kobiet w naszym kraju gra wciąż w golfa? Czy golf to sport dla mężczyzn?
A.M.: Kobiety boją się, czy trafią w piłeczkę 😉 I nie jest to wyssane z palca – wiele koleżanek w ten właśnie sposób wyjaśnia, czemu nie chcą spróbować swoich sił w golfie. A poważniej mówiąc, to trzeba przyznać, że golf zajmuje jednak bardzo dużo czasu i to może być barierą wejścia. Kobietom, które mają małe dzieci, może być trudno wygospodarować kilka-kilkanaście godzin w tygodniu na tak angażujące zajęcie. Największym jednak wyzwaniem – i nie dotyczy to wyłącznie kobiecego golfa – jest wciąż brak świadomości, że jest to sport dostępny finansowo, a z drugiej strony naprawdę emocjonujący, a wręcz czasem ekstremalny. Zatem znów dyskusja sprowadza się tematu właściwej i skutecznej promocji golfa wśród Polek i Polaków. Golf jest sportem demokratycznym, dla wszystkich, bez względu na płeć i wiek i to jest w nim najpiękniejsze.
G&R: Niejednokrotnie damskie turnieje nie cieszą się dużą popularnością – czy Panie nie lubią startować w turniejach? Jeśli tak, jaka jest tego przyczyna?
A.M.: Odnoszę wrażenie (i być może psychologowie potwierdzą tę tezę), że mężczyźni znacznie bardziej, niż kobiety lubią rywalizację. Kobiety w golfie cenią bardziej możliwość nawiązania nowych znajomości, spędzenia miło czasu, również po rundzie, a by to mieć, nie trzeba grać w turniejach. Mężczyzn natomiast motywują wyniki, osiągnięcia. Nie znaczy to jednak, że nas nie nakręca pozytywnie obniżanie handicapu i wygrywanie turniejów. Po prostu wydaje się, że nie jest to dla kobiet najważniejsze w tym sporcie. Ponadto, wiele turniejów dla kobiet jest rozgrywanych w ciągu tygodnia, co uniemożliwia tym z nas, które mają zawodowe obowiązki, brać w nich udział.
G&R: Jak według Pani powinno się zachęcić Panie do gry w golfa?
A.M.: Każdego motywuje co innego. Mnie zmotywowało to, że golf jest sportem budującym charakter, uczy pokory, koncentracji, samodyscypliny. Wszyscy wiemy, że największym przeciwnikiem na polu jesteśmy dla siebie my sami. Nie do przecenienia jest też relaks i możliwość spędzenia kilku godzin aktywnie, na świeżym powietrzu, w miłym towarzystwie – dla mnie jest to najbardziej skuteczny reset po całym tygodniu pracy. Podczas rundy nie ma miejsca na rozmyślanie o obowiązkach i wyzwaniach zawodowych. I wreszcie świetna szansa na nawiązanie nowych znajomości. Dzięki golfowi poznałam ludzi, których pewnie nie miałabym szansy spotkać w innych okolicznościach, nawet zawodowych. Po pierwszym turnieju dr Ireny Eris, w którym zagrałam, nawiązałam kilka fantastycznych znajomości, które trwają do dzisiaj i łączy nas nie tylko golf. Argumentów za tym, by spróbować golfa jest zatem sporo i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie – o ile tylko zrobi ten pierwszy krok. Genialnym pomysłem są dedykowane akademie dla kobiet, które coraz częściej organizowane są na polach golfowych – za niewielkie pieniądze można dać sobie szansę na złapanie golfowego bakcyla.
G&R: First Warsaw Golf & Country Club to trudne pole – czy jest to więc dobra arena do kobiecej rywalizacji?
A.M.: Pole First Warsaw Golf & Country Club jest niewątpliwie bardzo wymagające, trudne, a jednocześnie piękne, zatem na pewno warto się z nim zmierzyć, spróbować swoich sił, a przy okazji docenić ujmującą urodę tego pola. Sama długo nie miałam odwagi tu zagrać, nieco zniechęcona opowieściami o tym, jak najlepsi golfiści przegrywali z drzewami, bunkrami, przeszkodami wodnymi. Dlatego od początku podchodziłam do tego pola z dużym respektem. Jeśli jednak uda się zagrać dobrą rundę – satysfakcja jest ogromna.
*Turniej Warsaw Open Ladies‘ Golf Cup by Callaway jest kontynuacją najstarszego turnieju dla kobiet, który odbywał się w latach 1995 -1998 i wówczas nosił nazwę „Mistrzostwa Warszawy Kobiet”. Zawody co roku są rozgrywane na najstarszym polu golfowym w kraju – First Warsaw G&CC. Turniej należy do trzeciej kategorii rankingowej PZG, rozgrywany jest pod patronatem honorowym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Polskiego Związku Golfa. Organizatorkami zawodów były golfistki Elżbieta Panas, Monika Kowalewska oraz Elżbieta Ptasińska z First Warsaw G&CC. Wśród gości tegorocznej edycji były Otylia Jędrzejczak, Dorota Idzi oraz aktorka Ewa Kuklińska. W głównej kategorii triumfowała Anna Marciniak, wyprzedzając Annę Muddemann i Ewę Geritz.





