Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Po raz pierwszy odkąd magazyn „Forbes” publikuje listy płac topowych sportowców, w najlepszej dziesiątce nie ma ani jednego golfisty.
„Forbes” na początku czerwca publikuje swój ranking najlepiej zarabiających sportowców. Analizuje okres od 1 czerwca 2017 roku do 1 czerwca 2018 roku. Pod uwagę brane są pensje zapisane w kontraktach czy turniejowe wygrane, a także dochody z reklam i sponsoringu. Nie wlicza się natomiast zysków z inwestycji. Wszystkie kwoty podawane są w wartościach brutto.
Najlepiej zarabiającym sportowcem najnowszej edycji rankingu był bokser Floyd Mayweather, którego dochody oszacowano na 285 mln dol. Żeby znaleźć się w czołowej dziesiątce trzeba było mieć przynajmniej 60 mln dol.
Najwyżej notowanym golfistą w rankingu „Forbesa” jest Tiger Woods. Jego wpływy w analizowanym okresie oszacowano na 43,3 mln dol., z czego 1,3 mln dol. zarobił na polu golfowym. 22. w zestawieniu był Phil Mickelson (41,3 mln dol.), a pozycję niżej Jordan Spieth (41,2 mln dol.).
Po raz pierwszy odkąd prowadzony jest ranking zdarzyło się, żeby w czołowej dziesiątce nie było ani jednego golfisty. W zeszłym roku golf miał jednego przedstawiciela w Top10. Był to Rory McIlroy, który w tym roku zsunął się na 26. pozycję (37,7 mln dol.). We wcześniejszych edycjach w najlepszej dziesiątce było po dwóch golfistów.
Co ciekawe, Woods i Mickelson są dwoma najstarszymi sportowcami w całej czołowej setce.
Pełny ranking „Forbesa” TUTAJ >>





