Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Niedzielne zwycięstwo Rory’ego McIlroya było jego dziesiątym w cyklu PGA Tour w karierze. Jest trzecim po Jacku Nicklausie i Tigerze Woodsie golfistą, który zwyciężył w 10 turniejach PGA Tour zanim ukończył 26 rok życia. Jak wypada jego „10” zwycięstw w porównaniu z dwójką poprzedników?
Na 10 wygranych McIlroya w PGA Tour składają się cztery wygrane turnieje wielkoszlemowe, dwa FedEx Playoffs i dwa World Golf Championships. Do tego dochodzi debiutancka wygrana w Quail Hollow oraz triumf w Honda Classic przed trzema laty. Dla przypomnienia warto dodać jeszcze pięć wygranych w European Tour. Lista triumfów robi wrażenie. A jeszcze większe, jeśli porównamy z wielkimi rywalami.
Nicklaus na liście swoich pierwszych 10 zwycięstw zapisał trzy turnieje wielkoszlemowe turnieje, ale nie miał możliwości startu w FedEx Playoffs i World Golf Championships. Gdy Woods zaczynał swoją karierę, tych cyklów też nie było – w dziesiątce jego pierwszych zwycięstw jest tylko jeden Wielki Szlem (Masters w 1997 roku). Woods wygrane w WGC nadrobił w późniejszym etapie kariery, wygrywając w sumie aż 18 turniejów, o 15 więcej niż ktokolwiek inny.
Wrażenie robią także rozmiary zwycięstw McIlroya. Woods i Nicklaus tylko raz w swojej pierwszej „10” wygrywali różnicą ponad trzech uderzeń – Tiger w 1997 roku na Masters (przewaga 12 uderzeń), a Jack w 1963 w Tournament of Champions (pięć uderzeń). McIlroy? Dwa turnieje wygrał z przewagą ośmiu uderzeń, jeden z czterema uderzeniami różnicy.
Ale jeśli popatrzymy na wiek i tempo wygrywania golfistów to McIlroy jest nieco z tyłu. W poniedziałek lider światowego rankingu obchodził 26. urodziny i ma na koncie 10 wygranych w PGA Tour. W jego wieku Nicklaus miał 17 wygranych turniejów, a Woods aż 29.
[fot]fot.shutterstock.com[/fot]





