Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych golfistek świata zasugerowała, że koniec kariery jest blisko. Czy Michelle Wie przed 30. urodzinami przestanie grać w golfa?
Niespełna 30-letnia golfistka nie przeszła cuta w turnieju wielkoszlemowym. Ba, nawet się nie zbliżyła. Pierwszego dnia miała 84 uderzenia, drugiego 82. Jej łączny wynik to +22, o 17 uderzeń za dużo, by myśleć o walce w weekend.
Dla Wie był to powrót po uciążliwej kontuzji nadgarstka, który wyeliminował ją z gry na długie tygodnie. A to nie była jej jedyna kontuzja w ostatnich latach. „Potrzebuję czasu i muszę być cierpliwa, bo wiem, ile radości daje mi rywalizacja. Ale nie mogłam oczekiwać świetnych rezultatów, skoro dopiero od tygodnia trenuję” – mówiła.
Wie ma prawo czuć się zmęczona. Nie skończyła jeszcze 30 lat, ale jej organizm wystawiony jest na poważne próby od blisko dwóch dekad. Na światowy poziomie grała już jako 13-latka. Niesamowicie zapowiadającą się karierę hamowały jednak kontuzje. Nadgarstki, kolana, biodra, szyja, plecy, a do tego usunięcie wyrostka robaczkowego i wypadek samochodowy sprzed dwóch lat, który poważnie uszkodził jej dłoń. Sporo. To dlatego przy nazwisku Wie jest tylko pięć triumfów w LPGA Tour i jeden wygrany turniej wielkoszlemowy.
„Nie jestem do końca pewna, ile jeszcze mam tego w sobie. Nawet w tak trudne dni staram się czerpać radość z małych rzeczy. Ale to jest dla mnie bardzo wyczerpujące.” – wycedziła z siebie Michelle Wie po swojej rundzie w KPMG Women’s PGA Championship na polu Hazeltine National Golf Club. A potem się rozpłakała i zakończyła spotkanie z mediami. Czy to sugestia końca kariery jednej z najsłynniejszych golfistek świata.





