Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Lider światowego rankingu golfistów Jason Day wygrał trzeci turniej w tym roku. Tym razem nie miał sobie równych podczas The Players Championship rozgrywanych na jednym z najbardziej charakterystycznych pól golfowych świata – TPC Sawgrass.
28-letni Australijczyk po czterech turniejowych dniach miał wynik -15. Na drugim miejscu turniej ukończył Amerykanin Kevin Chappell, który miał cztery uderzenia straty. Trzecie miejsce rozdzielili między siebie Amerykanie – Justin Thomas, Matt Kuchar, Colt Nost i Ken Duke, którzy zagrali -10.
Day zaczął turniej od 63 uderzeń w czwartek, czym wyrównał rekord pola. W piątek zagrał 66 uderzeń, co dało mu łączny wynik 129 uderzeń – tak dobrze na polu na Florydzie jeszcze nikt przed nim nie zagrał. Dwie finałowe rundy to walka o obronę pozycji. Skuteczna.
Dla Daya, który cały czas dzielnie trzyma się pierwszej pozycji w światowym rankingu golfistów, był to trzeci turniej wygrany w tym roku, siódmy w ostatnich 17 startach i 10 w karierze. Komplementów nie szczędzili mu rywale i byłe gwiazdy golfa.
„W tej chwili nie ma nikogo, kto mógłby go pokonać. Jordan Spieth, Rory McIlroy, Dustin Johnson czy Bubba Watson są blisko, ale to jednak nie ten poziom”, mówił David Duval, były zwycięzca Players.
Adam Scott stwierdził wręcz, że Day ma serię w stylu Tigera Woodsa: „Zawsze próbowałem sobie wyobrazić, co mogą dawać takie zwycięstwa jedno po drugim jeśli chodzi o pewność siebie. Jak dobrze musiał czuć się Tiger Woods, gdy w zaledwie piątym sezonie zawodowym miał już blisko 50 wygranych. Teraz widzę to w Jasonie. Grałem z nim rundę treningową. On ma w sobie taki spokój, widać to w tym, jak gra i jak się porusza. Sprawia wrażenie gracza nie do pokonania”, stwierdził Scott.
Porównanie do Woodsa wydaje się nieco przesadzone. Day wygrał siedem z ostatnich 17 startów. Woods na przełomie 2006 i 2007 roku miał siedem wygranych z rzędu. 10 wygranych zawodowych Daya przy 79 Woodsa też pokazuje, że takie porównania mogą być nieco przedwczesne. Tak też uważa Ken Duke. „To chyba jeszcze nie ta sama liga. Jason gra świetnie, ale w zeszłym roku fantastyczny był Jordan Spieth. A Tiger to Tiger. On wysoko zawiesił poprzeczkę, liczby nie kłamią”, powiedział.
Jak zwykle na Players najwięcej emocji budziło to, co się działo na legendarnym 17. dołku. Także i tym razem nie zabrakło niesamowitych zagrań, ale i „17” miała swoją ofiarę. W trzeciej rundzie Russell Knox do wody wpadał trzykrotnie. Dołek zakończył z wynikiem +9 i może się tylko zastanawiać „co by było gdyby…”, bo trzy pozostałe rundy zagrał poniżej 70 uderzeń i skończył ostatecznie na dzielonym 21. miejscu z wynikiem -5.
[fot]fot. Getty Images Sport[/fot]





