Now Reading
PGA Championship dla Jimmy’ego Walkera

PGA Championship dla Jimmy’ego Walkera

Czwarty turniej wielkoszlemowy w sezonie i po raz czwarty zwycięża golfista, który wcześniej nie miał takiej wygranej w swoim CV. PGA Championship na polu Baltusrol wygrał Amerykanin Jimmy Walker.

W trzech ostatnich turniejach wielkoszlemowych nie przeszedł cuta, od marca nie udało mu się zająć miejsca w czołowej dziesiątce żadnej imprezy, w której startował. Jego wygrana jeszcze tydzień temu wydawała się nieprawdopodobna, ale to, jak grał przez cztery dni na polu w stanie New Jersey nie pozostawiło żadnych wątpliwości – 65 uderzeń w pierwszej rundzie, 66 uderzeń w drugiej rundzie i pewne prowadzenie. A potem świetnie zagrane dwie rundy jednego dnia – wszystko przez deszcz, który zmusił organizatorów do przełożenia większości sobotniego grania na niedzielę.

W trzeciej rundzie zagrał 68 uderzeń, w finałowej poprawił się o jedno zagranie. I to w jakim stylu. Pierwszą dziewiątkę zagrał bez żadnego birdie, ale nie miał też ani jednego bogeya. Ale w pewntym momencie zaczął czuć na plecach oddech Jasona Daya, który po trzech rundach zbliżył się na jedno uderzenie. Walker słyszał, że rywal jest na fali – Australijczyk grał w grupie wcześniej, a Amerykanin z reakcji publiczności mógł wyczytać, że najlepszy golfista świata odpuszczać nie zamierza. Walker zaczął się bronić. I to jak!

Na „10” trafił do dołka wprost z bunkra na birdie, na „11” znów birdie. A potem jeszcze na dołku numer 17. To wystarczyło, by obronić przewagę i wygrać swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze.

Walker, który zakończył turniej z wynikiem -14, za zwycięstwo zarobi 1,8 mln dolarów. Drugi był Jason Day ze stratą jednego uderzenia i jemu przypadnie nieco ponad milion dolarów. Trzecie miejsce i 680 tys. dol. przypadło Amerykaninowi Danielowi Summerhaysowi (-10).

Rok pierwszych razów

Po raz piąty w historii w jednym roku w turniejach wielkoszlemowych triumfowali golfiści, którzy nigdy wcześniej nie mieli takiej wygranej na swoim koncie. Zaczął na Masters Danny Willett, US Open wygrał Dustin Johnson, The Open padło łupem Henrika Stensona i wreszcie PGA Championship dla Jimmy’ego Walkera.

Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w 2011 roku, a wcześniej w 2003, 1969 i 1959 roku.

Jeśli cofnąć się w czasie do poprzedniego sezonu, to aż pięć ostatnich turniejów wielkoszlemowych wygrywali golfiści, dla których był to pierwszy raz. Ubiegłoroczne PGA Championship rozstrzygnął na swoją korzyść Jason Day.

Lider światowego rankingu bez zmian

Dustin Johnson szykował się do strącenia z pierwszego miejsca w światowym rankingu golfistów Jasona Daya, ale plany musiał porzucić już po dwóch rundach. Wynik +9 sprawił, że zwycięzca tegorocznego US Open nawet nie przeszedł cuta. Ale wyprzedzić Australijczyka byłoby mu niezmiernie ciężko – Day zagrał świetny turniej. Pokazał, że świetnie radzi sobie z presją, gdy to jest najbardziej potrzebne. Finałową rundę zaczął od dwóch bogeyów na trzech pierwszych dołkach, ale straty odrobił bardzo szybko i do ostatnich zagrań zagrażał Walkerowi.

Co dalej w kalendarzu światowej czołówki?

W dniach 11–14 sierpnia w Rio de Janeiro odbędzie się olimpijski turniej golfowy, ale próżno tam szukać najlepszych z najlepszych. Aż 17 golfistów z czołówki zrezygnowało ze startu na igrzyskach.

Wielkie granie w PGA Tour zacznie się od 25 sierpnia. Wtedy zacznie się decydująca rywalizacja o FedEx Cup i dodatkowe 10 mln dolarów. Najpierw The Barclays, tydzień później Deutsche Bank Championship, następnie BMW Championship i finałowe granie, czyli Tour Championship by Coca Cola. A na przełomie września i października kibiców czeka Puchar Rydera, czyli wielkie starcie USA z Europą.

[fot]fot. Getty Images [/fot]
Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia