Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
To było niesamowite widowisko, pełne emocjonujących zwrotów akcji, które kibice golfa zapamiętają na długo. Podobnie jak główni bohaterowie show, z Irlandczykiem Rory’m McIlroyem i Anglikiem Justinem Rose’m na czele. Po 11 próbach marzenie o założeniu Zielonej Marynarki i zdobyciu wszystkich czterech tytułów wielkoszlemowych w końcu stało się dla niego faktem. Rory jako zaledwie szósty golfista w historii skompletował Wielkiego Szlema, jednak o tytuł i miejsce w panteonie golfowych legend walczył długo i zaciekle.
Finałowe 18 dołków nie wystarczyło, by wyłonić zwycięzcę 4-dniowej rywalizacji na słynnej Auguście, która turniej Masters gości od 91 lat. Fantastyczny wynik Anglika Justina Rose’a w finale (66 uderzeń), lidera po pierwszej rundzie, pozwolił mu dogonić McIlroya na 18. dołku, dlatego do rozstrzygnięcia rywalizacji konieczna była dogrywka.
Ta nie trwała długo. Na dołku 18 par 4, na którym chwilę wcześniej Rory zagrał bogeya, tym razem golfista nie pozwolił sobie na błąd. Po uderzeniu gap wedge’em jego piłka wylądowała na zboczu za dołkiem i stoczyła się z powrotem na green. Po tym jak Rose nie wbił swojego putta, McIlroy dokończył dzieła, posyłając piłkę wprost do dołka na birdie, po czym przy wiwacie rozentuzjazmowanej publiczności klęknął na greenie i zalał się łzami. To, co ciążyło mu przez ponad dekadę, w końcu zostało zastąpione słodkim smakiem satysfakcji.

W swoim 39. wielkoszlemowym starcie McIlroy na nowo odkrył, z czym wiąże się wygrana w turnieju Wielkiego Szlema. Swój ostatni tytuł w zawodach tej rangi zdobył w 2014 r. w PGA Championship. Potem aż 5 razy w majors plasował się w top3, w tym w 2022 r., kiedy tytuł w Masters przegrał z Amerykaninem Scottiem Schefflerem.
„Dzisiejszy dzień to był po prostu kompletny rollercoaster emocji”, powiedział po wygranej. „To, co wyszło ze mnie na ostatnim greenie w dogrywce, to co najmniej 11, jeśli nie 14 lat, tłumionych emocji”.
Dzięki ciężko wywalczonemu zwycięstwu 35-letni McIlroy dołączył do Gene’a Sarazena, Bena Hogana, Gary’ego Playera, Jacka Nicklausa i Tigera Woodsa jako graczy z co najmniej jednym zwycięstwem w Masters, U.S. Open, The Open Championship i PGA Championship.

W drodze po Zieloną Marynarkę
McIlroy rozpoczął ostatnią rundę dwa uderzenia przed Amerykaninem Brysonem DeChambeau, ale ta przewaga nie trwała długo. Golfista zaliczył podwójnego bogeya na pierwszym dołku, co szybko doprowadziło do remisu. Irlandczyk szybko jednak otrząsnął się po tym feralnym początku, zdobywając birdie na trzecim i czwartym dołku. Birdie na dziewiątym dołku dało mu czteropunktową przewagę nad Rose’m i Ludvigiem Åbergiem na półmetku finałowej rywalizacji. Przewagę tę zdołał utrzymać do momentu, gdy dotarł do 13. dołka.
Kłopoty Roryego nadeszły przy trzecim strzale na dołku nr 13. Z 86 jardów Irlandczyk wbił swój trzeci strzał do dopływu Rae’s Creek i zaliczył podwójnego bogeya, czwartego w tym tygodniu.
Tymczasem z walki o tytuł nie zamierzał rezygnować 44-letni Rose, który na drugiej dziewiątce przystąpił do ataku, trafiając aż 6 birdie, w tym na finałowym dołku, po którym zrównał się wynikiem z Rorym (-11). W dogrywce jednak nie zdołał utrzymać tej dobrej passy.
„Dziś wykonałem wiele jakościowych uderzeń pod presją i czułem, że staję się coraz silniejszy i silniejszy w miarę trwania rundy”, podsumował swój start Rose. „Czułem się bardzo dobrze ze swoją grą, ze swoimi emocjami i jestem z siebie bardzo dumny”.
Trzecie miejsce na podium zajął Patrick Reed (-9). Kolejny w stawce był Amerykanin Scottie Scheffler (-8). Współlider po trzech rundach, DeChambeau, dzień zakończył z wynikiem 75, plasując się na 5. pozycji ex aequo z Sungjae Imem (-7).
Ludvigi Åberg swoje szanse na top3 pogrzebał natomiast po triple bogeyu na 18. dołku.






