Now Reading
Ryder Cup: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Ryder Cup: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Ryder Cup 2023 odbędzie się tam, gdzie zbiega się dumna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość stolicy Włoch. Golfiści Europy i USA zagrają na polu, którego patronem jest średniowieczny szlachcic, właścicielką dziedziczka domu mody. Golf i sztuka spotkają się w niezwykłym miejscu.

44. edycja Ryder Cup formalnie odbędzie się w Rzymie, ale tak naprawdę na obrzeżu Wiecznego Miasta – dokładniej rzecz ujmując tym wyjątkowym miejscem jest położona na północny wschód od centrum Rzymu w regionie Lacjum pagórkowata gmina Guidonia Montecelio i wioska przy starożytnej rzymskiej drodze Via Nomentana. Pół godziny jazdy autem od centrum stolicy, jeśli nie ma korków.

Niezwykły włoski klub

Najważniejszy w okolicy jest oczywiście zamek z historią zanurzoną głęboko w średniowieczu, uczestnicy i goście Ryder Cup zobaczą też gaj drzew oliwnych, pozostałości starożytnej rzymskiej willi, oraz, z niektórych dołków, daleki widok na Bazylikę Św. Piotra lub miasteczko Sant’Angelo Romano na wzgórzu – jeśli jesienna pogoda pozwoli. Można śmiało twierdzić, że cały teren to kwintesencja Włoch.

Właścicielką Marco Simone Golf Club jest projektantka mody Lavinia Biagiotti, córka sławnej Laury Biagiotti i Gianniego Cigny, którzy stworzyli znany dom mody i markę świetnie rozpoznawalną na wybiegach pokazów w Mediolanie, Nowym Jorku i Paryżu. Pani Lavinia mieszka z mężem (i trzema psami) na terenie klubu – oczywiście w zamku, znajdującym się na sporej przestrzeni między szóstym i ósmym dołkiem.

Rodzice Lavinii Biagiotti kupili obiekt i otaczające tereny w 1978 roku i pod koniec lat 80. postanowili przekształcić 150 hektarów rzymskiej wsi w 27 spektakularnych dołków golfowych. Choć projekt skierowany jest śmiało w przyszłość, to przeszłość ukryta jest tam niemal wszędzie. W podziemiach zamku można odkryć skamieniałości, które poświadczają, że jakieś trzysta tysięcy lat temu po okolicznych wzgórzach biegały prehistoryczne zwierzęta. Są też tam kolumny, inskrypcje i inne znaleziska potwierdzające w sąsiedztwie 10. dołka obecność wspaniałej willi z cennymi mozaikami, która w pierwszych wiekach Cesarstwa czyniła z tego terenu Agro Romano – rolnicze przedmieścia Wiecznego Miasta. Odkrycia archeologiczne robiono tam nawet podczas przebudowy w 2020 roku.

Są dokumenty, z których wynika, że najpierw były to peryferia przypisane do innego zamku, ale w XIV wieku pojawiła się na jednym ze wzgórz typowa zabudowa ówczesnej rzymskiej wsi: zamek z charakterystyczną wieżą, zamknięta przestrzeń wokół i kilka mniejszych domów w pobliżu.

Wiadomo, że w 1457 roku (każdy historyk golfa pamięta, że był to ten szczególny rok, w którym w dalekiej Szkocji król James II wydał akt zakazujący rodakom gry w golfa i innych zabaw odciągających od ćwiczeń łuczniczych znacznie bardziej przydatnych w walce z Anglikami…) ów majątek kupił od kościoła rzymski szlachcic Simone dei Tebaldi. Jego syn Marco di Simone, od którego klub nosi współcześnie nazwę, dokonał z ojcem pierwszej przemiany zamku. W dwóch z trzech pomieszczeń otaczających wieżę pojawiły się freski w stylu epoki, niewiele jest tak dobrze zachowanych przykładów XV-wiecznych pałaców na terenach wokół Rzymu.

Po śmierci Marco Simone majątek przeżywał zmienne losy. W połowie XVI wieku kolejną przebudowę zaczął kardynał Federico Cesi, jego prawnuk Federico Cesi I, książę Acquasparty pogłębił przemiany, umieszczając marmurową nazwę „Castel Cesi” na szczycie wieży, strojąc sale nowymi freskami i nadając posiadłości wygląd warowny. W tamtym czasie krótko w zamku zamieszkał sławny astronom Galileo Galilei. W kolejnym wieku zamek kupiła rodzina Borghese, ale moda na wiejskie rezydencje pod Rzymem minęła (głównie z powodu malarii) i posiadłość stała się po prostu ośrodkiem rolniczym. XV-wieczna kaplica Tebaldiego została przekształcona w stodołę. Rodzina Brancaccio, kupiwszy teren i budynki pod koniec XIX wieku, próbowała wprawdzie przywrócić głównej budowli prestiż, ale po II wojnie światowej zamek zaczął niszczeć, aż do zakupu i renowacji przez Laurę Biagiotti i jej męża.

Pole Marco Simone Golf Club w całej okazałości.

Przygotowania do święta golfa

Marco Simone Golf Club powstał w 1989 roku, ale pole, stworzone przez Jima Fazio i Davida Mezzacane, zostało w pełni udostępnione dwa lata później. W 1994 roku klub po raz pierwszy gościł najważniejszy turniej w kraju – Italian Open. Jednak z tamtym polem obecne nie ma wiele wspólnego. Zgłoszone przez panią Laurę do organizacji 44. meczu o Puchar Rydera, czyli trzeciego pod względem oglądalności wydarzenia wielkiego sportu (po igrzyskach olimpijskich i piłkarskich mistrzostwach świata) miało, zgodnie z założeniami oferty, przejść gruntowną przebudowę.

W grudniu 2015 roku wspierana przez rząd, federację (Federazione Italiana Golf – FIG), Włoski Narodowy Komitet Olimpijski (CONI) i inne siły propozycja znalazła uznanie komisji oceniającej. Pokonała, wydawało się mocniejsze oferty: hiszpańską – PGA Catalunya  i niemiecką – Sporting Club Berlin, także austriacką. Ruszyły prace prowadzone przez firmę European Golf Design (EGD), mającej już doświadczenie z przebudowy Le Golf National w Paryżu i Celtic Manor w Walii. Pani Laura tej chwili nie doczekała, zmarła w 2017 roku, ale córka Lavinia kontynuuje dzieło rodziców.

W 2018 roku na pole wjechały zatem buldożery. Pod architektonicznym kierownictwem syna Jima – Toma Fazio II w 2,5 roku przebudowano kosztem kilkunastu milionów euro wszystkie dołki tak, by Marco Simone przystosować do gry meczowej oraz dostosować do spodziewanych tłumów kibiców (na Le Golf National przez cztery dni przybyło ich 270 tysięcy). Z pierwotnego pola nic nie zostało, może z wyjątkiem szóstego fairwaya. Przez trzydzieści lat pole zarosły drzewa i krzewy, przebudowa objęła więc także wycinkę i przesadzanie zieleni w celu odzyskania wspaniałych widoków. Sosny parasolowe pozostały – dzięki nim wyraźnie widać, że jest to pole rzymskie i autentycznie włoskie. W 2021 roku, po 27 latach przerwy na nowe pole wrócił turniej Italian Open, by dać okazję do pierwszego zanurzenia się w nowej rzeczywistości, w której wyeksponowany jest zamek, stare budynki w pobliżu, gale oliwne, widoki na pobliskie wioski i panoramę Rzymu, zwłaszcza z położonej wyżej drugiej dziewiątki pola.

Ta druga dziewiątka ma też więcej dołków prowokujących do ryzyka, ale też bardziej nagradza, gdy się uda wykonać dobre uderzenie piłki, wszystko po to, by w decydujących chwilach meczów emocje były jak największe. Warto uważać, co będzie się działo, gdy golfiści wejdą na dołki nr 11, 12 i 16. Architekci pola uznali, że każdy dołek par 5 musi dawać szansę posłania piłki na green w dwóch uderzeniach, to też metoda, by wiele się działo.

Nie zapomniano o członkach klubu, którym ponownie udostępniono pole w styczniu 2021 roku. Narzekań nie słychać, gdyż pole z siedmioma obszarami tee na każdym dołku wciąż daje szansę przyjemnej gry golfistom o różnych poziomach umiejętności. W najkrótszej wersji pole liczy ok. 5700 jardów (5200 m), dla profesjonalistów rośnie do 7300 jardów (6675 m).

Odmienione pole przeszło już kilka ważnych prób, w tym trzy turnieje Italian Open (ostatni wygrał w maju Adrian Meronk), korekty wciąż są wprowadzane, przeważnie takie, które nie ułatwią rywalizacji uczestnikom Ryder Cup, np. zbliżenie linii koszenia trawy do linii wody. Budynek klubowy odnowiono, tak samo driving range. Dziewięciodołkowe pole akademii przekształcono w wioskę dla publiczności.

Roma Uomo Green Swing

Pozostało stworzyć coś, co nie jest może tak konkretne jak kształt bunkrów lub liczba drzew przy fairwayu, ale też będzie miało znaczenie – nastrój miejsca, gdzie obok golfa króluje włoska atmosfera, kultura, pasja, jedzenie i przyjaźń. W tej kwestii również można liczyć na panią Lavinię Biagiotti Cignę i jej artystyczny zmysł. Wśród wielu pomysłów na promocję wydarzenia i przełożenia uroków golfa na język sztuki projektanckiej było np. utworzenie dla aktywnych mężczyzn perfum Roma Uomo Green Swing marki Laura Biagiotti, wedle pani Lavinii: „zapach narodzony na rozległych zielonych łąkach z widokiem na kopułę San Pietro al Marco Simone di Guidonia, wśród stawów, jezior, dębów ostrolistnych, drzew oliwnych i sosen, czyli na polu golfowym, największej zielonej spódnicy, jaką kiedykolwiek stworzono”. Gdyby ktoś pragnął powąchać, musi być gotowy na zielone serce (geranium, liście fiołka, fasolka tonka) oraz oscylację pomiędzy cytrusową świeżością bergamotki, pikantnym aromatem kardamonu i cierpką słodyczą pigwy.

Włosi mówią, że wszystko im się uda, bo mają świadomość, że Ryder Cup to dla organizatorów pewna pułapka: z początku oznacza jedynie obowiązki, żadnych bezpośrednich finansowych zysków. Za przywilej organizacji się płaci, bardziej wymierne korzyści dla włoskiego golfa powinny być widoczne w przyszłości, kiedy tę „zieloną sukienkę” zobaczy cały świat i zapragnie po niej chodzić z kijami lub bez.

Włoska pasja powinna zatem pięknie wzbogacić emocje, jakie zawsze niesie Ryder Cup – niezwykły, rozgrywany od 1927 roku co dwa lata, naprzemiennie w Europie i w USA mecz dwunastu golfistów europejskich i dwunastu amerykańskich o złocisty dzbanek niemierzalnej wartości, jaką zbudowała cała historia tych meczów, tradycja i prestiż, a także brak nagród finansowych dla uczestników.

Od 29 września do 1 października (licząc z wydarzeniami towarzyszącymi od 25 września) Marco Simone będzie trzecim polem w Europie kontynentalnej, po Valderramie w Hiszpanii (1997) i Le Golf National we Francji (2018), gospodarzem tego wydarzenia.

O Ryder Cup 2023, poza wynikiem, wiadomo już niemal wszystko. Od miesięcy patrzyliśmy na działania kapitanów Luke’a Donalda i Zacha Johnsona, na wicekapitanów, na sposoby wyłaniania uczestników, w szczególności na Hero Cup – zimowy mecz kandydatów europejskich z Wysp Brytyjskich i kontynentu, słuchaliśmy dyskusji, czy zagrają golfiści z LIV Golf, czy nie, ocenialiśmy, ilu będzie debiutantów, ilu weteranów, kto dostanie się automatycznie dzięki rankingom DP World Tour, PGA Tour i OWGR, kto musi liczyć na uśmiech kapitanów. Nad Wisłą trzymaliśmy mocno kciuki za dołączenie do drużyny pierwszego Polaka – Adriana Meronka, tego, który już wie, jak wygrywa się w Marco Simone GC. Wiemy, jak bardzo Europa chce wygrać, bo ostatnia porażka 9:19 w 2021 roku na Whistling Straits w stanie Wisconsin bolała bardziej, niż każdy chciał przyznać.

 Luke Donald i Zach Johnson poprowadzą w tym roku drużyny Europy i USA.

Reprezentacje USA i Europy

Walka o miejsce w drużynie Luke’a Donalda swój kulminacyjny punkt osiągnęła podczas turnieju DP World Tour – OMEGA European Masters w Szwajcarii, podczas którego rozstrzygnęła się walka o ostatnie automatyczne klasyfikacje zarówno z European Point List, jak i World Point List. Przed zawodami w Crans-Montanie miejsca z europejskiej listy mieli już zapewnione Irlandczyk Rory McIlroy i Hiszpan Jon Rahm, a Adrian walczył się w walce o trzecie, ostatnie premiowane awansem miejsce. Polak w turnieju, po słabszej trzeciej rundzie, zajął jednak 13. miejsce, dlatego mógł już tylko liczyć na nominację kapitana, który miał do dyspozycji sześć „dzikich kart”. Ostatnie gwarantujące kwalifikację miejsce wg European Point List wywalczył natomiast Szkot Robert MacIntyre.

Z World Point List do Team Europe zakwalifikowali się zwycięzca The Tour Championship 2023 i rankingu PGA Tour FedEx Cup Victor Hovland oraz Tyrrell Hatton, a także Matt Fitzpatrick, były zwycięzca wielkoszlemowego U.S Open.

W poniedziałek, 4 września, Luke Donald ogłosił swoją decyzję i skompletował brakujący skład. Anglik postawił na zwycięzcę turnieju OMEGI Szweda Ludviga Aberga, na Anglików Tommy’ego Fleetwooda i Justina Rose’a, Duńczyka Nicolai Højgaarda oraz Irlandczyka Shane;a Lowry.

Europejczycy zagrają przeciwko Amerykanom kierowanym przez Zacha Johnsona. W składzie USA znaleźli się: z automatycznej klasyfikacji: Patrick Cantlay, Wyndham Clark, Brian Harman, Max Homa, Xander Schauffele, Scottie Scheffler oraz dzięki nominacji kapitana: Sam Burns, Rickie Fowler, Brooks Koepa, Collin Morikawa, Jordan Spieth i Justin Thomas.

Niech wygra lepszy!

Czy Europa wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko?

Fot. Getty Images/Ryder Cup Media

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia