Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
Jacob Bridgeman wytrzymał presję i pokonał Rory’ego McIlroya oraz Kurta Kitayamę, sięgając po swój pierwszy tytuł w cyklu PGA TOUR podczas prestiżowego The Genesis Invitational. Choć w finale prowadził już siedmioma uderzeniami, losy trofeum ważyły się do ostatniego putta.
Przed finałową rundą Bridgeman wyobrażał sobie idealny scenariusz: spacer osiemnastym dołkiem The Riviera Country Club z bezpieczną przewagą, tłumy wiwatujące w naturalnym amfiteatrze wokół greenu i Tigera Woodsa wręczającego mu trofeum podczas oficjalnej ceremonii rozdania nagród. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej wymagająca.
„Wyobrażałem sobie, że idę ostatnim dołkiem z czterema uderzeniami przewagi, wiedząc, że już wygrałem”, przyznał Bridgeman. „Niestety, w rzeczywistości miałem tylko jedno uderzenie przewagi i zrobiło się bardzo nerwowo”.
Marzenie, które stało się rzeczywistością
Bridgeman rozpoczął niedzielę z 6-uderzeniową zaliczką, którą na 12 dołków przed końcem powiększył do siedmiu. Jednak gdy Adam Scott (63), Kurt Kitayama (64) i Rory McIlroy (67) seryjnie notowali birdie, przewaga lidera zaczęła topnieć w oczach.
Ostatecznie runda 72 (+1) wystarczyła, by z łącznym wynikiem -18 triumfować jednym uderzeniem nad McIlroyem i Kitayamą. Bridgeman przypieczętował wygraną nerwowym, metrowym puttem na par na 18. dołku. Został tym samym pierwszym od 2005 roku (od czasów Adama Scotta) debiutantem na Rivierze, który wyjechał z niej z trofeum.
O jeden skalp więcej
Wyjątkowy moment nastąpił na schodach prowadzących do domku klubowego, gdzie na zwycięzcę czekał gospodarz turnieju, Tiger Woods. Legenda golfa pogratulowała 26-latkowi wygranej na polu, którego sam Woods nigdy nie zdołał w pełni „okiełznać”.
„Powiedział mi: Masz nade mną przewagę. Więc wychodzi na to, że on tu jeszcze nie wygrał, a ja mam ten jeden skalp wiecej”, śmiał się Bridgeman.
Warto wspomnieć, że Bridgeman stał się pierwszym zawodnikiem w tym roku, który wygrał turniej PGA TOUR, plasując się poza czołową pięćdziesiątką rankingu światowego OWGR (był nr 52, teraz awansuje do Top 25).
Dużą niespodzianka turnieju był występ Adama Scotta. Australijczyk, grający dzięki zaproszeniu od sponsora, zanotował swój najlepszy wynik od końcówki 2024 roku, kończąc zawody na 4. miejscu.
Na dzielonym 12. miejscu zakończył turniej z kolei Scottie Scheffler, co przerwało jego niesamowitą serię 18 kolejnych występów w czołowej dziesiątce.





