Now Reading
Thompson z pierwszym tytułem w karierze

Thompson z pierwszym tytułem w karierze

Po dwóch latach, odkąd zadebiutował w zawodowym cyklu PGA Tour, Amerykanin Michael Thompson pokonał w końcu kolejny etap w swojej karierze. Golfista wygrywając w minioną niedzielę w turnieju Honda Classic, zdobył swój pierwszy tytuł w lidze i awansował do pierwszej pięćdziesiątki Rankingu Światowego. Co ważniejsze jednak, sukces na polu PGA National otworzył przed nim kolejne szanse i nadzieję… na więcej.

To „więcej” to możliwość zagrania po raz pierwszy w turnieju serii World Golf Championship – Cadillac Championship na słynnym Doral już w tym tygodniu – a później w dwóch kolejnych zawodach tej serii na Firestone i w Szanghaju. To „więcej” to także udział w wielkoszlemowym PGA Championship. Thompson, swego czasu jeden z najlepszych amatorów na świecie (przez jeden tydzień zajmował nawet 1. lokatę w rankingu WAGR) przez dwa kolejne sezony nie musi martwić się także o miejsce w szeregach PGA Tour, bo dzięki wygranej w Honda Classic taką przepustkę właśnie sobie załatwił.

Nikt nie powiedział jednak, że spełnienie marzeń jest rzeczą prostą. Thompson o swój pierwszy tytuł w PGA Tour walczył dosłownie do ostatniego dołka. Stojąc na osiemnastce, Amerykanin miał co prawda przewagę jednego uderzenia, ale u swego boku rywali chętnych i gotowych, by tę przewagę mu odebrać.

Po strzale z finałowego tee piłka Thompsona wylądowała w dość niekorzystnym dla niego położeniu, a on sam, mając przed sobą przeszkodę w postaci jeziora, stanął przed trudnym wyborem. Zamiast jednak wykonać lay-upa, wbił piłkę do bunkra na lewo od greenu, wykonał uderzenie z piasku i w rezultacie dołek ukończył… na birdie a cały turniej na szczycie tabeli wyników z 2-uderzeniową przewagą nad Australijczykiem Geoffem Ogivly’m.

Thompson nie miał łatwego zadania także ze względu na silny skład, jaki stawił się na trudnym polu PGA National na Florydzie. Wśród uczestników zawodów byli m.in. Irlandczyk Rory McIlroy i Amerykanin Tiger Woods, dwóch najlepszych golfistów świata według Rankingu Światowego. Jak się jednak okazało, to nie oni byli w tym tygodniu największym zagrożeniem dla młodego Amerykanina. Woods rundę finalową rozpoczął 8 uderzeń z liderem a jego plany, by w turnieju zawalczyć o coś więcej, legły w gruzach na 6. dołku, na którym jego piłka zaginęła po zbyt silnym uderzeniu z tee. Jedynym pocieszeniem tego dnia był dla Tigera eagle na finałowym dołku, który zniwelował nieco wcześniejsze straty. W sumie golfista ukończył rywalizację na 37. miejscu.

Zdecydowanie gorzej turniej na Florydzie wspominać będzie McIlroy, który drugiego dnia w ogóle zrezygnował z udziału w zawodach. Rory po ośmiu dołkach drugiej rundy był już na +7, a na osiemnastce, po oddaniu kolejnego tee shota do wody, uścisnął ręce swoim współgraczom Ernie’emu Elsowi i Markowi Wilsonowi, po czym zrezygnował z dalszej gry. Podążającym za nim dziennikarzom oznajmił, że „nie jest psychicznie w dobrym miejscu”. Godzinę później jego menedżer wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że McIlroy nie mógł skoncentrować się na grze z powodu silnego bólu zęba.

Do pierwszego w sezonie turnieju wielkoszlemowego Masters pozostał niecały miesiąc a McIlroy, jak widać, wciąż nie może odnaleźć swojej formy z ubiegłego roku. Golfista w tym sezonie zagrał w 3 turniejach, z czego w Abu Dhabi Championship nie przeszedl cuta, w WGC-Match Play Championship przegrał już swój pierwszy mecz a z Honda Classic zrezygnował po 26 dołkach. Spekulacje, czy dobrze zrobił, decydując się na zmianę sponsora od sprzętu na nowego w szczytowym momencie swojej kariery, rozgorzały na nowo i to ze zdwojoną siłą.

fot. Golf24

Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia