Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
10 najlepiej zarabiających golfistów pomiędzy 1 czerwcem 2015 roku a 1 czerwca 2016 roku zainkasowało 295 mln dolarów – wyliczył magazyn Forbes. To więcej o dziewięć procent niż rok wcześniej.
Na sumę zarobków składają się nagrody z turniejów, ale też cała aktywność wokół sportowa: premie startowe, kontrakty sponsoringowe i reklamowe, licencje czy udział w projektowaniu lub budowie pól golfowych. Co ciekawie, tylko 28 procent zarobków najlepiej opłacanej dziesiątki golfistów to nagrody turniejowe.
Najlepiej zarabiającym golfistą w ostatnim roku był Phil Mickelson, który zainkasował 52,9 miliona dolarów, ale tylko 2,0 mln dol. to wynik jego dobrej gry w turniejach. Drugie miejsce? To Jordan Spieth, który miał perfekcyjny rok 2015 i rywalizację na liście płac z Mickelsonem „przegrał” o 100 tys. dolarów. Z 52,8 mln. dol., które zarobił, 20,8 mln zarobił, grając w golfa. Reszta to poza sportowa aktywność.
Tiger Woods, który od sierpnia zeszłego roku nie zagrał w żadnym turnieju, ciągle trzyma się w czubie. 274 tys. dolarów zarobił, grając w golfa, ale aż 45 mln dol. to jego dochody pozasportowe. Marka Woods ciągle ma się dobrze.
W pierwszej piątce najlepiej zarabiających golfistów są też Rory McIlroy (42,6 mln dol., z czego 7,6 mln dol. to nagrody) i najlepszy golfista świata Jason Day (23,6 mln dol., 15,1 mln dol. z nagród). Ta piątka znalazła się w pierwszej setce najlepiej zarabiających sportowców świata.
Jeśli chodzi o samego golfa, to czołową dziesiątkę uzupełniają: Rickie Fowler (19,2 mln dol.), Justin Rose (16,3 mln dol.), Bubba Watson (14,8 mln dol.), Adam Scott (14,4 mln dol.) i Henrik Stenson (13,9 mln dol.).
[fot]fot. shutterstock.com[/fot]





