Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
The Players Championship, który przez wielu traktowany jest piąty turniej wielkoszlemowy, padł łupem Webba Simpsona. Tiger Woods zajął 11. miejsce.
Simpson nie zagrał wybitnej ostatniej rundy. Nie musiał tego robić, bo przewagę nad resztą stawki miał ogromną. Momentami było to aż siedem uderzeń, skończyło się na czterech uderzeniach zaliczki. Golfową magią czarował we wcześniejszych dniach – 66, 63 i 68 uderzeń dało mu tak dużą przewagę, że gdy ostatniego dnia miał jedno uderzenie powyżej par i na ostatnim dołku zagrał podwójnego bogeya, to nie miało to żadnego znaczenia.
Final leaderboard @THEPLAYERSChamp:
1. Simpson, -18
2. Schwartzel, -14
2. Walker
2. Schauffele
5. Day, -13
5. Dufner
7. Bradley, -12
7. Varner
7. Fleetwood
7. Lee
11. Woods, -11
11. Koepka
11. Thomas
11. Scott
11. Hadley
11. PoulterFull scores: https://t.co/vZk1d8dmgT pic.twitter.com/i5eOGDrm2m
— PGA TOUR (@PGATOUR) May 14, 2018
Dla Simpsona było to piąte zwycięstwo w PGA Tour. Czekał na nie aż pięć lat. „To wspaniałe uczucie. Jestem wyczerpany. To był długi dzień. Trudno broni się tak dużej przewagi, dziś się o tym przekonałem. Nie grałem dziś najlepiej, ale to wystarczyło”, mówił po zwycięstwie.
11. miejsce w turnieju zajął Tiger Woods. „Grałem naprawdę dobrze, miałem dobre czucie piłki, dobrze mi się puttowało, bo czułem prędkość greenów”, mówił po rundzie.
42-latek, którego ruch śledzi cały golfowy świat, ma zagrać w US Open i The Open. Czy zagra jeszcze w jakichś turniejach w ramach przygotowań, nie wiadomo.





