Wielkie oszustwo
Golfistka, dziennikarka, baczna obserwatorka golfowych wydarzeń z Polski i ze…
Nadchodzi wiosna, a wraz z nią zbliża się okres turniejów golfowych, a z turniejami nieuchronnie nadchodzą oszuści golfowi. Z pewnością, wyraźniej niż w jakim innym sporcie, z powodu skomplikowanych reguł oraz relatywnej niezależności golfisty na polu, oszukiwanie jest nierozerwalnie związane z grą w golfa.
Przyjaciele golfiści, muszę wam wyznać, że mam słabość do oszustów! Nie żebym ich specjalnie podziwiał lub chciał ich naśladować, po prostu kiedyś sam miałem nieczyste sumienie z powodu nieukarania oszusta, który stanął na podium i zabrał nagrodę prawdziwemu zwycięzcy.
Zarówno moje doświadczenia, jak również przykłady opowiadane przez moich kolegów pozwoliły mi ustalić następującą klasyfikację oszustów.
Ignorant
To ja, to ty, to my. To oszust, który nie zna dobrze reguł (lub nie zna ich wcale) i który oszukuje w dobrej wierze. Jego trzeba tylko dokształcić, uświadomić, wytłumaczyć mu, że gdy dopisze sobie uderzenie karne, na które zasłużył, to wtedy stanie się prawdziwym golfistą, niezależnie od reprezentowanych umiejętności. Tropienie ignoranta sprawia przyjemność, gdyż on zawsze podziękuje za uwagę, nawet jeżeli zdziwi się bardzo, że dostał karę za coś, co – jak błędnie myślał – jest dozwolone w golfie. (Dura Lex, sed Lex – Twarde prawo, ale prawo).
Matematyk
Prawdziwy artysta gumki do ścierania, który uważa swój ołówek za piętnasty kij (Anglicy nazywają to pencil wedge). Matematyk cierpi na szczególny rodzaj Alzheimera, który powoduje, że „zapomina” on o niektórych uderzeniach, wymazując je gumką to tu, to tam. Jego specjalność? – Wbić putt z odległości metra, podnieść zwycięską pięść do góry i wykrzyknąć: „Brawo! Bogey! Właśnie uratowałem jeden punkt Stableforda tym uderzeniem”, kiedy tak naprawdę nasz gracz zagrał double bogey. Ten rodzaj człowieka uwielbia nagrody, cieszy się z pudełka piłek czy torebki kilku tee. Systematycznie sprawdza też indeks swego handicapu po to, by utrzymać swoją pozycję w klubie. Czasami matematyk jest bardzo słabego zdrowia”, gdyż często schodzi z pola, by uniknąć podwyższenia handicapu. Matematyk ma niesamowitą siłę perswazji: podczas odczytywania kart wyników potrafi wzbudzić wątpliwości nawet u najspokojniejszych graczy. Matematyka trudno jest wykryć, gdyż zmusza on swych współgraczy do ciągłego obserwowania jego piłki i jego wyniku. Bardzo męczące jest przypominanie sobie, co było na dołku nr 5 trzy godziny wcześniej, po to tylko, by udowodnić matematykowi, że „zapomniał” o tym uderzeniu z bunkra, i tylko po to, by usłyszeć: „Ach tak, cóż za dureń ze mnie, przepraszam”. I nawet jeśli matematyk zapomniał naumyślnie, to i tak nie można mu tego dowieść.
Zawodnik piłki nożnej
Jest to mistrz przemieszczania piłki, zdolny za jednym dyskretnym kopnięciem do przeturlania piłki w miejsce bardziej odsłonięte, za jednym ruchem obcasa do wydobycia piłki z niewygodnej koleiny, a wszystko z miną, jak gdyby nigdy nic.
Sam nie uważa siebie za oszusta, on przecież tylko wymierza sprawiedliwość. Bo przecież: green-keeper źle skosił trawę, gracze nie naprawili divotów, a ocieplenie klimatyczne wysuszyło murawę – i właśnie dlatego jego piłka źle leży. Dlatego też, nasz „mistrz”, bez żenady, jednym ruchem stopy naprowadza piłkę na „właściwe” miejsce; w głębokiej trawie potrafi wydeptać ścieżkę, by korzystniej wybić piłkę. Prawdziwy artysta! Jego okrzyk bojowy to: „Jak to pole jest przygotowane!”, „Na zawodach PGA nigdy nie byłoby tak złych warunków!”, „Nie widzę powodu, dla którego ja miałbym się na to godzić!”.
Artysta-magik
Prawdziwy oszust, z krwi i kości. Dla niego oszustwo to sztuka dla sztuki, sposób na życie golfowe. Prowadzi on wewnętrzną wojnę przeciwko wszystkiemu i wszystkim: polu, partnerom i przeciwnikom. Pogardza innymi, którzy stają się jego wrogami osobistymi, ponieważ kontestują jego wyższość tak golfową, jak i intelektualną. Dla niego oszukiwanie to część składowa golfa, jest to uderzenie jak każde inne, np. dobry drive, piękny chip czy pewny putt. Magik zna wszystkie możliwe sztuczki, nawet wymyśla nowe. Jest ekspertem dziurawej kieszeni, asem poprawiania terenu w roughie, mistrzem dodatkowych centymetrów podczas upuszczania piłki. Potrafi zaznaczyć piłkę na greenie tak, by uzyskać kilka centymetrów bliżej do dołka, by nikt tego nie zauważył. Bardzo trudno go przyłapać. Magik działa tylko w momentach strategicznych, np. kiedy piłka współgracza zostaje uderzona i wszyscy śledzą jej lot. Jest to wielki spryciarz, ale to właśnie jego najprzyjemniej jest nakryć na oszustwie.
Kiedy, spod oka, zaobserwujemy jego magic trick i, odwróciwszy się, zapytamy zdumieni i najniewinniej w świecie: „Co pan tam poprawia?” – to jest niewykluczone, że magik padnie ofiarą jakiejś nagłej choroby, która zmusi go do opuszczenia pola o parę dołków dalej.
Myślicie, że przesadzam i zmyślam?
Francuski Związek Golfa co roku wymierza kary za przekroczenia, w które trudno uwierzyć i stawia oszustów przed komisją dyscyplinarną. Tak więc przyjaciele, następnym razem gdy spotkacie takiego magika, bądźcie pewni siebie, przykręćcie mu śrubę i, patrząc mu prosto w oczy, wlepcie mu karę. Nie tylko będziecie działali według reguł golfa Royal & Ancient, lecz również wyprowadzicie potwora z równowagi i będziecie mieli przyjemność obserwować, jak odchodzi „jak zmyty”.
Francuski Związek Golfa
Journal du Golfe 2008
Tekst Damien Houles
Tłumaczyła
Ewa Podstolska
fot. strzalynafairwayu.pl





