18 najgorszych decyzji w golfie
Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
Od sprzętu, przez problemy podczas turniejów, po kontuzje i złe zagrania. Oto lista najgorszych decyzji w historii golfa.
Pole Woodsa w Dubaju
Musiało to kiedyś nastąpić, że najlepszy golfista wszech czasów rozpoczął przygodę z projektowaniem pól golfowych. Jednak wybór Dubaju okazał się błędem. W dodatku kosztownym dla inwestorów, którzy wypłacili Woodsowi wynagrodzenie z góry.
Projekt o wartości 1,1 mld $, który zaprezentował Tiger w 2007 r., przewidywał mistrzowskie pole golfowe, setki luksusowych rezydencji oferowanych po kilka milionów dolarów, hotel klasy boutique, spa i restaurację ocenioną w przewodniku Michelin. Mówiono nawet o wybiegu tygrysów w domku klubowym! Trzy lata później, gdy gospodarka ledwo dyszy, a reputacja Woodsa legła w gruzach, ogłoszono wstrzymanie projektu. Od 2010 r. plac budowy jest zagarniany przez pustynię.
Przygoda Wie w PGA Tour
Michelle Wie objawiła się jako cudowne dziecko: w wieku 10 lat wystartowała w amatorskich mistrzostwach USGA, wygrała U.S. Women’s Amateur Public Links oraz zakwalifikowała się do turnieju LPGA Tour. Przeszła na zawodowstwo tuż po 16 urodzinach. Niestety, chciała zacząć biegać, kiedy nie umiała jeszcze dobrze chodzić.
Dzięki zaproszeniom sponsorów, Wie wystartowała w 13 turniejach męskich w latach 2003-2008, przechodząc cuta tylko w jednym przypadku, a raz przegrywając 14 uderzeniami podczas Sony Open w 2007 r. Gdy przestała robić postępy i utraciła reputację, rozpoczęła studia na Uniwersytecie Stanforda i obecnie jest klasyfikowana w pierwszej dwudziestce światowego rankingu. Nieźle, ale osiem lat temu oczekiwaliśmy nieco większych sukcesów.
Greeny w Collingtree Park
Pole w hrabstwie Northamptonshire gościło drugi raz z rzędu turniej British Masters w 1996 r., ale tym razem wysiłki klubu i greenkeeperów mające na celu poprawę jakości greenów przed turniejem, doprowadziły do katastrofy.
„Stało się tak, gdyż bardzo doświadczony greenkeeper próbował przygotować szybkie, twarde greeny” – powiedział wówczas Ken Schofield, Dyrektor Wykonawczy European Tour. „Zostały one przycięte zbyt krótko, a upał spowodował zniszczenie nawierzchni”. Większość graczy wyrażała niezadowolenie z jakości greenów, a zwycięski wynik wyniósł tylko -4 przy zeszłorocznym wynoszącym -18. Ian Woosnam powiedział, że były to najgorsze greeny jakie widział w życiu, a Paul Broadhurst stwierdził, że nie nadawały się nawet do parkowania samochodu. Greeny wróciły już do normy, ale tour na pole już nie.
Jak Levet złamał nogę
Kariera popularnego zawodnika francuskiego Thomasa Leveta rozwijała się pomyślnie, chociaż miał kilka gorszych lat przed zeszłorocznym turniejem French Open, w którym zwyciężył z przewagą jednego uderzenia. Jego radość z wygranej była tak wielka, że nie mógł się powstrzymać przed wskoczeniem do jeziora przy greenie osiemnastego dołka.
Niestety, doznał wówczas drobnego złamania nogi i nie mógł grać przez kolejne 10 tygodni, co spowodowało jego rezygnację z turnieju The Open.
Colin Montgomerie zapytany o tradycję wskakiwania do jezior po zwycięstwie stwierdził: „To najgłupszy zwyczaj na polu jaki znam. Miejmy nadzieję, że zawodnicy przestaną to robić.”
Zmiany na Wentworth
Modyfikacje wprowadzane na wyjątkowych polach takich jak Wentworth zawsze będą kwestionowane, ale kompleksowa przebudowa pola The West zainicjowana przez właściciela Richarda Caringa i nowego projektanta Erniego Elsa w 2009 r. wzbudziła falę komentarzy. Krytycy twierdzą, że zmiany spowodowały przekształcenie tradycyjnego pola parkowego w stylu angielskim w pole przypominające pola amerykańskie z wyniesionymi greenami i trudniejszymi bunkrami. Charakter utraciły również osławione dołki końcowe.
„Nie lubię tego pola i kropka. Koniec historii. To bardzo trudne pole golfowe, szczególnie po wprowadzonych zmianach. Co gorsza, nie ma już tej zabawy na kilku ostatnich”, wypowiadał się o zmianach Ian Poulter. „Nie można już powąchać 17. Nie można zakończyć rundy dwoma eagle’ami”.
Zamiana kijów Monty’ego
Colin Montgomerie miał niezwykłą szansę na pierwszą wygraną w turnieju wielkoszlemowym podczas U.S. Open rozgrywanego na polu Winged Foot w 2006 r. Po lądowaniu na fairwayu ostatniego dołka, dzielił prowadzenie z Philem Mickelsonem. Do dołka pozostawało 155 m, co w najgorszym wypadku zapowiadało dogrywkę. Monty najpierw wyjął z torby kij 6 iron, którego użyłby zwykle z takiej odległości. Jednakże uwzględniając sytuację i działanie adrenaliny, uznał, że to za dużo i po zastanowieniu wybrał 7 iron. Uderzył nieczysto i jego piłka nie doleciała do greenu, lecz wylądowała w głębokim roughie. Ukończył dołek double bogeyem i zwycięstwo przypadło w udziale Geoffowi Ogilvy’emu.
„Za głęboko wszedłem pod piłkę”, powiedział. „Popsułem uderzenie, ale czasami się tak zdarza.”
Okropne dwa lata Tigera
To raczej seria złych wyborów. Jego upadek był spowodowany przez dwa czynniki: skandale w życiu osobistym i kontuzje nogi. Jego „grzeszki” podważyły przekonanie o tym, że jest niezwyciężony. Wiele osób kwestionowało także jego publiczne przeprosiny oraz powrót do gry kilka miesięcy później. Druga kwestia nie jest tak jednoznaczna.
Kontuzje to w pewnym stopniu pechowy zbieg okoliczności, ale jeżeli można wierzyć ostatnim rewelacjom Hanka Haneya, Tiger na pewno nie pomógł sobie, biorąc udział w uciążliwym treningu oddziałów Navy SEAL oraz biegając w ciężkich i nieporęcznych butach wojskowych. Woods mógł uważać, że nic się go nie ima, jednak jak pokazał czas, tak nie jest.
Dustin uziemiony
Kiedy bunkier nie jest bunkrem? Na przykład wtedy, gdy ponad 100 000 widzów depta po nim cały tydzień, że ten zaczyna przypominać czarną dziurę w ziemi. Tak przynajmniej myślał Dustin Johnson. Niestety się pomylił.
Amerykanin został pozbawiony szansy na udział w dogrywce turnieju US PGA w 2010 roku, gdy otrzymał karę dwóch uderzeń za dotknięcie powierzchni bunkra przed zagraniem approacha na ostatnim dołku. „Myślałem, że to po prostu zadeptany teren, który pozostawili po sobie widzowie”, powiedział później przybity Johnson. „Nie przyszło mi do głowy, że to hazard!”
Można twierdzić, że zgodnie z regułami Johnson powinien otrzymać karę, ale można również argumentować, że to USGA popełniła błąd. Decyzja o uznaniu wszystkich 1000 bunkrów na polu Whistling Straits za hazardy w trakcie turnieju, gdy wiadomo było, że widzowie będą przez nie przechodzili, kwestionowano od samego początku.
Tak naprawdę to mieliśmy tu dwie błędne decyzje.
300 euro za green fee w K Club
Oczywiście gra na polu, które gościło znaną imprezę często kosztuje nieco więcej, ale po turnieju Ryder Cup w 2006 r. w K Club ustalono cenę green fee na poziomie 300 euro! Gdy wybuchł kryzys i przygasło wspomnienie, cena green fee wciąż przekraczała 200 euro, co sprawiało, że było to najdroższe pole golfowe w Irlandii. Spodziewany zalew golfistów nie nastąpił – co przy takich cenach nie jest dziwne – a klub popadł w tarapaty.
Współwłaściciel Michael Smurfit prowadzi rozmowy o przejęciu pełnej kontroli nad K Club od wspólnika Gerry Gannona za jedyne 10 mln euro.
Van de Velde brodzi w strumieniu
To z pewnością najsłynniejsza porażka w historii golfa. Podczas turnieju The Open w 1999 r. Jean Van de Velde stanął na osiemnastym tee pola Carnoustie z przewagą trzech uderzeń. Gdy po uderzeniu driverem wpadł w rough, należało zagrać krótko przed strumień Barry Burn i zakończyć rundę bogeyem, który zapewniłby mu niekwestionowane zwycięstwo.
Jednak Van de Velde poszedł na całość i zaatakował green. Jego piłka uderzyła w trybuny i wpadła w głęboki rough tuż przed strumieniem. Po próbie zagrania na green, piłka wpadła do wody i wówczas ujrzeliśmy niezapomniany widok, gdy zawodnik zdjął buty i wszedł do wody. Jeżeli nie pamiętacie, to zobaczcie na zdjęciu obok. Wreszcie zadropował piłkę, wpadł do bunkra i po świetnym wyjściu z piasku zakończył dołek triple bogeyem. Tym samym doprowadził do dogrywki, którą jednak całkowicie załamany przegrał.
15 kij Woosnama
Po zagraniu birdie na pierwszym dołku finałowej rundy The Open i zrównaniu się z liderem, ostatnią rzeczą, jaką chcemy usłyszeć od caddie’ego to komentarz, że mamy w torbie 15 kijów. To właśnie przydarzyło się Ianowi Woosnamowi na polu Royal Lytham and St. Annes w 2001 r. To, że caddie przed zagraniem Woosnama z tee nie sprawdził liczbę kijów w jego torbie, nie zostało dobrze przyjęte przez Walijczyka. „Dostajesz jedno p****one zadanie i nawet tego nie potrafisz dobrze zrobić”, wysyczał do Milesa Byrne’a.
Gdyby nie te dwa uderzenia karne, Woosnam zająłby drugie miejsce, otrzymałby czek na 360 tys. funtów i zakwalifikowałby się do Ryder Cup. Niestety w opisany powyżej sposób stracił 218 tys. funtów i nigdy nie zagrał w Ryder Cup.
A któż może wiedzieć, jakie katusze cierpiał z powodu otrzymanej kary…
Taktyka Jamesa na Ryder Cup
Gdy kapitan Mark James w swojej selekcji do Ryder Cup pominął takich weteranów jak Nick Faldo i Bernhard Langer a wybrał Andrew Coltarta do rozgrywek na polu Brookline w 1999 r., ta decyzja była dla wielu zaskakująca. Ale co dziwniejsze, nowicjusz Coltart oraz dwaj inni debiutanci Jarmo Sandelin i Jean Van de Velde nie rozegrali ani jednego meczu podczas pierwszych dwóch dni. Coltart wystąpił w pierwszym i jedynym meczu singlowym przeciwko Tigerowi Woodsowi. Jak było do przewidzenia przegrał 3&2.
Amerykanie zdominowali mecze singlowe i wygrali „bitwę o Brookline” jednym punktem. Wielu obserwatorów kwestionowało taktykę Jamesa w związku z włączeniem Coltarta oraz ty, że nie wystawił debiutantów aż do niedzieli.
Zmiany swingu Padraiga
Wygrałeś trzy turnieje wielkoszlemowe w ciągu ostatnich 15 miesięcy, zatem co robisz? Oczywiście zmieniasz swing. Może brzmi to jak szaleństwo, ale Padraig Harrington zawsze lubił zmiany i był uparty a kilka ważnych zwycięstw nie mogło zmienić jego przekonań. Uznał również, że wymiana wieloletniego trenera Boba Torrance’a na zyskującego popularność Pete’a Cowena była właściwą decyzją.
Przez ostatnie kilka lat Irlandczyk wypadł z pierwszej dziesiątki rankingu i plasuje się pod koniec pierwszej setki. W tym czasie odniósł tylko jedno zwycięstwo w ramach Asian Tour. Chociaż wydaje się ostatnio odzyskiwać dobrą formę, zdecydowanie nie można twierdzić, że podjął wtedy dobre decyzje.
Niewłaściwa karta wyników De Vicenzo
Podpisywanie kart wyników po rundzie to zwykle formalność, ale prosty błąd kosztował Roberto De Vicenzo szansę na zagranie w dogrywce turnieju Masters w 1968 r. Argentyńczyk rozpoczął finałową rundę w czołówce, a wynik 31 na pierwszej dziewiątce sprawił, że zaczął się liczyć w walce o Zieloną Marynarkę.
Po zagraniu birdie na dołku 17 oraz bogeya na dołku 18 zakończył rundę z wynikiem 65, co dawało mu remis z Bobem Goalbym i udział w 18-dołkowej dogrywce w poniedziałek – a przynajmniej tak myślał.
Niestety, jego współgracz Tommy Aaron źle zapisał wynik na karcie, notując 4 uderzenia zamiast birdie na 17. Dołku.
Gdy De Vicenzo podpisał kartę z niewłaściwym wynikiem bez dokładnego sprawdzenia, utracił szansę zagrania w dogrywce.
To zapewne najsmutniejsza z 18 katastrofalnych decyzji.
„Golf&Roll” nr 2 (9)/2012
fot. Golf24/Marek Darnikowski





