Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Niespełna 22-letni Jordan Spieth wyrównał rekord Tigera Woodsa i wygrał 79. edycję Masters rozgrywaną na legendarnym polu w Auguście. Jest drugim najmłodszym zwycięzcą turnieju. Triumfował w niesamowitym stylu.
„Znalazł jeszcze kupkę śniegu na Mount Everest”, napisał ekspert na PGATour.com. „Nie mówcie, że to nadzieja golfa, on już tu jest”, stwierdził uznany dziennikarz ESPN Gene Wojciechoski. „Grał z niesamowitą pewnością, gdy myślałem, że już się rozsypie, to zaskakiwał długim puttem”, komplementował go Justin Rose, który grał ze Spiethem parze podczas finałowej rundy.
Od pierwszego dnia Spieth szedł jak po swoje. Nieudane zagrania można policzyć na palcach jednej ręki. Gdy otwierał grę driverem, piłka lądowała zawsze tam, gdzie chciał. Gdy wpadał w kłopoty, zawsze w jakiś magiczny sposób umiał zagrać tak, żeby mieć szansę ugrać coś więcej niż par. Na greenie był bliski perfekcji. „Każdy z nas miał wiele podobnych szans do niego, ale tylko on je wykorzystywał tak regularnie”, komplementował Tiger Woods.
Spieth prowadził od pierwszego dnia i bił rekord za rekordem – miał historyczne 28. birdie (pobił osiągnięcie Phila Mickelsona), najlepszy wynik po 36. dołkach, czyli dwóch turniejowych dniach (-14), najlepszy był także po 54. dołkach (-16). Przewagę utrzymał do ostatniego dnia i jako pierwszy zawodnik od 39 lat i piąty w historii triumfował w Auguście, prowadząc przez wszystkie cztery dni.
Spieth był też o włos od pobicia rekordu Tigera Woodsa z 1997 roku za wynik na koniec turnieju. Na 15. dołku niespełna 22-letni golfista z Teksasu zrobił birdie i miał 19 uderzeń poniżej turniejowego par, takiego rezultatu w historii jeszcze nie było. Ale na koniec turnieju osiągnąć się go nie udało – na 18. dołku ręka delikatnie zadrżała, putt do dołka drogi nie znalazł. Drobniutki błąd odebrał mu kolejny rekord, ale to bez znaczenia. Przez lata mówiło się, że osiągniecia Woodsa (-18, 270 uderzeń) nikt nie powtórzy. Spiethowi to się udało.
Dla 22-latka z Teksasu, który gra dopiero swój drugi pełny zawodowy sezon to przeogromny sukces. Z trzech wygranych w PGA Tour ta jest najważniejsza. Za wygraną dostał czek na 1,62 miliona dolarów i charakterystyczną zieloną marynarkę. Zwycięstwo w Masters dało mu też honorowe członkostwo w legendarnym klubie golfowym w Auguście.
Od 1940 roku tylko dwóch graczy wygrało trzy Majory zanim ukończyło 22 lata – byli to Sergio Garcia i Tiger Woods. Spieth ma jeszcze szansę do nich dołączyć – przed 22. urodzinami, która ma 27 lipca, zagra w U.S. Open i The Open.
Mimo świetnego wyniku i bezpiecznej przewagi zwycięstwo Spiethowi łatwo nie przyszło. Ostatniego dnia zaatakował Justin Rose, który szedł z nim w parze i zaskakiwał świetnymi zagraniami. Przebudził się także Phil Mickelson, który znów podrywał publiczność przecudownymi uderzeniami jak niesamowity eagle z bunkra na 15. dołku. Obaj skończyli na ex aequo na drugim miejscu. Czwarty był Rory McIlroy, który na wygraną w Masters musi jeszcze poczekać. 25-letni golfista z Irlandii Północnej zaczął turniej słabo, przez moment była groźba, że nie przejdzie cuta, ale finisz miał w imponującym stylu (-6).
Przebłyski dobrej gry miał też Tiger Woods. Turniej zaczął nieco na zwolnionych obrotach, w piątek i sobotę pokazał kilka zagrań zwiastujących powrót „starego” Tigera, finisz też był daleki od ideału. Skończyło się na 17. miejscu. Sam Woods był ze swojej gry umiarkowanie zadowolony, ale w rozmowie z telewizją CBS zapowiedział, że znów robi sobie wolne od grania w turniejach i będzie pracował nad swoją grą indywidualnie.
[fot]fot. Getty Images Polska[/fot]





