Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Pole Chambers Bay areną drugiego w tym sezonie turnieju wielkoszlemowego – US Open. Bardzo młody obiekt dla większości graczy jest nowością, a to gwarantuje emocje i trudne do przewidzenia wyniki. Oto cztery rzeczy, na które warto zwrócić uwagę przed startem turnieju.
Co czeka zawodników na polu?
Chambers Bay to jedno z najlepszych publicznych pół golfowych w USA, które zajmuje wysokie lokaty w rankingach magazynów „Links” i „Golfweek”. Utworzone na terenie dawnej żwirowni pole stylem nawiązuje do brytyjskich linksów i dla wielu golfistów jest kompletnie nieznane – do użytku zostało oddane w 2007 roku i od tamtej pory gościło tylko turniej US Amateur. Młodsi golfiści mają więc przewagę. Elementy charakterystyczne? Brak wyraźnych tee boxów, greeny nie są otoczone fringe’m, tylko bezpośrednio wychodzą z fairway’a. Drzewa? Jest tylko jedno. Na 15. dołku. Inne osobliwości? Długość. Aż 7132 metry będą codziennie pokonywać gracze (w linii prostej). Zmienna pogoda – położenie przy brzegach Pacyfiku może oznaczać spory wiatr i dużą wilgotność. Do tego jest twardo i szybko, a trawie do zielonego koloru sporo brakuje.
Odpowiednie miejsce na odrodzenie Mickelsona i Woodsa?
Dwóch starych mistrzów, dwóch najlepiej zarabiających golfistów świata i dwóch wielkich, którzy szukają formy w tym sezonie. Dramatyczniejszy jest spadek Tigera Woodsa, który w tym roku zagrał dwie katastrofalne, najgorsze rundy w karierze (80 i 82 uderzenia), ale wierzy, że w wielkim US Open jego gra nabierze rozpędu. W tym roku więcej ma przerw od turniejów niż grania w zawodach i ta taktyka dość przyzwoicie sprawdziła się w Auguście (zajął 17. miejsce). Jak będzie w Chambers Bay?
Dla Mickelsona ten sezon jest w kratkę, bo były i miejsca w pierwszej piątce, ale i turnieje zakończone po dwóch rundach. US Open jest przekleństwem Mickelsona. To jedyny niezdobyty przez niego Wielki Szlem, to turniej, w którym najczęściej był tuż tuż od wygranej – drugie miejsce zajmował sześciokrotnie. Eksperci uważają, że mimo słabszej formy w tym roku szanse na wygraną ma spore. Pole jest długie i wymaga sporo wyobraźni w grze wokół greenów, ale czego jak czego w pitchingu i chippingu nie ma wielu lepszych od „Lefty’ego”.
Jordan czy Rory?
Rory McIlroy cieszy się, że nie ciąży nad nim taka presja jak przed Masters. Kilka słabszych turniejów w Europie i całkiem niezła forma Jordana Spietha sprawiła, że większość oczu skierowana jest nie na numer jeden światowego rankingu, ale na golfistę numer dwa w tym zestawieniu. Kto oprócz nich w gronie faworytów? Bukmacherzy widzą jeszcze solidnego ostatnio Justina Rose’a, Mickelsona, Dustina Johnsona i Rickiego Fowlera.
Jak oglądać US Open?
Fani golfa w Polsce mogą czuć się dopieszczeni. Dzięki umowie nc+ z European Tour mogą oglądać nie tylko transmisje z najważniejszych turniejów rozgrywanych w Europie czy Azji, ale też mają okazję zobaczyć rozgrywki wielkoszlemowe. W programie na najbliższe cztery dni zaplanowano sporo golfa w korzystnych z naszego polskiego punktu widzenia ramach czasowych. US Open będzie można oglądać w Canal+ Sport i Canal+ Sport2 od czwartku do niedzieli od godz. 19.
[fot]fot. Chambers Bay[/fot]





