Now Reading
Zach Johnson wygrał 144. The Open. Co zapamiętamy z tegorocznej edycji?

Zach Johnson wygrał 144. The Open. Co zapamiętamy z tegorocznej edycji?

Legendarne pole w St. Andrews zawsze gwarantuje wielkie emocje. Choć wydaje się, że już nic nas tutaj nie zaskoczy, to przy każdej edycji The Open odkrywamy coś nowego.

Zach Johnson

Na początek z kronikarskiego obowiązku: Zach Johnson wygrał 144. The Open. W dogrywce pokonał Louisa Oosthuizena z RPA i Marka Leishmana z Australii. Była to pierwsza dogrywka w The Open od sześciu lat oraz pierwsza z udziałem więcej niż dwóch graczy od 2002 roku.

Zach Johnson wzbogacił się o 1,78 mln dolarów, otrzymał legendarny Claret Jug i zyskał chwałę na wieki. To jego drugi wygrany Wielki Szlem – w 2007 roku triumfował w Masters. W sumie ma 12 wygranych turniejów PGA Tour. Ma 39 lat i sporo grania na najwyższym poziomie.

Jego wygrana tym bardziej robi wrażenie, że walka o zwycięstwo była niesamowicie zacięta. 14 graczy, z czego połowa już z przynajmniej jednym wielkoszlemowym triumfem w CV, dzieliły zaledwie trzy uderzenia, nikt nie miał zwycięstwa w kieszeni

Wyczyn Bobby’ego Jonesa nie zagrożony. Na razie

Jordan Spieth, uważany za największego faworyta turnieju, skończył na czwartym miejscu, jedno uderzenie od dogrywki. Tym samym zaprzepaścił szansę na powtórzenie wyczynu Bena Hogana z 1953 roku, który wygrał trzy pierwsze Wielkie Szlemy w sezonie. Spiethowi jako trzeciemu po Arnoldzie Palmerze (1960) i Jacku Nicklausie (1972) zabrakło jednego uderzenia, by to osiągnąć. Teksańczyk nie może też już wygrać wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych, Bobby Jones pozostanie jedynym, któremu się tak sztuka udała.

Phil Mickelson wylądował w hotelu

„Lefty” jest specjalistą od ratowania się z nie lada kłopotów, przedziwnych chippów i pitchów. Tym razem nic poradzić nie mógł, gdy podczas finałowej rundy posłał piłkę z tee na legendarnym 17. dołku Road Hole wprost na… balkon Old Course Hotel. Szczęśliwy mieszkaniec pokoju numer 130 zyskał niesamowitą pamiątkę, a Mickelson po tym uderzeniu stracił szansę na to, by liczyć się w grze o zwycięstwo.

Tiger ciągle bezzębny

Po raz pierwszy w karierze Tiger Woods nie przeszedł cuta w dwóch turniejach wielkoszlemowych z rzędu. W The Open Woods zagrał 76 w pierwszej rundzie, w drugiej było to 75 uderzeń. – To frustrujące, miałem swoje szanse, ale kolejno je marnowałem. Jak nie zepsułem uderzenia na fairway’u, to zagrałem kiepskiego putta. I na odwrót – mówił.

Woods nie przeszedł cuta w trzech z ostatnich czterech turniejów wielkoszlemowych, w zawodowej karierze nie udało mu się to w sumie sześciokrotnie.

The Open pożegnań

Legendy golfa, wielcy triumfatorzy The Open – Tom Watson i Nick Faldo – już więcej w tym turnieju nie zagrają. Ich pożegnanie z The Open w St. Andrews było wzruszające, mimo że wyniki dalekie od perfekcji sprawiły, że obaj po raz ostatni na Swilcan Bridge pojawili się już w piątek. Turniej był też pożegnaniem startera Ivora Robsona, który na The Open „wypuszczał” graczy w ostatnich 41 edycjach.

Amatorzy mają się dobrze

Wielcy mistrzowie odeszli, ale byliśmy świadkami próbki umiejętności tych, którzy szykują się do zawodowstwa. W finałowych rundach The Open zagrało aż pięciu amatorów, a najlepiej z tej grupy spisał się Amerykanin Jordan Niebrugge, który zajął w klasyfikacji generalnej szóste miejsce. Jest pierwszym amatorem od 2008 roku, który ukończył The Open w pierwszej dziesiątce, a to oznacza, że ma pewne miejsce w przyszłorocznym turnieju, który odbędzie się na polu Royal Toon. 12. miejsce zajął jego rodak Oliver Schniederjans, dla którego były to ostatnie amatorskie zawody, w tym tygodniu zaczyna zawodową karierę. 14. był Anglik Ashley Chester. Ostatecznie na 30. miejscu skończył Irlandczyk Paul Dunne, który po trzech rundach był liderem. 65. lokatę zajął Francuz Romain Langasque.

Wielki piknik bez gry

Wiatr i deszcz przeszkodziły w grze w piątek i sobotę. Co zrobili kibice? Nadal bawili się świetnie. W oczekiwaniu na ewentualne wznowienie gry urządzili sobie prawdziwy piknik. W deszczowych porach rozgrzewali się napojami z procentami, a gdy silny wiatr przegonił chmury korzystali z kąpieli słonecznych. – Jesteście niesamowici. Jest was tu tyle, ale w sumie się nie dziwię. To iście tradycyjnie pięknie szkockie lato – zażartował zwycięzca Johnson podczas ceremonii odebrania Claret Jug.

[fot]fot. Getty Images Polska[/fot]
Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia