Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Golf znalazł się obok obżarstwa i niemoralnych zachowań seksualnych na liście rzeczy, których nie wolno robić chińskim urzędnikom.
W Chinach jest przeszło 600 pól golfowych, planuje się budowę kolejnych, m.in. według projektu Tigera Woodsa. Z drugiej jednak strony, władze państwowe wydały walkę z golfistami. Na razie z tymi, którzy zajmują stanowiska urzędnicze, ale rykoszetem obrywają również inni.
Według najnowszych zaleceń Komunistycznej Partii Chin jednym z zachowań, za które można zostać ukaranym, jest gra w golfa. W najlepszym razie winny może dostać naganę, ale na liście potencjalnych konsekwencji wymienia się usunięcie z partii, a nawet skierowanie sprawy do sądu. Dlaczego? Bo władze KPCH uważają, że pola golfowe to miejsca, gdzie kwietnie korupcja.
Biznesmeni mają przekupywać urzędników vipowskimi pakietami, miejscami we władzach klubu w zamian za korzystne dla nich decyzje. To dlatego w Mission Golf Club, największym klubie golfowym świata, który ma pod sobą 12 pól golfowych, uruchomiono specjalny numer telefonu, pod którym można zgłaszać, że na polu pojawili się urzędnicy.
W Mission Golf Club sugeruje się donosicielstwo, a w Szanghaju, Pekinie i Tiencinie zamknięto ostatnio 66 pól golfowych. Czy to wyhamuje niesamowity rozwój golfa w Chinach?
[fot]fot. Mission Hills Media Center[/fot]





