Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
„Jesteśmy przekonani, że niedługo golfboardy będą na każdym polu golfowym. Tak jak meleksy”, mówi Todd Barlow, zajmujący się sprzedażą nowych pojazdów, którymi można się poruszać po polu.
Golfboard to połączenie wizji deskorolki w wersji terenowej z wózkiem golfowym. Do klasycznej deski dołączono koła, które radzą sobie w trudniejszym terenie, do tego specjalny uchwyt na torbę oraz silnik elektryczny, który w zależności od wersji może deskę rozpędzić od 16 do 23 km/h na godzinę. Bateria starcza na blisko dobę jazdy, a ładowanie akumulatora do pełna zajmuje około dwóch godzin.
„To bardzo bezpieczny pojazd. Wiek nie ma żadnego znaczenia. Jeśli tylko ustoisz, to sobie poradzisz”, uważa Bob Seganti z True Blue and Caledonia Golf & Fish Club.
Pierwsze golfboardy pojawiły się na polach golfowych niespełna dwa lata temu, ale na popularności zyskują dopiero teraz, gdy spadły nieco ceny ich wypożyczenia, choć nadal jest to nieco więcej niż za meleksa. Coraz więcej obiektów decyduje się na zakup pojazdu kosztującego 6,5 tysiąca dolarów, bo widać, że przyciągają one nowych klientów.
„Gra z wykorzystaniem golfboardu to wyjątkowe przeżycie. Ludzie do nas dzwonią i rezerwują deski” – mówi Seganti.
Golfboardy znacząco przyspieszają grę, przyciągają też nieco młodszych klientów, a z punktu widzenia właścicieli pól golfowych pozwalają zmniejszyć koszty utrzymania trawy – golfboard waży około 50 kg, blisko pięciokrotnie mniej niż pusty meleks.
Minusy? Nie masz dachu nad głową, więc gra w deszczu może sprawiać problemy.
Nie należy spodziewać się, że golfboard wyprze meleksy z pól golfowych, ale dla wielu osób może być ciekawą alternatywą dla wielu graczy. Czekamy, który polski obiekt, jako pierwszy zaoferuje możliwość skorzystania z golfboardu.
[youtube]B9VuKK5sbQo[/youtube]





