Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
– To uczucie nie do opisania – tak skomentował najlepszą rundę w akademickiej karierze Adrian Meronk. W niedzielę podczas Wolfpack Spring Intercollegiate zagrał 65 uderzeń, a w turnieju zajął drugie miejsce.
Meronk nie zwalania tempa od tygodni. To drugi raz z rzędu, kiedy turniej ligi NCAA kończy na drugim stopniu podium, a w dziewięciu z ostatnich 10 turniejów zajmował miejsca w czołowej dziesiątce. Do tego popisuje się tak wspaniałymi wynikami.
W niedzielnej rundzie finałowej zagrał swój najniższy wynik – 65 uderzeń, sześć poniżej par. Wszystko zawdzięcza skutecznej grze – miał 12 parów i sześć birdie, z czego pięć na drugiej dziewiątce. Grę w turnieju też zakończył birdie na 18. dołku.
„To uczucie nie do opisania. Już po drugim uderzeniu wiedziałem, że mam szansę na rekord. Wspaniale się poczułem, trafiając tego putta”, powiedział Meronk. „Gram ostatnio dobrze, w finałowej rundzie nie popełniłem błędów”, dodał Polak.
Wolfpack Spring Intercollegiate zakończył z łącznym wynikiem -13 (69, 66, 65 uderzeń w kolejnych rundach), co dało mu drugie miejsce. Nie udało mu się jednak obronić wywalczonego przed rokiem tytułu. Lepszy okazał się David Cooke z North Carolina State, który zaczął turniej od zagrania 62 uderzeń (9 poniżej par), a potem już tylko kontrolował sytuację.
Drugi z Polaków występujący w barwach ETSU – Mateusz Gradecki – zajął 40. miejsce. W klasyfikacji drużynowej zespół Polaków był czwarty, wygrali golfiści z North Carolina State.
Dla Meronka i Gradeckiego zaczyna się teraz najważniejsza część sezonu w lidze NCAA. Od 24 kwietnia na polu Pinehurst No. 9 będą bronić mistrzostwa Konferencji Południowej.
[fot]fot. Golf24/Bartłomiej Grono[/fot]





