Now Reading
Henrik Stenson wygrał The Open

Henrik Stenson wygrał The Open

W niesamowitym stylu i po pasjonującej walce Henrik Stenson pokonał Phila Mickelsona i ma pierwszy tytuł wielkoszlemowy w karierze. Na jego konto wypłynie 1,175 miliona funtów, a do domu zabierze legendarny puchar Claret Jug.

Pojedynek wagi ciężkiej

Lepszego finału The Open wymarzyć sobie nie mogliśmy. De facto ten finał trwał całe dwa dni. Mickelson zaczął turniej lepiej, był bliski pobicia rekordu wszech czasów w rundzie w The Open (pechowy lip-out na „18” w czwartek), Stenson doszusował do niego po drugim dniu. Od soboty szli razem. Zagrali wspólnie 36 dołków i co to była za uczta dla fanów golfa! Można było odnieść wrażenie, że cały turniej to była rywalizacja tylko dwóch graczy. Ale tak rzeczywiście było. „Oni chyba grali na innym polu niż reszta” – stwierdził J.B Holmes o wynikach Stensona i Mickelsona. Sam ukończył turniej na trzeciej lokacie. Do Szweda stracił 14 uderzeń, do swojego rodaka aż 11. To przecież przepaść!

Przez dwa ostatnie dni wpadek z jednej czy drugiej strony było jak na lekarstwo, za to była ostra wymiana zagrań bliskich perfekcji z jednej i z drugiej strony. Gdy na 11. dołku Stenson zaliczył bogey’a, przed Mickelsonem otworzyła się szansa. Amerykanin odskoczył na uderzenie przewagi, ale nic więcej nie był w stanie zrobić. Grał bardzo dobrze, ale rywal nie tylko się go nie przestraszył, ale wręcz rzucił się do wściekłej pogoni. I co najważniejsze bezbłędnej! 40-letni Szwed cztery z ostatnich pięciu dołków zagrał poniżej par, błyskawicznie odrobił straty i wygrał z Mickelsonem różnicą trzech uderzeń.

Wygrał w nieprawdopodobnym stylu, a dwa jego zagrania na pewno będą miały swoje miejsce w historii The Open. Na 15. dołku dał mocny sygnał, że on tego zwycięstwa Mickelsonowi łatwo nie odda. Przepiękny putt z ponad 15 metrów był niczym prawy sierpowy.

Stenson wykończył rundę też w stylu godnym mistrza. Trafił trudny putt, świetnie „odczytał” krzywizny greenu dzięki czemu piłka wtoczyła się do dołka.

Wygrana z Mickelsonem miała dodatkowy smaczek. Szwed zrewanżował się Amerykaninowi za turniej sprzed trzech lat – wtedy w The Open górą był Mickelson, także różnicą trzech uderzeń.

Rekordowy Iceman

Jak na Skandynawa przystało, Stenson z zimną krwią wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję, a przy tym zachowywał kamienną twarz. Widać było, że emocje w nim kipią – przed 17. dołkiem rundy finałowej zdjął bluzę i został w samym T-shircie, choć pogoda raczej skłaniała do sięgnięcia po sztormiak. Dwa bogey nie zatrzymały jego marszu po zwycięstwo w niedzielę. Miał aż 10 birdie i dzięki temu wynik 63 uderzeń był możliwy. To wyrównanie rekordu finałowego w turnieju wielkoszlemowym.

Wynik -20 po czterech rundach jest najlepszym w historii The Open. Stenson pobił o jedno uderzenie osiągnięcie Tigera Woodsa z 2000 roku. To także wyrównanie najlepszego wyniku ze wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych (rekord w 2015 roku ustanowił Jason Day podczas PGA Championship). Jest pierwszym Szwedem, który wygrał turniej wielkoszlemowy. Jest także dziewiątym graczem w historii, który w swoim pierwszym turnieju wielkoszlemowym triumfował po 40-tce.

Wreszcie, Stenson przełamał Amerykańską dominację na Royal Troon. Jeśli The Open odbywa się właśnie na tym szkockim polu, to od 1962 roku wygrywali tu tylko Amerykanie. Wydawało się, że Mickelson przedłuży serię do siedmiu wygranych. Stenson na to nie pozwolił. Punkt dla Europy!

Phil wiecznie drugi?

„Zagrałem 65 uderzeń, czyli sześć poniżej par pola, a to zazwyczaj gwarantuje wygraną w turnieju, a mimo to zostałem pokonany” – mówił Phil Mickelson. Jego -17 na koniec turnieju dałoby mu triumf w 140 ze 144 wcześniej rozegranych The Open. Ale nie tym razem. Trafił na rywala, który z najmniejszą precyzją wykorzystywał każdą nadarzającą się szansę.

Mickelson nie popełniał zbyt wielu błędów. Przez cztery dni zagrał tylko cztery dołki powyżej par, co powinno wzbudzić ogromny szacunek. Zabrakło odrobiny szczęścia – lip-out na ostatnim dołku pierwszego dnia, przeszkadzający kibice w sobotę, spudłowany putt o milimetry w niedzielę na 16. dołku, który mógł dać eagle.

„Dałem z siebie wszystko, nie popełniałem błędów. Cieszę się z tego, jak gram w tym roku. Jedyne czego mi brakuje, to wygranej” – mówił 46-letni Amerykanin, który 11 raz turniej wielkoszlemowy kończy na drugim miejscu. Tylko wielki Jack Nicklaus miał więcej drugich miejsc – 19.

Gdzie się podziali młodzi gwiazdorzy?

Z czwórki najlepszych golfistów świata najlepiej wypadł Rory McIlroy, który finiszował na piątym miejscu dzięki fantastycznej rundzie niedzielnej (-4). Ale wcześniej z jego grą bywało różnie, w sobotę połamał kij po kolejnym frustrującym uderzeniu.

Dustin Johnson był dziewiąty. Patrząc na jego kartę wyników widać stabilizację (71,69,70,72 uderzenia), jednak brak „błysku” sprawił, że ani przez moment nie był bliski wygranej. Lider światowego rankingu Jason Day (22. miejsce) i numer trzy w tym zestawieniu Jordan Spieth (30. miejsce) zagrali tak, że nikt na nich przesadnej uwagi nie zwracał przez cztery turniejowe dni.

Beeeeeeef!!!

Taki okrzyk niósł się przez Royal Troon od czwartku do niedzieli, gdy tylko na horyzoncie pojawiał się Andrew Johnston. Charyzmatyczny Anglik stał się pupilem publiczności. Sylwetką daleko mu do młodych gwiazd golfa, zwraca na siebie uwagę spektakularną brodą, ale i pokazał, że w golfa grać potrafi w turniejach o wysoką stawkę. 73 uderzenia w niedzielę były wypadkiem przy pracy. Fani go wręcz pokochali, a on to uczucie odwzajemniał przybijając dziesiątki „piątek” w drodze na kolejne tee, a za propozycje łyka piwa grzecznie odmawiał. W końcu w pracy nie wypada pić…

PGA Championship tuż tuż

Już za 10 dni rozpocznie rywalizację w ostatnim turnieju wielkoszlemowym sezony – PGA Championship, które w dniach 28–31 lipca będą gościć na polu Baltusrol GC w Springfield w stanie New Jersey. Turniej zazwyczaj odbywa się w połowie sierpnia, ale w tym roku wyjątkowo został przesunięty wcześniej ze względu na pierwszy od 112 lat turniej golfowy na igrzyskach olimpijskich.

WYNIKI

[fot]fot. Sport/Getty Images[fot]
Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia