Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Lepszego weekendu podczas The Barclays Patrick Reed nie mógł sobie wyobrazić. Wygrał turniej, wskoczył na pierwsze miejsce rankingu FedExCup i ma już pewne miejsce w drużynie USA na Puchar Rydera.
Nominacja do kadry dla wielu amerykańskich graczy w ostatnich tygodniach stała się ważniejsza niż miliony, które są do wygrania na finiszu sezonu. Reed wie doskonale, czym jest gra dla kraju – był w drużynie USA w Ryder Cup w 2014 roku, grał też w Presidents Cup rok temu, a niespełna dwa tygodnie temu występował w igrzyskach olimpijskich w Rio.
„Wszyscy gadali o Pucharze Rydera. Przypominali mi, że jak wygram, to mam miejsce w zespole. Zwycięstwo załatwiało sprawę” – mówił Reed.
26-latek wytrzymał presję i wygrał piąty zawodowy turniej w karierze. Na triumf czekał ponad 1,5 roku. Ostatniego dnia zagrał -1 i utrzymał się na prowadzeniu, które po trzech rundach dzielił z Rickiem Fowlerem. Jego rodak zaliczył kolejną klapę. Fowler po raz czwarty w karierze prowadził po 54 dołkach, ale znów nie udało mu się w takiej sytuacji wygrać. Po zagraniu +3 w niedzielę spadł na dzielone siódme miejsce.
Reed po czterech rundach miał wynik -9. Wygrał turniej z przewagą jednego uderzenia nad Seanem O’Hairem, który w niedzielę podskoczył aż o 14. pozycji, oraz z Argentyńczykiem Emiliano Grillo. Dwa uderzenia straty do Reeda mieli Jason Day, Gary Woodland i Adam Scott.
Po tej wygranej na konto Reeda wpłynie 1,5 mln dolarów. Do tego Amerykanin wskoczył na pierwsze miejsce rankingu FedExCup i na trzy turnieje przed końcem sezonu jest najbliżej wielkiej nagrody za równą grę przez cały sezon – 10 mln dol. trafi na konto zwycięzcy rankingu FedExCup.
Od czwartku kolejna odsłona walki o 10 mln dol, czyli Deutsche Bank Championship. Tym razem lista startowa będzie liczyła czołową setkę rankingu FedExCup, która na TPC Boston zagra o 85 mln dol. oraz niezwykle cenne punkty rankingowe. Pierwszej pozycji broni Reed.
[fot]fot. Getty Images Sport[/fot]





