Now Reading
Rory McIlroy znów zwycięski

Rory McIlroy znów zwycięski

Od września 2016 roku Rory McIlroy czekał na zawodowe zwycięstwo. Dokonał tego w pięknym stylu i w niesamowitym miejscu – to on triumfował w Arnold Palmer Invitational.

Zanim o tym, jak tego dokonał, warto zwrócić uwagę na pewną symbolikę. McIlroy swój ostatni turniej wygrał 25 września 2016 roku, było to Tour Championship. Tego dnia zmarł wielki Arnold Palmer. Irlandczyk z Północy kolejne zwycięstwo odniósł w turnieju noszącym imię i nazwisko Palmera. „Udało mi się w pewien sposób zamknąć tę historię z mojej strony. Znów jestem wśród zwycięzców. A do tego wygrałem turniej, który nosi imię jednego z największych w historii sportu”, mówił McIlroy, który na wygraną czekał dokładnie 539 dni.

Niespełna 29-letni golfista grał tak, że tam w górze Arnold Palmer na pewno się radował. Zwłaszcza oglądając czwartą rundę w wykonaniu McIlroya. Ostatni dzień zaczynał na trzecim miejscu, ale ani myślał na nim pozostać. 64 uderzenia w finałowej rundzie, w tym imponujące pięć birdie na sześciu ostatnich dołkach, przesunęło go na pierwszą lokatę. I to z przewagą aż trzech uderzeń nad drugim Brysonem DeChambeau.

„Zagrałem perfekcyjną rundę golfa”, przyznał McIlroy. „To wspaniałe znów poczuć ten dreszczyk, gdy w połowie rundy jesteś blisko lidera. Brakowało mi tego, brakowało mi gry pod taką presją i jestem dumny z tego, jak sobie z tym poradziłem”, dodał.

Dla porządku: McIlroy zakończył turniej z wynikiem -18, DeChambeau miał -15, trzecie miejsce dla Justina Rose’a (-14), czwarty był lider po trzech dniach Henrik Stenson (-14), a piąte miejsce podzielili Tiger Woods i Ryan Moore (-13).

Tiger zadowolony ze swojej gry

Zwycięstwo McIlroya nie zepchnęło w cień kolejnego bardzo dobrego wyniku Tigera Woodsa. Każda kolejna runda Amerykanina, który wraca po latach niebytu spowodowanego serią kontuzji i problemami osobistymi, wywołuje wielkie emocje nie tylko u jego fanów. A każde niesamowite zagranie przywraca wiarę w to, że Woods jeszcze zwycięży. I wcale nie trzeba będzie na to długo czekać.

Przed tygodniem był drugi, teraz piąty. W Arnold Palmer Invitational na pierwszej dziewiątce finałowej rundy był tylko uderzenie od lidera, na ostatnich dziewięciu dołkach nie był w stanie odpalić swoich rakiet.

„Gdybyście na początku roku powiedzieli mi, że będę walczył o zwycięstwo w dwóch turniejach, to brałbym to w ciemno. Jestem niesamowicie zadowolony”, mówił Woods. Ale to nie znaczy, że w swojej grze nie dostrzegał niedoskonałości, zwłaszcza na 16 dołku, gdzie zagrał bogey’a.

„Nie byłem zdecydowany w stu procentach, jak mam zagrać i to potem wyszło. Zepsułem trzy uderzenia na tym dołku”, stwierdził.

Dla Woodsa priorytetem jest teraz przygotowanie do Masters (5-8 kwietnia). „Z każdym turniejem nabieram lepszej formy, lepiej czuję się na polu, lepiej panuję nad kijami. Jeśli nie będzie mnie nic bolało i będę mógł mieć normalny swing, będzie dobrze”, dodał.

Światowa czołówka w kolejnym tygodniu zmierzy się w World Golf Championships-Dell Technologies Match Play.

Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia