Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Mateusz Gradecki tuż przed Świętami Wielkanocnymi sprawił sobie nie lada prezent. W turnieju Open Tazegzout zajął czwarte miejsce i w klasyfikacji generalnej ligi Pro Golf Tour awansował na siódme miejsce.
Podium marokańskich zawodów podzielili między siebie golfiści z Francji. Wygrał Romain Bechu z wynikiem -8 po trzech rundach, drugie miejsce zajął Stanislas Gautier (-7), a trzeci był Franck Daux (-6). Na czwartym miejscu Mateusz Gradecki wespół ze Szkotem Christopherem Macleanem oraz Niemcem Fabianem Beckerem.
U Polaka najlepiej na karcie wyników wygląda druga runda, w której co prawda pojawiły się bogeye (ale tylko dwa), jednak więcej było birdie. Efekt to 68 uderzeń na koniec dnia. Gradecki pierwszą rundę zagrał na par, a finałową na -1.
Należy jednak zwrócić uwagę, jak wielkim wyzwaniem dla niego był start w turnieju Open Tazegzout. Gra zaczęła się dla niego w czwartek, czyli dwa dni po zakończeniu rywalizacji w Maroko Open Ocean, gdzie zajął szóste miejsce. Choć obu obiektów nie dzielą tysiące kilometrów, to jednak do zagrania było sześć rund o punkty w siedem dni. Intensywność gry robi wrażenie, a jeszcze większe to, że Gradecki znów był w czołówce turniejowej.
Skok w Order of Merit
Czwarte miejsce w Open Tazegzout nie pozostało bez wpływu na pozycję w klasyfikacji generalnej cyklu. Gradecki awansował o pięć miejsc i jest obecnie siódmym graczem ligi Pro Golf Tour. Liderem jest Szkot Liam Johnston.
Tuż po świętach wielkanocnych w kalendarzu jest jeszcze jedna impreza w Afryce, do tego na tym samym polu – Open Royal Golf Anfa Mohammedia 2018. A od końcówki kwietnia Pro Golf Tour przeniesie się do Europy. W czerwcu liga zawita do Polski. W dniach 25-27 czerwca Gradi Golf Club będzie gościł Polish Open.





