Now Reading
Ian Poulter ostatnim zakwalifikowanym do Masters

Ian Poulter ostatnim zakwalifikowanym do Masters

Ian Poulter po blisko sześcioletniej przerwie znów jest wśród zwycięzców. Anglik po niesamowicie emocjonującym finiszu wygrał Houston Open i tym samym zakwalifikował się do rozpoczynającego się w czwartek Masters.

Poulter myślał, że miejsce w Masters zapewnił sobie już przed tygodniem. Ale nastąpił błąd w obliczeniach i przed ćwierćfinałowym pojedynkiem z Kevinem Kisnerem w WGC Match Play okazało się, że będzie do tego potrzebował gry w półfinale tamtego turnieju. Tak się nie stało. Amerykanin go wyeliminował, wygrywając 8&6. I dlatego dla Poultera gra Teksasie miała szczególne znaczenie.

„Poprzedni tydzień był wyniszczający mentalnie. Przyjechałem tu zmęczony i sfrustrowany. W piątek musiałem się spakować i tu przenieść. Wyczyścić głowę”, opisywał tamte doświadczenia Poluter.

Anglik frustrację zmienił na motywację. I zagrał pięknie, a najskuteczniejszy był, gdy to było najbardziej potrzebne. 42-latkowi pomógł jego najgroźniejszy rywal z teksańskiego turnieju – Beau Hossler. 23-letni Amerykanin walczył o swoje pierwsze zawodowe zwycięstwo, bo do tej pory jego największymi sukcesami było przejście cuta w US Open, ale wtedy był jeszcze amatorem.

Hossler dzielił z Poulterem prowadzenie po trzech rundach, ale w walce o zwycięstwo przed ostatnim dniem liczyło się ponad 30 graczy, którzy do liderów tracili mniej niż pięć uderzeń. Ale to ta dwójka miała najwięcej motywacji, by dzień zakończyć z pucharem i czekiem w dłoniach oraz biletem na Masters.

Pomógł putter z „cudu z Medinah”

Hossler miał wszystko, by turniej wygrać, ale na 18. dołku jego putt o milimetry minął dołek i dał tym samym szansę Poulterowi na dogrywkę. Anglik dwa razy się nie zastanawiał i wpakował piłkę do dołka. I znów zobaczyliśmy jego charakterystyczną eksplozję pozytywnych emocji.

W dogrywce Hossler, który gra swój ledwie trzeci zawodowy sezon, niemal sprezentował na tacy zwycięstwo Poulterowi, wyrzucając piłkę z bunkra wprost do wody. Anglik był już wtedy na greenie, dwa spokojne putty dały mu zwycięstwo.

„Byłem cierpliwy. Swoje odczekałem i to jest naprawdę niesamowite uczucie. Nigdy wcześniej nie wygrałem turnieju strokeplay w USA i dokonując tego w tym tygodniu, czuję się niesamowicie. Wygraną dedykuję mojej żonie Katie. Ostatnie kilka lat było ciężkich, byłem kontuzjowany, działo się wiele rzeczy, ale jestem tu dzięki niej.”, mówił Poulter.

A jakąś część zasługi należy też oddać… putterowi. Na turniej do Teksasu wziął kij, dzięki któremu wyrobił sławę podczas Pucharu Rydera w 2012 roku, gdy w Medinah Europa w niesamowitym stylu pokonała USA na jej ziemi, a Poulter był jednym z najważniejszych graczy ekipy ze Starego Kontynentu.

Dla Poultera to pierwsze zwycięstwo od WGC-HSBC Champions z listopada 2012 roku. To kolejny 40-latek, na którego grę warto będzie popatrzeć już od czwartku na legendarnym polu Augusta National Golf Club. Tiger Woods i Phil Mickelson też na Masters szykują formę jak sprzed lat. Masters zapowiada się niesamowicie.

Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia