Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
„Jest mi wstyd i jestem rozczarowany tym, co zrobiłem. To nie był mój najlepszy moment. Przepraszam”, napisał Phil Mickelson po US Open.
Przypomnijmy: podczas trzeciej rundy Amerykanin widząc, że jego putt na bogeya minął dołek i zaczął się staczać po zboczu, podbiegł do piłki i uderzył ją zanim ta się jeszcze zatrzymała. Do dołka wbił ją po dwóch kolejnych uderzeniach. ZOBACZ TUTAJ >>
Mickelson za swoje zagranie został ukarany dwoma dodatkowymi uderzeniami karnymi, ale wiele osób spodziewało się dyskwalifikacji. John Bodenhamer z USGA tłumaczył, że taka kara nie mogła zostać nałożona, bo Mickelson nie zatrzymał piłki, tylko uderzył ją w ruchu.
Amerykanin jeszcze w weekend bronił swojej decyzji, ale nie był zbyt wylewny w rozmowach z dziennikarzami. W środę jednak przemówił. Do dziennikarza magazynu „Golf Digest” Dave’a Shedloskiego przesłał następującą wiadomość:
„Zdaję sobie sprawę, że powinno to wyjść ode mnie wcześniej, ale potrzebowałem kilku dni by się uspokoić. Moja złość i frustracja wzięły nade mną górę. Jest mi wstyd i jestem rozczarowany tym, co zrobiłem. To nie był mój najlepszy moment. Przepraszam”.
Mickelson przyznał, że jego zagranie to nie był efekt chłodnej kalkulacji, o czym mówił jeszcze w trakcie turnieju, ale po prostu frustracja na warunki gry. USGA ustawiło pole Shinnecock Hills tak, że o dobry wynik było trudno, zwłaszcza graczom rywalizującym popołudniu. Wiele osób uważało, że Mickelson powinien zostać zdyskwalifikowany, ale USGA takiej decyzji nie podjęło. W niedzielę żona Mickelsona stwierdziła, że sam Phil zaoferował się, że wycofa się z turnieju, ale do tego w krótkim komunikacie się nie odniósł.





