Bieganie lepsze od golfa?
Prezes Golf24. Na co dzień łaczy dwie pasje: marketing i…
Blisko 3 miesiące temu, po raz drugi, zostałem szczęśliwym ojcem. Niestety, poza oczywiście całą masą plusów, sytuacja ta powoduje, że znalezienie czasu na 5-godzinną rundę golfa niebezpiecznie zaczęła zbliżać się do zera. Z braku laku, w desperacji postanowiłem zacząć biegać.
Zaznaczę od razu, że od zawsze nienawidziłem biegania na długie dystanse. Bieganie bez celu uważałem za zwykłą stratę czasu. Sprinty, koszykówka – to było to. A odkąd zacząłem grać w golfa, pomysł biegania zupełnie odszedł w zapomnienie, powracając raz na rok podczas przypadkowego oglądania maratonu.
Teraz jednak postanowiłem spróbować. I to nie sam. Zainstalowałem w telefonie magiczny program Endomondo, który mierzy dystans, czas, kalorie i całą masę innych rzeczy, a przede wszystkim pozwala na rywalizację z samym sobą.
Podczas pierwszej próby (zaznaczam, że nie biegałem od czasów szkoły średniej) przebiegłem w miarę spokojnym tempem 1.86km. Już po pierwszych metrach zacząłem czuć nieprzyjemny ból w brzuchu i klatce piersiowej, który na szczęście po pierwszym kilometrze ustał. Ogólnie czułem się dobrze. Lekkie zakwasy, ale nic nadzwyczajnego.
Kolejnym razem przebiegłem 2.77 km już ze sporą zadyszką. Endomondo pozwala na analizę tempa, rysuje ładne mapki i zestawia wynik z poprzednim biegiem, a to dodaje wspaniały element rywalizacji z samym sobą, którego tak mi brakowało, a który odnalazłem wcześniej w golfie.
Trzeci bieg to już prawie 4km przez las i zbliżenie się do aktualnej granicy wytrzymałość. Po biegu padłem bez tchu zlany potem i muszę przyznać, że naprawdę mnie wkręciło. Nawet przez chwilę pomyślałem, że bieganie jest tak fajne jak golf.
Na szczęście 2 dni później, po zimowej przerwie, po raz pierwszy znalazłem czas i wyszedłem na pole. 18 dołków podwrocławskiej Toyi razem ze znajomym przeszliśmy w niecałe 3 godziny. Zagrałem wynik życia psując tylko 1 dołek i podczas pierwszej rundy w sezonie poprawiłem HCP o 0,8.
Podsumowując, bieganie jest fajne (szczególnie, gdy brakuje czasu), ale golf jest milion razy lepszy pod każdym względem. I wszystkim biegaczom w Polsce (a jest ich dużo) życzę, aby jak najszybciej się o tym przekonali.





