Now Reading
Adrian Meronk przed Masters: Chcę pokazać dużo dobrego golfa

Adrian Meronk przed Masters: Chcę pokazać dużo dobrego golfa

Adrian Meronk już przyzwyczaił swoich fanów, że lubi pokonywać kolejne milowe kroki w rozwoju swojej zawodowej kariery. Najlepszy polski golfista ma za sobą niezwykle udany początek sezonu, na który złożyły się m.in. powołanie do drużynowego turnieju Hero Cup, czy zaproszenia do gry w turniejach PGA Tour. To jednak dopiero przedsmak tego, co wydarzy się przez kolejne miesiące. Przed Polakiem m.in. występy we wszystkich tegorocznych turniejach Wielkiego Szlema. Pierwszy przystanek – Masters.

Za Tobą intensywny początek roku – udział m.in. w Hero Cup, w turniejach DP World Tour i PGA Tour. Jakbyś podsumował ten okres? Widać, że jako sportowiec jesteś zdecydowanie na fali wznoszącej?

Za mną bardzo ciężki, tak naprawdę, początek roku – bardzo intensywny, bo i udział w dwóch tourach wiązał się z dużą ilością podróżowania. Ważne, że udało mi się przy tej okazji zebrać dużo nowego doświadczenia. Mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z tego co udało się osiągnąć. Oczywiście chciałbym więcej, ale i tak było dosyć solidnie. Szczerze mówiąc, już pod koniec tej serii turniejów byłem nieco zmęczony. Przez ostatnie 2 tygodnie starałem się zatem odpocząć, chociaż nie do końca mi się udało, bo przez tydzień odchorowywałem ten bardzo intensywny okres. Zagrałem w sumie 7 turniejów w 8 tygodni, a między nimi dosyć dużo podróżowałem, także dało mi to w kość. Jest już lepiej, trening zrobiony i jestem gotowy do gry w kolejnych turniejach.

W turniejach PGA Tour rywalizujesz ze ścisłą światową czołówką. Czy to robi jeszcze na Tobie jakieś wrażenie? Czy była okazja, by podpatrzeć, jak trenują, przygotowują się do gry najlepsi golfiści świata?

Na pewno czuję, że to jest moje miejsce – że chcę i zasługuję na to, by być wśród najlepszych golfistów na świecie. Dobrze się tam czuję. Na pewno brakuje mi, jeszcze dosłownie odrobinę doświadczenia, żeby czuć się już tak maksymalnie swobodnie. Na pewno jednak czuję znaczną poprawę pod tym względem, a w tym sezonie będę miał jeszcze dużo okazji, by grać z nimi wszystkimi. Przede mną przynajmniej cztery turnieje wielkoszlemowe, także bardzo się z tego cieszę. Jak zwykle staram się jednak robić swoje i nie oglądam się na innych. Oczywiście fajnie jest grać i rywalizować ze światową czołówką, ale staram się nie porównywać. Jeśli ktoś ma jakieś wskazówki, które mogą mi pomóc, oczywiście z chęcią je wysłucham. Do tej pory jednak wszystko, co robiłem, dosyć fajnie działało, dlatego staram się iść swoją ścieżką, rozwijać swoje umiejętności po swojemu i stawać się coraz lepszym.

Wspomniałeś, że w tym roku wystąpisz we wszystkich turniejach Wielkiego Szlema? Czy to już potwierdzona informacja?

Tak, jest to jeszcze, co prawda, nieoficjalna wiadomość, w tym sensie, że nie wszędzie są jeszcze opublikowane listy zawodników, ale z tych kryteriów, które są ogłoszone, mogę potwierdzić na 100 procent, że będę grał we wszystkich czterech tegorocznych turniejach wielkoszlemowych. To pierwszy taki sezon dla mnie, dlatego muszę też odpowiednio dopasować swój kalendarz startów, by właśnie na te turnieje trafić z jak najwyższą formą i jak największą ilością energii. To będzie dla mnie główny cel w tym roku.

To trochę inny rodzaj przygotowań niż zwykle, prawda?

Dokładnie, to kolejne doświadczenie, bo ciężko przewidzieć, kiedy będzie się w najlepszej dyspozycji. Mam teraz plan treningowy przygotowany przez mojego trenera Matthew Tippera, który był u mnie w Dubaju na 3 dni i z którym pracowaliśmy nad konkretnymi elementami mojej gry. To był dobry trening, po którym bardzo dobrze się teraz czuję. Jestem przed kolejnymi turniejami, przede mną Masters i sądzę jest duża szansa, że trafię z moją formą na te właśnie rozgrywki. Jeśli chodzi o pozostałe turnieje w tym roku, to będę musiał mądrze wybierać, gdzie będę grał, po to, żeby nie było zbyt wiele podróżowania, jetlega i wszystkiego co się z tym wiąże.

Czy zauważasz jakieś różnice pomiędzy grą w DP World Tour a PGA Tour?

No na pewno w przypadku PGA Tour jest nie tyle większy poziom, jeśli chodzi o wyniki, ale jest dużo więcej graczy na wysokim poziomie. Tak naprawdę każdy mały błąd dużo więcej kosztuje. Trzeba naprawdę solidnie grać i szanować każdy strzał, bo każde nieudane uderzenie dużo kosztuje. Myślę, że w tym tkwi największa różnica.

Jesteś ponownie w Dubaju. Czy to teraz Twoja główna baza treningowa? Dlatego akurat Dubaj?

Tak naprawdę od ponad roku spędzam w Dubaju większość czasu. Na pewno głównym czynnikiem jest pogoda, dobre pola golfowe i doskonała baza treningowa. Tu, gdzie trenuję, mam idealne warunki do treningu. W Dubaju swoje bazy ma też spora grupa zawodników, z którymi mogę rywalizować. Nawet dzisiaj zagrałem miniturniej z innymi graczam z touru. Słowem, Dubaj to dla mnie w tym momencie idealne miejsce.

Przygotowania do udziału w Masters pewnie idą pełną parą. Jak wyglądają te przygotowania? Kto Ci w nich pomaga?

Po ostatnich 7 turniejach, w których miałem problem z pewnym elementem gry, wraz z Matthew pracowaliśmy nad techniką i nad tym się skupiałem przez cały tydzień. Czuję już pod tym względem dużą poprawę. Tak jak zawsze pracowałem także nad krótką grą i puttingiem, bo cały czas staram doskonalić te elementy mojej gry, tak by czuć się w nich coraz pewniej. Tak naprawdę nie mam jakiegoś specjalnego rodzaju przygotowania akurat pod Masters. Już w najbliższym tygodniu zagram w turnieju WGC Dell Match Play w Austin Country Club. Będzie to mój debiut w tych rozgrywkach – gra w nim 64 najlepszych zawodników na świecie. Zaraz wylatuję już do Stanów i, myślę, będzie to też fajny sprawdzian przed rywalizacją na Auguście.

Czy miałeś już okazję grać na Auguście?

Nie, jeszcze nie. Kiedyś byłem dosłownie przed bramą tego pola, bo brałem akurat udział w turnieju tuż obok, ale osobiście nigdy nie byłem na tym obiekcie, Nie mogę się już tego doczekać, bo tak naprawdę każdy z zawodników, z którymi rozmawiałem na ten temat, twierdził, że jest to naprawdę wyjątkowe miejsce i niezapomniane doświadczenie. Także bardzo się cieszę, że będę mógł być częścią tego wydarzenia.

Co, według Ciebie, będzie kluczem, by w Masters zająć wysoką pozycję?

Na pewno będę starał się traktować udział w Masters tak jak udział w każdym innym turnieju. Chcę skupić się na własnej grze i grać jak najlepiej. Zobaczymy, na co mi to pozwoli. Nie chcę stawiać sobie jakiś dużych oczekiwań, po prostu chcę pokazać dobrego golfa. Wiem, że jeśli będę grał to, co potrafię, to na pewno mogę rywalizować o bardzo wysokie miejsce. Na tym będę się skupiał.

Co po Auguście? Jakie masz turniejowe plany – gdzie będziesz startował i czy na Twojej liście są kolejne turnieje PGA Tour?

Jest taka możliwość, ale to zależy od mojej pozycji w rankingu światowym. Tydzień po Masters odbędzie się turniej RBC Heritage w Hilton Head. To jeden z tych ważniejszych turniejów PGA Tour, w którym pula nagród wynosi 20 mln dol., więc będą w nim grali wszyscy najwięksi. Start w turnieju ma zapewnione top50 zawodników wg OWGR. To, czy mi się uda dostać, czy nie, zależy od mojej pozycji w rankingu. Jeśli jednak mi się nie uda, to kolejnym moim turniejem będzie Italian Open na początku maja. Wrócę zatem na chwilę do gry na DP World Tour, ale zaraz potem przede mną PGA Championship, więc znowu gra w Stanach. Następnie znowu kilka turniejów w Europie, a potem US Open. Przede mną zatem sporo latania w jedną i drugą stronę.

A co z Ryder Cup? Powołanie do drużyny w Hero Cup to znak, że jesteś coraz bardziej doceniany. Masz jakieś nadzieje związane ze startem w tym turnieju?

Na pewno jest to jeden z moich celów. Oczywiście nie chcę wybiegać myślami aż tak do przodu, ale jeśli będę grał taki sezon, jak przynamniej rok temu, to mam dużą szansę. Bardzo chciałbym zagrać w Rzymie, ale zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja.

Już dawno wspominałeś, że twoim marzeniem jest gra w PGA Tour. Jesteś bliżej niż kiedykolwiek w realizacji tego planu. Jak się z tym czujesz?

Bardzo się z tego cieszę. Chciałbym w PGA Tour zadomowić się na dobre. Fajnie, że mam teraz coraz więcej okazji, by przekonać się na własnej skórze, jak jest na PGA Tour i trochę się tam rozegrać. Moim głównym celem jest zdobycie karty na przyszły rok, chcę grać w USA na co dzień, nie przejmować się rankingiem czy zaproszeniami, tylko przenieść się do tam na stałe. Na pewno to dobry początek, by tak się stało. Mój sezon wygląda trochę inaczej niż rok temu, więc moja gra cały czas ewoluuje, poprawia się i to najbardziej mnie cieszy. Mam nadzieję, że wykorzystam to, co się dzieje, jak najlepiej.

Co musiałoby się wydarzyć, byś taką pełną kartę PGA Tour wywalczył?

Jest parę dróg. Na pewno mogę zebrać w tych turniejów, w których gram w tym roku wystarczającą ilość punktów, żeby zdobyć kartę na przyszły sezon. To jedna z opcji. Wygrać jeden turniej PGA Tour – kolejna. Inną drogą jest zajęcie miejsca w top10 w rankingu DP World Tour. Także jest parę opcji. Tak naprawdę ciężko powiedzieć, która okaże się dla mnie najlepsza. Będę mądrze wybierał turnieje, tak żeby zwiększyć swoje szanse.

Okładka azjatyckiego „Golf Digest”, wywiady dla golfowych magazynów, wysokie miejsce w plebiscycie sportowym „Przeglądu Sportowego”. Stajesz się coraz bardziej popularny i to nie tylko w środowisku golfowym. Czy zaczynasz to już w jakimś stopniu odczuwać?

W Stanach oczywiście nie jestem znany, ale w Europie czy Dubaju w golfowym środowisku w jakimś stopniu pewnie tak. Szczerze mówiąc, nie byłem w Polsce od Sylwestra, także ciężko mi powiedzieć, jak to tam wygląda… (śmiech). Być może coś się zmieniło za sprawą plebiscytu. To jest na pewno bardzo miłe, że zaczynam być dostrzegany, a moje wyniki sportowe doceniane.

Kto tworzy obecnie Team Meronk?

W zasadzie od początku bazuję na pracy ze sprawdzonymi ludźmi, z którymi współpracuję od wielu lat. Niewiele się zatem pod  tym względem zmienia. Moim wieloletnim trenerem jest Matthew Tipper, pracuję też niezmiennie z caddie’em Stuartem Beckiem. Jedyna zmiana, jaka zaszła ostatnio w moim teamie, to nowy trener od fitnessu.

Jako zawodnik uczyniłeś niebywały progres. Co, według Ciebie, z perspektywy czasu zadecydowało, że twoja zawodowa kariera aż tak się rozwinęła?

Cały czas wraz z trenerem skupiamy się na bazie, którą mamy, a która wiem, że zawsze działa. Zawsze, gdy jest taka potrzeba, do niej wracamy. Nie szukamy nowych, wymyślonych z Księżyca rzeczy. To jest fajne w pracy z trenerem, którego znam tak naprawdę prawie całą swoją karierę. To bardzo mi pomaga. A jeśli chodzi o przekraczanie kolejnych barier, to nowe doświadczenia pozwalają mi w budowaniu pewności siebie. Przede wszystkim zatem obycie, ogranie na każdym szczeblu mojej kariery dają mi pewność siebie i wiarę w to, że to, co robię, jest wystarczająco dobre, aby grać w najlepszymi na świecie. Tak naprawdę nie ma żadnego złotego środka. Robię cały czas to, co wiem, że pomogło mi wejść do Challenge Tour, potem ułatwiło mi awans do European Tour. Będę robił to samo, żeby wejść do PGA Tour. Konsekwencja, zaufanie w swoją pracę i team dookoła mnie procentują.

© 2023 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: G24 Group Sp. z o.o