Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Nowy turniej w Azji i wymóg gry w 25 turniejach w sezonie – tak PGA Tour chce przekonać gwiazdy do gry tylko w swoim cyklu. I zarazem godzi w interesy European Tour.
Europejski cykl od lat część sezonu rozgrywał w Azji i miał się tam dobrze. Teraz wyrasta mu mocna konkurencja. PGA Tour od przyszłego sezonu będzie w pierwszej części sezonu miało trzy turnieje w Azji. Oprócz CIMB Open oraz turnieju HSBC WGC Champions w Szanghaju (on jest dzielony z PGA Tour) do kalendarza wkroczy CJ Cup rozgrywany w Korei Południowej. I nie będzie to turniej byle jaki.
Organizatorzy zapowiedzieli, że lista startowa zostanie ograniczona do zaledwie 78 nazwisk, a gra będzie szła o wysoką stawkę. W puli nagród będzie 9,25 mln dolarów. Tym samym CJ Cup wskoczy do dziesiątki najlepiej opłacanych turniejów na świecie. Większe pule nagród są tylko w turniejach wielkoszlemowych, turniejach z serii WGC oraz The Players Championship. Chyba już wiadomo, gdzie największe gwiazdy golfa będą chciały grać.
Kolejny cios, jaki PGA Tour zadaje European Tour, to zmiana przepisów dotyczących zawodników. Jeśli dany zawodnik nie wystąpi w 25 turniejach PGA Tour w sezonie, to w kolejnym roku będzie musiał zagrać w dodatkowym turnieju i to takim, w którym nie rywalizował w czterech poprzednich sezonach. Jeśli tego nie zrobi, czeka go wysoka kara lub zawieszenie.
PGA Tour zmieniła przepisy, by jeszcze mocniej obsadzać swoje mniej prestiżowe turnieje. A zarazem by utrudnić grę części zawodników w dwóch cyklach jednocześnie. Np. Rory McIlroy wystąpił w poprzednim sezonie w 18 turniejach PGA Tour, ale też grał w turniejach European Tour. Wedle nowych przepisów ciężko byłoby mu to pogodzić.
Działanie PGA Tour ma ugodzić w European Tour i utrudnić europejskiemu odpowiednikowi ściąganie gwiazd na turnieje, a tym samym osłabić jego pozycję. Choć w European Tour są mniejsze pule nagród, to cykl w ostatnich latach prężnie się rozwija, jest aktywny na polu marketingowym i nieco lepiej trafia do młodszych kibiców niż wielki brat zza oceanu. PGA Tour pokazało, że w walce o prymat na świecie skrupułów mieć nie zamierza.
[fot]fot. shutterstock.com[/fot]





