Technologie w służbie trenerów
Od maja 2019 stoi na czele szkolenia instruktorów i trenerów…
3D
Nagrania kamerą mogą nam pokazać dokładnie, jak wygląda zamach, systemy dopplerowskie – do czego ten zamach prowadzi, a analiza z wykorzystaniem technologii 3D – w jaki sposób powstaje. Jest to jedyny sposób, żeby zobaczyć, gdzie i w jaki sposób powstaje siła podczas swingu oraz jak dokładnie zachowują się mięśnie w ruchu, gdyż są to procesy niemożliwe do wychwycenia ludzkim okiem nawet na spowolnionej taśmie. Grafy położenia w przestrzeni, predkości i kątów poszczególnych stawów i części ciała będące wynikiem takiej analizy są obiektywną wiedzą na temat tego, w jaki sposób dany golfista wytwarza siłę potrzebną do uderzenia i czy jest to sposób efektywny, oraz (co najważniejsze!) niekontuzyjny. Daje to również możliwość zbadania „łańcucha kinematycznego“, czyli najefektywniejszego sposobu przyspieszania ciała i kija, od największych / najniższych części ciała do najbardziej wysuniętych – rąk, przypominającego uderzanie biczem czy zwiniętym ręcznikiem. Trener doświadczony ze sprzętem tego typu po ujrzeniu samych diagramów jest w stanie stwierdzić, czy błędy w zamachu są wynikiem ograniczeń fizycznych, braku umiejętności motorycznych czy może sprzętu – i tej wiedzy użyć, by po konsultacji z fizjoterapeutą, trenerem technicznym lub clubfitterem pomóc golfiście osiągnąć pełny potencjał. Technologię tę ze względu na zaporową cenę i wiedzę potrzebną do analizy wyników można póki co spotkać głównie w laboratoriach naukowych oraz u golfowych biomechaników. W akademiach coraz popularniejsze stają się uproszczone wersje tych systemów bazujące na żyroskopach w przeciwieństwie do kamer i ultradźwięków, które pozwalają zbadać tylko część z opisywanych procesów (np. łańcuch kinematyczny).

fot. TPI 3D
Choć nie ma wątpliwości, że technologie te ułatwiają trenerom pracę, wśród tradycjonalistów pojawiają się głosy mówiące, że zaczynamy zapominać o „czuciu“ tak ważnym w golfie, a naszą uwagę pochłaniają numerki na ekranie komputera. Nie da się jednak zaprzeczyć, że za ich pomocą nauka i podwyższanie swoich umiejętności staje się szybsze, efektywniejsze i bezpieczniejsze. Biorąc pod uwagę sam swing, wizja przyszłości, gdy – idąc na lekcję, zostaniemy podłączeni pod maszynę, uderzymy parę piłek i w zamian dostaniemy od niej przepis na prostsze/dalsze/zdrowsze uderzenia, nie jest tak zupełnie abstrakcyjna. Na szczęście zamach to tylko jedna z cegiełek składających się na wynik i przyjemność z gry, dlatego pełna komputeryzacja treningu raczej nam nie grozi.





