Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Regularność i powtarzalność to jeden z najbardziej pożądanych golfowych przymiotów. Przyglądamy się najdłuższym golfowym seriom, większość z nich w tej chwili wydaje się nie do pobicia.
4 – golfowego „Wielkiego Szlema”, czyli wygrać w jednym roku cztery majors, udało się zdobyć tylko Bobby’emu Jonesowi. Najbliżej powtórzenia tego wyczynu był Tiger Woods, który wygrał cztery majors z rzędu, ale nie w tym samym roku. Serię zaczął na U.S. Open w 2000 roku, a skończył wygraną w Masters w 2001 roku. Jego serię nazwano „Szlem Tigera”.
11 – tyle zwycięstw z rzędu miał Byron Nelson w 1945 roku. W całym sezonie wygrał aż 18 turniejów.
12 – tyle meczów Ryder Cup bez porażki rozegrali Arnold Palmer i Lee Westwood. Ten drugi jeszcze nie wygrał żadnego majors, ale w rywalizacji USA – Europa czuje się świetnie.
17 – wielcy Arnold Palmer i Jack Nicklaus w tylu kolejnych sezonach zaliczali przynajmniej jedno turniejowe zwycięstwo. Seria Palmera trwała w latach 1951–1971, a Nicklausa w 1962–1978.
15 – w pierwszej „10” U.S. Open Ben Hogan był przez 15 kolejnych sezonów (wygrał cztery razy) w latach 1940 – 1959 (w latach 1942–1945 turniej odwołano z powodu II Wojny Światowej)
29 – tyle rund z rzędu z wynikiem poniżej par zagrały Lydia Ko (2015 rok) i Annika Sorenstam (2004 rok). W PGA Tour panowie aż taką serią pochwalić się nie mogą. Rekord należy do Tima Petrovica i wynosi 26 rund.
142 – w tylu turniejach z rzędu Tiger Woods przechodził cut. Przez siedem lat (1998–2005) zawsze grał cztery turniejowe rundy.
281 – tyle tygodni z rzędu na czele światowego rankingu spędził Tiger Woods od czerwca 2005 roku do października 2010 Drugi wynik? Tiger Woods – 264 tygodnie.
[fot]fot. shutterstock.com[/fot]





