Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
W prestiżowym turnieju Jone Cup Invitational Adrian Meronk zajął czwarte miejsce, był najlepszym golfistą z Europy w stawce, ex aequo z Austriakiem Matthiasem Schwabem. Mateusz Gradecki skończył zawody na 52. miejscu.
Dla Meronka to był drugi start w Jones Cup Invitational. Przed rokiem było ósme miejsce i Polak zapowiadał poprawę. To się udało osiągnąć, choć warunki na polu Ocean Forest Golf Club były naprawdę trudne. Przez trzy dni wiał silny wiatr, porywy sięgały do 40–50 kilometrów na godzinę, do tego było zimno (kilka stopni poniżej zera), padał deszcz. Niewielu graczom udało się zagrać pełną rundę treningową. I odbiło się to na wynikach wszystkich graczy. Dość powiedzieć, że tylko zwycięzca Ben Hossler ugrał rezultat poniżej lepszy niż par po trzech rundach – triumfował z wynikiem 214 uderzeń (–2). I to on cieszył się z dzikiej karty na turniej McGladrey Classic.
Meronk zawody zaczął słabo. 79 uderzeń, czyli +7, pierwszego dnia sprawiło, że w dwóch kolejnych dnia musiał ścigać rywali z odległej 58. pozycji. Pościg był imponujący – druga runda zagrana na par pozwoliła mu przeskoczyć aż o 40 pozycji. Ostatniego dnia Meronk zagrał jeszcze lepiej. Wynik 70. uderzeń (–2) pozwolił mu na kolejny skok w klasyfikacji, tym razem o 14. pozycji. Ostatecznie skończyło się na czwartym miejscu, dzielonym wspólnie z Austriakiem Matthiasem Schwabem. Obaj zakończyli udział w Jones Cup z wynikiem 221 uderzeń (+5). Do podium zabrakło niewiele, ledwie jednego uderzenia. Do zwycięzcy aż siedmiu.
„Były to ciężkie trzy dni na jednym z najtrudniejszych pól jakie do tej pory grałem, na dodatek warunki pogodowe były bardzo ciężkie. Ostatecznie skończyłem czwarty. Jest to bardzo dobry rezultat biorąc pod uwagę że po pierwszym dniu byłem 58. Cieszę się też że poprawiłem 8 miejsce z zeszłego roku”, stwierdził Meronk.
Debiutujący w Jones Cup Invitational Mateusz Gradecki zajął dzielone 52. miejsce z wynikiem 236 uderzeń (+20). W jego wykonaniu najlepsza była pierwsza runda, kiedy zagrał 75 uderzeń. W dwa kolejne dni było już gorzej (81 i 80).
„Mateusz miał problem ze znalezieniem rytmu i tempa przez cały weekend, ale walczył na tym trudnym polu. To dla niego przydatna lekcja”, stwierdził trener Matthew Tipper.
Dla obu polskich golfistów Jones Cup był pierwszy turniejem w 2016 roku i wprawką przed wznowieniem sezonu w lidze akademickiej. Polacy, reprezentujący uczelnię East Tennessee State University, do rozgrywek NCAA wrócą 15 lutego w turnieju The Prestige, który gości w kalifornijskim La Quinta.
[fot]fot. ETSU[/fot]





