Now Reading
Adam Scott najlepszy na Florydzie, Bowditch najgorszy w historii

Adam Scott najlepszy na Florydzie, Bowditch najgorszy w historii

Dwa lata czekał na wygraną, teraz w tydzień wygrał dwa turnieje. Adam Scott na miesiąc przed Masters imponuje formą.

Pierwsze w sezonie World Golf Championships za nami. Na Florydzie na należącym do Donalda Trumpa polu Doral w turnieju zwanym Cadillac Championship Australijczyk Adam Scott odniósł swoje 13. zwycięstwo w PGA Tour i drugie w ciągu tygodnia.

Scott zaczął grę w finałowej rundzie z trzema uderzeniami straty do prowadzącego Rory’ego McIlroya, na 13 dołków przed końcem tracił aż sześć uderzeń, ale miał imponujący finisz. A rywale  nie byli w stanie utrzymać jego tempa.

Scott na kolejnych dziewięciu dołkach zagrał sześć birdie, szybko przesunął się na czoło tabeli. Zwycięstwo zapewnił sobie dopiero na ostatni dołku – putt z około dwóch metrów przesądził, że dogrywki nie było. Scott wygrał z wynikiem 12 uderzeń poniżej par.

„Ciężko mi w to uwierzyć, że jestem zwycięzcą tydzień po tygodniu. To dla mnie wielka motywacja, a patrząc na to, jakich mam rywali zawsze trzeba dawać z siebie więcej niż wszystko”, powiedział zwycięzca.

Na drugim miejscu turniej skończył Bubba Watson, który od Scotta był gorszy o tylko jedno uderzenie. Trzecią lokatę podzielili Anglik Danny Willett i McIlroy, który nie pierwszy raz w tym sezonie przed ostatnią rundą miał duże szanse na zwycięstwo, ale niedzielnym graniu znów zawalił. „Wydawało się, że z moją grą wszystko jest w porządku. Miałem za mało birdie, przez to nie wykorzystałem szansy. Jestem sfrustrowany, bo znów wypuściłem wygraną z rąk”, mówił Irlandczyk.

Zwycięstwo Scotta zrobiło na wszystkich wielkie wrażenie, ale głośno mówiło się o jego rodaku, który znalazł się dokładnie po drugiej stronie tabeli. 32-letni Steven Bowditch „popisał się” najgorszym wynikiem w historii turnieju. Po czterech rundach przy jego nazwisku widniał rezultat +37. Tak, plus trzydzieści siedem. To dlatego też, że WGC nie ma cuta, gra się cztery rundy.

„Miałem cztery tuziny piłek w mojej szafce, dziś została mi już tylko jedna. Z drugiej strony zagrałem +37 i jeszcze załapałem się na wypłatę. Chyba nie było tak źle”, żartował Bowditch, który na szczęście dobrego humoru nie stracił. A na jego konto wpłynie 48 tys. dolarów.

Australijczyk to nie jakiś nieopierzony amator. W światowym rankingu zajmuje 78. miejsce, w PGA Tour wygrał już dwa turnieje, ale teraz przeżył weekend-katastrofę. Grę na Doral zaczął od birdie, ale potem było już tylko źle lub fatalnie. Podwójne, potrójne bogeye, a nawet jeden dołek zagrany sześć powyżej par. To wszystko złożyło się na wynik +37.

Cadillac Championship jak zwykle dostarczyły wielu emocji, ale nie wiadomo, czy w przyszłym roku turniej się odbędzie. Kontrakt z głównym sponsorem – koncernem General Motors – wygasł po tegorocznym turnieju, na razie nic nie wiadomo, aby został przedłużony na kolejne lata. Turniej w kalendarzu PGA Tour jest nieprzerwanie od 1962 roku.

Po wspólnie spędzonym weekendzie gracze PGA Tour i European Tour znów się rozdzielają. PGA Tour pozostaje na Florydzie – w przyszły weekend turniej Valspar Championship. European Tour przenosi się do Tajlandii na turniej True Thailand Classic Presented by Chang, a zawody pokaże na żywo Canal+ Sport i Canal+ Sport2.

[fot]fot. Sport/Getty Images, Galeria – Zygmunt Kleszcz[/fot]

 

Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia