Aktualne informacje dotyczące golfa w Polsce i na świecie, szereg…
Niemiec Marcel Siem turniej BMW Masters w Szanghaju będzie wspominał jeszcze przez długie tygodnie. Po pierwsze, po zwycięstwo sięgnął w nim dopiero w dogrywce z Francuzem Alexandrem Levym i Anglikiem Rossem Fisherem, po drugie, była to największa wygrana w jego dotychczasowej karierze. Największa i najlepiej płatna, bo Niemiec wyjedzie z Szanghaju bogatszy o przeszło 1,6 mln dolarów.
Siem walkę o zwycięstwo w BMW Masters, pierwszym z turniejów zaliczanych do cyklu Race to Dubai Final Series, mógł zakończyć w regulaminowej rundzie, jednak na 18. dołku nie trafił putta z 2 m. Walka o tytuł rozpoczęła się na nowo. Do dogrywki stanęło trzech zawodników z identycznym wynikiem po 4 dniach: -16 – oprócz Siema także lider po trzech rundach – Alexander Levy oraz Anglik Ross Fisher.
Zawodnicy wrócili na osiemnastkę, na której chwilę wcześniej Siem zaprzepaścił szansę na wygraną. Tym razem jednak Niemiec nie pozwolił sobie na błąd, oddając fantastycznego chipa na birdie wprost do dołka. I Levy, i Fisher mieli jeszcze szansę na birdie, które pozwoliłoby im kontynuować dogrywkę, jednak obaj tego nie wykorzystali. Siem może tym samym przygotowywać się do startu w rozpoczynającym się już w tym tygodniu turnieju WGC-HSBC Champions, do którego właśnie się zakwalifikował, i odłożyć planowany wcześniej urlop w Tajlandii.
Dzięki wygranej, piątej w lidze European Tour, Siem awansował z 53. na 4. miejsce w rankingu Race to Dubai, dołączając do czołówki tej klasyfikacji, w której figurują takie nazwiska jak Rory McIlroy (nr 1), Jamie Donaldson czy Sergio Garcia.
„Nigdy nie zdarzyło mi się przegrać w dogrywce, zatem pomyślałem sobie: Nie ma innej możliwości i tym razem”, komentował Siem. „W tym sezonie przeszedłem przez dwie dosyć poważne kontuzje i naprawdę nie sądziłem, że mogę znaleźć się w czołówce tak silnie obsadzonego turnieju. Szczególne podziękowania kieruję do mojej rodziny. Bez nich nigdy bym tego nie osiągnął.”
Finałową rywalizację na polu Lake Malaren GC, która zakończyła się tuż przed zachodem słońca, obejrzało prawie 48 000 widzów. Warunki tego dnia nie należały do najłatwiejszych, a grę zawodnikom utrudniał porywisty wiatr.
Levy, który niedzielną rundę rozpoczynał z 4 uderzeniami przewagi nad bohaterem tegorocznej edycji Ryder Cupu – Szkotem Jamie Donaldsonem, w finale najwyraźniej dał się ponieść emocjom i nie poradził sobie z pogarszającymi się warunkami na polu. W trzech pierwszych rundach grał kolejno 65, 66 i 63 uderzenia, by w czwartą rundę ukończyć z wynikiem 78 uderzeń.
Tydzień na Lake Malaren obfitował w wiele spektakularnych uderzeń. Jednym z najbardziej efektownych był ten oddany przez Włocha Edoardo Molinariego z tee 4. dołka wprost do dołka w trakcie pierwszej rundy turnieju. Gdyby Włoch tego wyczynu dokonał na siedemnastce, byłby już właścicielem nowego BMW i8, nagrody za hole-in-one.
Marcel Siem – fot. materiały prasowe BMW





