Now Reading
Adam Mitukiewicz: Naszą przewagą był pozytywny flow

Adam Mitukiewicz: Naszą przewagą był pozytywny flow

Żaden amatorski turniej golfowy w Polsce nie budzi takich emocji. W tegorocznych Klubowych Mistrzostwach Polski nie obyło się bez walki o każdy dołek, radości z wygranej i rozczarowania po przegranych pojedynkach. Z Adamem Mitukiewiczem, kapitanem zwycięskiej drużyny z klubu Sobienie Królewskie G&CC, rozmawiamy o tym, co było kluczem do zwycięstwa w turnieju i o świętowaniu po wygranej. Przy lodach i coca-coli, rzecz jasna.

Golf&Roll: Emocje po Klubowych Mistrzostwach Polski już opadły?

Adam Mitukiewicz: Emocje po zwycięstwie są nadal na dosyć wysokim poziomie i będą stopniowo opadać, pewnie aż do Klubowych w przyszłym roku. Jesteśmy młodym klubem, był to dopiero nasz trzeci występ w grupie mistrzowskiej, mieliśmy chytry plan zwyciężyć już w zeszłym roku, ale w finale zahamowała nas drużyna z Rajszewa. Powiedzieliśmy sobie, że tak być to nie będzie i w tym roku wygrywamy. I udało się.

G&R: Jak świętowaliście po zwycięstwie?

A.M.: Jak już mówiłem, jesteśmy młodym klubem i to nie tylko ze względu na staż, ale przede wszystkim biorąc pod uwagę wiek zawodników. Ponieważ średnia wieku naszej drużyny nie przekroczyła 18 lat, to w ramach zwycięstwa pozwoliliśmy sobie na lody i coca-colę 😉

G&R: Co było według Ciebie kluczem do wygranej?

A.M.: Odpowiedź dla mnie jest oczywista – silna, młoda ekipa. Pod względem handicapów na pewno nie byliśmy najmocniejszą drużyną, ale naszą przewagą jest bardzo pozytywny flow wśród reprezentacji. Na pewno wsparcie członków Klubu, którzy przyjechali kibicować oraz trenerów Sobienie Performance Academy, którzy dzielnie caddiowali przez wszystkie dni turnieju, były ogromną pomocą.

G&R: Kto z Twojej perspektywy był najbardziej wymagającym rywalem?

A.M.: Z każdym rywalem było równie ciężko. Najprostszy sposób, żeby przegrać mecz to zignorować przeciwnika. Nie ukrywam, że kilka razy byliśmy blisko takiego scenariusza, ale na szczęście udawało nam się zebrać w sobie i zdobyć te punkty, które były nam niezbędne, aby awansować.

G&R: Który mecz był najtrudniejszy czy wręcz przełomowy?

A.M.: Trudnych meczy było wiele – począwszy od Karola Oleksy, który gra dopiero od kilku lat. Jego przeciwnikiem był Alex Kleszcz, który grywa gościnnie na European Tour. Równie trudnym, jeśli chodzi o kontrolę emocji, był mecz Tomka Gajewskiego, który przegrywał w finale z Darkiem Kościkiewiczem 4 down po 6 dołkach. Tu na szczęście dobrze się skończyło.  Jeśli zaś chodzi o przełomowy moment, to mecz, od którego zależało, czy będziemy w finale, czy nie, to mecz przeciwko First Warsaw Geritz&Oleksa vs Musiolik&Myszka. Cały mecz był wyrównany, między 1up, a 1down. Na ostatnim dołku Mikołaj Geritz zagrał teeshot na środek fairwaya, po czym ze 144 metrów zagrał na dwa metry od flagi. Ten strzał uchronił nas od dogrywki o finał.

G&R: Na sukces pracowała oczywiście cała drużyna, ale czy jest ktoś, kto według kapitana zasługuje na szczególną pochwałę?

A.M.: Wszyscy zawodnicy w równej mierze przyczynili się do sukcesu. Nie należy zapominać jak dużą składową sukcesu jest wsparcie rodziców, trenerów czy też klubu. Im podziękowania również się należą.

G&R: Przy wyborze członków drużyny postawiliście na młodzież. Czy to naturalna konsekwencja tego, że klub od dłuższego czasu stawia na rozwój sekcji juniorskiej w klubie?

A.M.: Owszem. Przy każdej okazji powtarzam, że cała nadzieja w naszej młodzieży i to w nią powinniśmy inwestować. Moim marzeniem jest wystawić drużynę, która składać się będzie wyłącznie z juniorów. Liczę, że inne kluby pójdą naszym śladem.

[fot]Sobienie Performance Academy[/fot]
Brak komentarzy (0)

Napisz komentarz

© 2025 Magazyn golfowy GOLF&ROLL, wydawca: NO81 Sp. z o.o., z siedzibą w/przy: ul.  Kazimierza Górskiego 1/416, 81-304 Gdynia