Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Nowy rok, nowy ja – Rory McIlroy przez trzy miesiące nie miał nic wspólnego z golfem, zmienił dietę i przyzwyczajenia. Nie zmieniło się jedno. Wciąż chce wygrywać. Pierwszy test od czwartku podczas Abu Dhabi HSBC Golf Championship.
W poprzednim roku w życiu McIlroya zaszło wiele zmian, ale w sportowej części było po prostu kiepsko 28-letni golfista z Irlandii Północnej na turniejową wygraną czeka od września 2016 roku. Trzeba było radykalnych środków, a wymusiła je kontuzja żeber. Trzy miesięczna przerwa od startów była potrzebna, by dokładnie przeanalizować, co się dzieje, zabrać się jeszcze mocniej za trening fizyczny i jeszcze lepiej ćwiczyć golfowe zagrania. Ale ważny był też odpowiedni balans między golfem a życiem.
„W ostatnich trzech miesiącach lepiej wykorzystuję mój wolny czas, ale wciąż skupiam się na tym, by być najlepszym golfistą świata. Czasem trzeba trenować więcej, a czasem trzeba dać sobie trochę luzu. To dla mnie lepsze podejście niż sztywne ramy. Ważne jest dla mnie efektywne wykorzystywanie czasu”, mówi.
Co zmienił?
Co nowego zobaczymy u McIlroya po 104 dniach przerwy? W planach jest wcześniejsze przyjeżdżanie na turnieje, żeby wpływ podróży np. między różnymi strefami czasowymi na wyniki nie był tak duży. To ma zapewnić większą regularność w grze.
„Chcę być na polu już w poniedziałek. To daje mi dodatkowy dzień do przygotowania się do gry na polu, przyzwyczajenia się do prędkości na greenach, długości roughu, czy twardości podłoża”, tłumaczy.
Na wyniki na polu ma wpłynąć także nowa dieta 28-latka, która ma dodać mu energii, zapewnić lepszą regenerację po grze i pozwolić uniknąć kontuzji.
„Kelnerzy w restauracjach powoli mają mnie dość. Zawsze ich pytam, jak przygotowywane jest danie, proszę o to, by nie miało w sobie masła. Jestem pod tym względem bardzo zdyscyplinowany. Oczywiście, jak były święta to sobie trochę odpuściłem, ale czuję się lepiej, jestem szczuplejszy, mam więcej energii. Mam nadzieję, że to przełoży się na grę”, mówi McIlroy.
Tydzień przed startem wyszło na jaw, że ma drobne problemy z sercem, ale zapewnia, że to nic takiego. „Było trochę niepokoju, gdy zadzwonił lekarz z informacją, że coś wykrył. Szczęśliwie to mała rzecz, nic czym trzeba by się poważnie przejmować”, uspokaja.
Rory uwielbia ten turniej
„To miejsce, w którym wiele razy radziłem sobie bardzo dobrze, znam pole, czuje się tu komfortowo i cieszę się, że tu zacznę sezon”, mówi McIlroy.
W Abu Zabi grał dziewięć razy i aż siedmiokrotnie kończył grę w czołowej piątce, w tym cztery razy był drugi. Na zwycięstwo wciąż czeka, ale statystyki z poniższej grafiki są imponujące.
Rory loves @ADGolfClub:
💪 Par 5s – leads the field by a stroke per round, averaging -0.5 per hole
🎯 GIR – he’s hit 80% of the greens in regulation here
🐦 Scoring – Rory’s average round score here is -3.24 (the best of the field this week) pic.twitter.com/RKqXQedIdS— The European Tour (@EuropeanTour) January 17, 2018
Gwiazdy w Abu Zabi
Stawka w Abu Zabi jest naprawdę mocna. Z czołowej dziesiątki światowego rankingu mamy aż trzech graczy: lidera Dustina Johnsona, Justina Rose’a (numer 6) oraz Henrika Stensona (numer 9). Na liście startowej są też Tommy Fleetwood, czyli najlepszy golfista European Tour w poprzednim sezonie, belgijska młoda gwiazda Thomas Pieters, czy Matthew Fitzpatrick. Zwycięzców turniejów wielkoszlemowych też nie zabraknie, wystarczy wymienić choćby Danny’ego Willeta czy Martina Kaymera. A wymieniać tak można by bez końca.
Transmisje z Abu Dhabi HSBC Golf Championship od czwartku do niedzieli w Canal+ Sport i Canal+ Sport2.





