Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
„Rok temu byłem ósmy, ale czuje niedosyt. Chcę więcej. Przede mną ostatnie miesiące w charakterze golfisty-amatora. Chciałbym je maksymalnie wykorzystać, a później powalczyć o „dziką kartę” na European Tour”, mówi „Golf and Roll” Adrian Meronk, najlepszy polski golfista amator.
Od piątku do niedzieli na polu Ocean Forest GC czołówka golfistów akademickich zmierzy się w prestiżowym turnieju Jones Cup Invitational. Nagrodą główną dla zwycięzcy jest dzika karta na turniej z cyklu PGA Tour – RSM Classic.
Polskę będą reprezentować Adrian Meronk i Mateusz Gradecki, obaj są studentami uczelni East Tennessee State University. Dla Gradeckiego to debiut w tym turnieju, ale jak najbardziej zasłużony – w ubiegłym roku 22-latek z Obronik Śląskich błysnął w British Amateur (był w najlepszej 16.), znacząco poprawił też swoje wyniki w lidze NCAA.
Dla Meronka będzie to już drugi start w Jones Cup. Przed rokiem zajął ósme miejsce, co było najlepszym wynikiem wśród europejskich graczy. W tym roku jest apetyt na więcej. Dla obu polskich golfistów będzie to pierwszy start w tym sezonie. Po Jones Cup wracają do rozgrywek w wiosennej części ligi NCAA.
G&R: Jak wykorzystałeś dwumiesięczną przerwę?
Adrian Meronk: Przerwę w rozgrywkach wykorzystałem na indywidualne treningi na Toya G&CC. Na polu meldowałem się właściwie codziennie, szlifując poszczególne elementy gry pod okiem trenerów klubowych. Zima nie była zbyt dokuczliwa, więc warunki były sprzyjające. Nie zapominałem również o siłowni. Ponadto znalazłem czas na regenerację i chwilę odpoczynku. Święta spędzone w gronie rodzinnym pozwoliły mi trochę odetchnąć od golfa i presji związanej z kolejnymi występami.
G&R: Ile było odpoczynku, kiedy wróciłeś do treningów i nad czym pracowałeś najbardziej?
AM: Do Polski wróciłem na około tydzień przed Bożym Narodzeniem. Po dwóch dniach doszedłem do siebie po zmianie czasu i zameldowałem się na polu. Okres między świętami a Nowym Rokiem był dla mnie najmniej intensywny. W trakcie miesiąca spędzonego w kraju skupiłem się przede wszystkim na swingu oraz krótkiej grze, nad którą muszę najmocniej pracować.
G&R: Masz już doświadczenie z poprzedniego roku z Jones Cup Invitational. Co jest największym wyzwaniem w tym turnieju?
AM: Myślę, że sporym osiągnięciem jest samo zaproszenie na ten turniej. Mam to szczęście, że już po raz drugi z rzędu będę miał okazję sprawdzić się na tle najlepszych zawodników NCAA. Wizja wywalczenia „dzikiej karty” na turniej z cyklu PGA Tour działa na wyobraźnię i na pewno każdy z graczy ma szansę, aby stanąć na najwyższym stopniu podium. Nie można jednak o tym myśleć, ponieważ czasem presja paraliżuje. Rok temu zająłem 8. miejsce, ale nadal czuję pewien niedosyt i nie ukrywam, że tym razem chciałbym znaleźć się na lepszej pozycji. Ponadto, będę trzymał kciuki za Mateusza Gradeckiego, który zadebiutuje w Jones Cup. Dwóch Polaków w tak prestiżowej rywalizacji jeszcze nie było.
G&R: Czy charakterystyka pola pomaga czy utrudnia grę golfistom o Twoim stylu gry?
AM: Pole Ocean Forest GC jest bardzo wymagające. Jones Cup to turniej rozgrywany w systemie stroke play, dlatego bardzo ważne będą regularność i skuteczność. Celem, ale również wielką sztuką, jest równa gra przez wszystkie trzy rundy. Rok temu, po dwóch dniach, byłem na podium, ale w finałowej rundzie zabrakło mi zimnej krwi. Jeśli chodzi o mnie, ten legendarny obiekt bardzo mi odpowiada. Kluczem do osiągnięcia dobrego rezultatu będą także koncentracja i odrobina szczęścia.
G&R: Jakie masz cele na ten sezon?
AM: Chciałbym wygrać jeszcze co najmniej jeden turniej w ramach rozgrywek NCAA. Mam również nadzieję, że z kolegami z ETSU Bucs poprawimy wyniki drużynowe. W kilku jesiennych turniejach nie pokazaliśmy pełni możliwości. Oczywiście „wisienką na torcie” będzie udział w NCAA Championship, ale nie chciałbym aż tak daleko wybiegać w przyszłość. Teraz skupiam się przede wszystkim na Jones Cup.
G&R: Co chciałbyś osiągnąć zanim przejdziesz na zawodowstwo?
AM: Cele drużynowe już wymieniłem. Jestem przekonany, że wraz z regularnością przyjdą bardzo dobre wyniki. Ciężko pracuję na treningach, aby podnosić swoje umiejętności. Najważniejszym turniejem na jesieni będą oczywiście mistrzostwa świata amatorów, które zostaną rozegrane w Meksyku. Wcześniej odbędzie się Palmer Cup. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby ponownie reprezentować Europę w starciu ze Stanami Zjednoczonymi.
G&R: Co chcesz jeszcze poprawić w swojej grze w ostatnich miesiącach na uczelni?
AM: Golf ma to do siebie, że nawet będąc na samym szczycie, konsekwentnie trzeba pracować na samym sobą. Chodzę po ziemi i zdaję sobie sprawę, że moja gra wymaga poprawy, jeśli chcę rywalizować z najlepszymi zawodnikami na świecie. Przede mną ostatnie miesiące w charakterze golfisty-amatora. Chciałbym je maksymalnie wykorzystać, a później powalczyć o „dziką kartę” na European Tour.
[fot]fot.G&R/Marek Darnikowski[/fot]





