Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Dwa zwycięstwa i dwa remisy – to bilans Adriana Meronka w tegorocznej edycji Palmer Cup. Polak reprezentował barwy Europy, która pokonała USA 18,5 do 11,5.
Dla Meronka był to drugi i zarazem ostatni start w tym prestiżowym meczu, w którym rywalizują czołowi golfiści z Europy i USA. Polak po raz kolejny był silnym punktem europejskiej drużyny. Zdobył trzy punkty na cztery możliwe na wymagającym polu Formby GC nieopodal Liverpoolu.
Pierwszego dnia w parze z Mathiasem Schwabem w formacie foursome pokonał amerykańską parę Ghim-Zalatoris. Popołudniu w duecie z Davidem Boote zwyciężył w rozgrywce fourball Johnsona i Barda.
Przez dwa kolejne dni walka toczyła się w pojedynkach singlowych – Polak oba zremisował, rywalizując z Alistairem Dochertym. Przez dwa dni żaden z graczy nie był w stanie zbudować przewagi większej niż jeden dołek, ale to Meronk w końcówce musiał gonić. W sobotę do remisu doprowadził na 17. dołku, a dzień później na 16. dołku. Na finiszu nie zdołał jeszcze odskoczyć, ale to były ważne punkty dla Europy.
„Palmer Cup to świetne wydarzenie i docenienie dobrej gry przez cały sezon NCAA. Cieszymy się, że po roku przerwy trofeum wraca do Europy. Byliśmy gospodarzami, a naszym celem było zwycięstwo. Nie było jednak łatwo, ponieważ każdy z zawodników prezentuje bardzo wysoki poziom. Udało mi się dołożyć cegiełkę do tego sukcesu. Nie przegrałem żadnego meczu, więc mam powody do zadowolenia” – powiedział Meronk, wg rankingu WAGR jedenasty amator na świecie.
Gracze ze Starego Kontynentu pokonali USA 18,5 do 11,5 i zrewanżowali się za zeszłoroczną porażkę. W historii Palmer Cup nadal więcej zwycięstw mają Amerykanie, którzy wygrali 18 z 31 pojedynków.





