Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Wygrana w US Open „otworzyła” Dustina Johnsona na wielkie wygrywanie w tym sezonie. Amerykanin wygrał WGC Bridgestone Invitational z przewagą jednego uderzenia nad swoim rodakiem Scottem Piercy’m.
Johnson ostatniego dnia zagrał 66 uderzeń, czyli cztery poniżej par, a po czterech rundach miał wynik -6. W doskonałym stylu przez dwie rundy naciskał lidera Jasona Daya, który skapitulował ostatniego dnia. Australijczyk, golfista numer jeden na świecie, jeszcze przed 15. dołkiem finałowej rundy był liderem turnieju na polu Firestone CC. Ale potem zaczął się jego dramat.
Na 15. dołku Day nie trafił putta z nieco ponad metra i skończyło się bogey’em. Na 16. dołku par 5 przytrafił mu się podwójny bogey, jedno uderzenie powyżej par zagrał też na „18”. I zamiast zwycięstwa było tylko dzielone trzecie miejsce razem m.in. z Jordaem Spiethem, Mattem Kucharem i Kevinen Chappellem. Druga lokata należy do Scotta Piercy’ego, współlidera po trzech rundach, który też nie wytrzymał pościgu Johnsona.
32-letni Amerykanin jest ostatnio w rewelacyjnej formie. Z 11 turniejów, w których startował, aż osiem kończył w najlepszej piątce. Wygrana na Firestone jest jego drugą w tym roku po US Open. Johnson znów jest w pierwszym rzędzie faworytów przed zbliżającym się wielkimi krokami British Open.
[fot]fot. Getty Images Sport[/fot]





