Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
„Niestety pierwszego turnieju nie mogę zaliczyć do udanych. Kończę rywalizację w Kenii za szybko, robiąc zbyt dużo błędów” – napisał Adrian Meronk po odpadnięciu z pierwszego turnieju sezonu Challenge Tour.
„Mam teraz 2 tygodnie na skorygowanie i przygotowanie się do następnego turnieju który będzie w Chinach. Dziękuje wszystkim za wsparcie i walczymy dalej!” – dodał Meronk po Barclays Kenya Open.
Pierwszy turniej sezonu Challenge Tour był silnie obsadzony i miał najwyższą pulę nagród ze wszystkich imprez tego cyklu, więc był sporym wyzwaniem. Meronk przed rokiem w Kenii zajął doskonałe piąte miejsce, więc w tym roku też apetyty były spore. I do 15. dołka pierwszego dnia wydawało się, że jest szansa, by Kenia znów okazała się szczęśliwa dla Polaka.
Meronk pierwszą dziewiątkę zakończył z czterema birdie, pięć pierwszych dołków na drugiej dziewiątce zagrał na par. A potem dramat na „15”, gdzie na par 4 zagrał aż dziewięć uderzeń. Na „16” dołożył jeszcze bogeya i dzień zakończył z wynikiem +2.
W piątek Meronk walczył o to, by przejść cut. Runda zagrana na +1 nie wystarczyła. Polakowi zabrakło dwóch uderzeń, by dostać się do finałowego grania. Ostatecznie Meronk z Kenii wyjechał na 90. lokacie i bez wypłaty.
Turniej po dogrywce wygrał Włoch Lorenzo Gagli, który zgarnął 80 tys. euro i jest pierwszym liderem klasyfikacji generalnej cyklu.
Kolejny turniej Challenge Tour od 12 kwietnia w Chinach. Będzie to Belt & Road Colorful Yunnan Golf Open z pulą nagród 350 tys. euro.
O co się gra w Challenge Tour?
Challenge Tour to cykl, który najlepszym graczom sezonu daje przepustkę do European Tour. Czołowa piętnastka uzyskuje pełne prawo gry w turniejach na wyższym szczeblu. Kolejnych piętnastu zawodników ma gwarancję gry we wszystkich turniejach Challenge Tour i w niektórych, najczęściej kilkunastu, imprezach European Tour. Jest więc o co się bić.





