Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Fan golf, który przez 206 dni z rzędu prosił Sergio Garcię o to, by pozwolił mu być jego caddym, w końcu dostał swoją wymarzona robotę podczas British Masters.
Mark Johnson na co dzień jest listonoszem w Peterborough. Przez dokładnie 206 dni prosił Sergio Garcię o to, by mógł być jego caddym. Każdego dnia wysyłał mu na Twitterze wiadomość z hashtagiem #Letmecaddieforyou. W styczniu Garcia na jego prośbę wreszcie zareagował i zapowiedział, że idealnym dniem byłby Pro-Am przed British Masters.
Ok @markjohno6969 I think I found the perfect day for you to get a taste of carrying my bag & make your dream come true! Are you ready? 😉
— Sergio Garcia (@TheSergioGarcia) January 28, 2017
W środę Johnson mógł wreszcie spełnić swoje marzenie. Przez cały Pro-Am nosił torbę za swoim idolem. „Był nieustępliwy w swoim tweetowaniu, a dziś świetnie się razem bawiliśmy”, stwierdził Garcia.
„Grę zaczął od birdie, więc przypisuję to sobie. Ale potem upuściłem jego torbę. Ale najważniejsze w tym wszystkim było to, że mogłem go poznać. To świetny facet. Życzyłem mu powodzenia w turnieju”, powiedział Johnson.
Garcia gra w British Masters, a potem planuje jeszcze starty w trzech innych turniejach European Tour. Jego celem jest zostać drugim po Seve Ballesterosie golfistą, który wygra klasyfikację generalną cyklu. Na razie w Race to Dubai zajmuje drugie miejsce za Tommym Fleetwoodem. Anglika w British Masters zabraknie, bo spodziewa się narodzin dziecka.





