Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
To jest czas Jasona Daya. Australijski golfista po wygranej w BMW Championship awansował na pierwsze miejsce w światowym rankingu golfistów.
Day BMW Championship wygrał z przewagą sześciu uderzeń nad Amerykaninem Danielem Bergerem i siedmiu nad Scottem Piercy’m. Rory McIlroy zajął dzielone czwarte miejsce – do Daya stracił dziewięć uderzeń i to jemu oddał prowadzenie w światowym rankingu golfistów.
„Szczerze mówiąc dawno nie miałem takich problemów ze snem. Ciągle myślałem o wygraniu tego turnieju, o tym, że mogę być numerem jeden na świecie, o tym co muszę zrobić, żeby mi się to udało”, mówił Day.
Pierwsze miejsce w światowym rankingu było jego celem. Mówił o tym, gdy zaczynał zawodową karierę. W 2007 roku na jego zapowiedzi, że zastąpi kiedyś Tigera Woodsa na czele rankingu, wielu ekspertów tylko się uśmiechało, inni wprost z niego szydzili.
„Był zdziwiony i zszokowany tym, jak przyjęto jego ambitne zapowiedzi. Pytał mnie potem: coś powiedziałem nie tak? Przecież każdy chce być tym najlepszym na świecie. Nikt nie chce być drugi, trzeci, czwarty”, opowiadał Colin Swatton.
21 września 2015 roku wielkie marzenie Daya się spełniło. Nie samo, 27-letni Australijczyk ciężko na nie zapracował. W ostatnich tygodniach grał niesamowicie. Wygrał cztery z ostatnich sześciu turniejów, w których startował. Ma już na koncie pierwsze zwycięstwo wielkoszlemowe (PGA Championship) i pewnie kroczy po pierwsze miejsce w FedEx Cup Playoffs.
[youtube]hH1wXa3ZOjE[/youtube]Pierwsza piątka rankingu golfistów:
Jason Day (Australia)
Rory McIlroy (Irlandia Płn.)
Jordan Spieth (USA)
Bubba Watson (USA)
Rickie Fowler (USA)
[fot]fot. Getty Images [/fot]





